Gazeta Krakowska » Fakty24 » Owsiak: Ja często żonie kwiaty kupuję

Owsiak: Ja często żonie kwiaty kupuję

Data dodania: 2011-12-17 16:00:03 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-12-17 20:22:27

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Owsiak: Ja często żonie kwiaty kupuję

Owsiak: I żadnego zwiedzania - mówię Dzidzi, gdy widzę na horyzoncie przewodnika (© fot. archiwum)

Przed 20. Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - o przedsięwzięciu, które zmieniło Polaków, o poparciu dla Unii Europejskiej i ukochaniu indywidualizmu, o tym, co go odróżnia od Lecha Wałęsy, o partnerstwie w rodzinie i o tym jak spędza wakacje z walizką książek oraz o dawnych biesiadach z Janem Pospieszalskim - Jurek Owsiak opowiada Oli Szatan.

Czytaj także: Kino Telemagazyn. Kinowe hity na ekranie


Dwie dekady istnienia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zamknąłeś w książce "Róbta co chceta - opowieść o 20 latach grania Orkiestry", która kilka tygodni temu ukazała się w sklepach.
Był tu stres, ale powiedziałem "zróbmy teraz taką książkę, bo potem to wszystko przepadnie".
∨ Czytaj dalej
Zaczęliśmy w kwietniu i praca trwała kilka miesięcy.

Mam pamięć fotograficzną. Często komuś mówię "pamiętam cię stąd..." Ale korzystałem też z notatek i zobaczyłem taśmy ze wszystkimi finałami... Ta książka mówi, że przez 20 lat dokonaliśmy niesamowitego skoku, pokazuje też, jak bardzo się zmieniliśmy. Począwszy od sprzętu w telewizji - podczas pierwszego finału, żeby zagospodarować studio telewizyjne, z magazynu powyciągaliśmy jakieś śmieci, żeby zrobić z tego dekoracje: wielkie choinki, misie, jakieś upiorne rzeczy.

Lata działalności WOŚP przysporzyły Wam nie tylko zwolenników, ale i wrogów, na czele z Radiem Maryja i Telewizją Trwam.

Ktoś kiedyś mądrze powiedział "szanuj wrogów swoich". Ale są też doły... Dla mnie takim dołem było to, co się wydarzyło na ulicach Warszawy podczas demonstracji 11 listopada. Dlaczego ludzie są tacy agresywni wobec siebie i tak nie przestrzegają pewnych norm? Ja jestem bardzo demokratycznie usposobiony, popieram Unię Europejską, ale kocham także indywidualizm. I jestem za tym, aby ludzie mieli wolność demonstracji. Jestem za tym, żeby w telewizji była pokazywana różnorodność, bo jeśli nie chcę czegoś oglądać, to mogę zmienić kanał. Boli mnie, gdy widzę, że ktoś rozpędza się na policjanta i robi to w pewnym sensie bezkarnie. Boli mnie, że politycy mówią na siebie. Czasem aż jest mi wstyd, gdy słyszę złą opinię o Polsce, która jest wynikiem właśnie takich nieporozumień. Nieraz się zastanawiam, ile razy tylko my, jako Fundacja, możemy kupować sprzęt, a z drugiej strony wiem, że na całym świecie organizacje pozarządowe wypełniają pewne luki.

Od początku przy WOŚP pracuje Twoja żona. Zapytam więc wprost: jak Dzidzia wytrzymuje z Tobą?
Jak wyszła książka o Lechu Wałęsie napisana przez Danutę Wałęsową, to Dzidzia powiedziała: "też napiszę książkę!"... Boisz się już tego?

Nie, bo w odróżnieniu od pana prezydenta ja jej kwiaty kupuję i to bardzo często (śmiech). Mamy dwie córki, które prowadzą samodzielne życie, dwie wnuczki, żyjemy na Kabatach pośród innych ludzi... Z Dzidzią jestem od szkoły średniej - raz nie zdałem i wskoczyłem do jej klasy. Ona była najlepszą uczennicą, dzięki czemu wszystkie lekcje były gotowe jak na dłoni (śmiech). Kiedyś wziąłem u niej korepetycje z księgowości i tak już zostało. Ona jest twardo stojącą na ziemi i bardzo rozsądnie myślącą kobietą. Prowadzi dom samodzielnie, dba o to, żeby jadać wspólnie posiłki w kuchni, gdy przychodzą dzieci i ciągle marzy, by udać się ze mną do Afryki. I chyba polecimy. Moja żona co roku rezerwuje gdzieś wakacje mówiąc: "czas wyjechać!". Zabieram wtedy całą walizkę książek, które czytam na plaży. Bo jak jest urlop, to mamy czas na odreagowanie. Czytam, pływam, nie chcę wiedzieć gdzie jest internet. "I żadnego zwiedzania" - mówię Dzidzi, gdy widzę na horyzoncie przewodnika. Nie będę oglądał muszli, chodził po wydmach, ani nie będę jeździł na żadnym wielbłądzie... Oczywiście potem się okazuje, że jadę na tym cholernym wielbłądzie, bo ona chce się przekonać, jakie to uczucie (śmiech).

Takim pantoflarzem jesteś?
Z tym słowem mam takie mieszane uczucia, bo lubię coś przygotować w kuchni, posprzątać w mieszkaniu, które nie jest duże, więc da się ogarnąć... Między nami zawsze było partnerstwo. Jak człowiek miał ochotę zabalować, to świadkowie potwierdzą, że był bal! Ale lubię też życie rodzinne. Polacy w ogóle powinni być rodzinni, tymczasem komuna się skończyła i przestaliśmy być rodzinni. W komunie wystarczył jeden telefon, dzwoniło się po ludziach i prywatki mieliśmy non stop. W naszej drużynie był Jasiu Pospieszalski, Wojtek Waglewski, Grzesiu Wons... Prywatka co sobotę! Jasiu ciągle wynajmował mieszkania, więc u niego było najgłośniej. Teraz Wojtek Waglewski mieszka dwie ulice dalej. Spotykamy się wtedy, gdy jest finał Orkiestry i Przystanek Woodstock, jeśli akurat gra. A pamiętam, jak jego synowie, Fisz i Emade byli małymi dzieciakami, które biegały po domu. W czasach, gdy nie mieliśmy samochodów ani monety na telefon, żeby się złapać. Teraz mamy wszystko, a nie mamy czasu na siebie.

Patrząc na miejsce, w którym jest Jan Pospieszalski, trudno uwierzyć, że razem imprezowaliście.
Janek i jego żona Marysia byli świadkami na naszym ślubie kościelnym. Jasiu miał moje poczucie humoru. Kiedyś ułożyliśmy powiedzenie: "alkohol nagle odstawiony od organizmu czyni ogromne spustoszenia" (śmiech). To był niesamowity okres. Wszyscy mieliśmy niewiele, cieszyliśmy się, że mamy mieszkania.... Oderwały nas biznesy, bo każdy był czymś zajęty. Ale robiłem wszystko, żeby nie oderwały nas poglądy. A poglądy Jasia zdecydowanie nas rozdzieliły. Był taki moment, gdy powiedzieliśmy mu: "Nie zgadzamy się z twoimi poglądami". To był taki pierwszy zgrzyt.

A jak wyobrażasz sobie współpracę z nowym ministrem zdrowia?
Po 20 latach mamy już taką pozycję, że ludzie z nami rozmawiają, słuchają, chcą załatwić.... Wierzę w niego, choć to najgorsze ministerstwo, jakie może być. Ludzie czasem mówią: "Jurek, zostań ministrem zdrowia". W życiu, ja się do tego nie nadaję! Wolę być po tej drugiej stronie. Przeżyłem chyba już z sześciu ministrów zdrowia, wiem, jak się wchodzi do tych gabinetów, jak się czeka, czy jak smakuje kawa.

8 stycznia czeka nas 20. Finał WOŚP. Tym razem startujecie w Zakopanem?
Tak, a następnie helikopterem do Krakowa. Stamtąd polecimy Orkiestrolotem do Warszawy. Latamy nim całą grupą, są też dziennikarze... A ty już z nami leciałaś?

Jeszcze nie miałam okazji.
To zapraszamy, żebyś z nami poleciała, bo to fajna przygoda. Jesteśmy w różnych miejscach, pokazujemy też Polskę, z którą tego dnia dzieje się coś niesamowitego. Zrobić karnawał brazylijski w Brazylii to nie sztuka, ale ten sam karnawał zrobić w środku zimy w Polsce to jest coś! Cały dzień będziemy mówili coś, co jest kwintesencją tych minionych 20 lat, czyli: Made in Poland. Bądźmy z tego dumni.


Miss Polonia z dawnych lat. Zobacz galerię kandydatek!

Wybieramy najpiękniejszą sportsmenkę Małopolski! Weź udział w plebiscycie!

"Super pies, super kot"! Zobacz zwierzaki zgłoszone w plebiscycie i oddaj głos!

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

szkoła uwodzenia

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

karol.may (gość), 09.01.12, 13:57:02


Dla tych, którzy z uwodzeniem i flirtowaniem nie są zaznajomieni polecam kursy uwodzenia prowadzone przez Wyższą Szkołę Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego (www.wyzszaszkolauwodzenia.pl). Jest to szkoła w pełni profesjonalna, mająca pozytywne opinie wśród uczestników i dobrze wypadająca w testach. Polecam ją ponieważ sam byłem na ich szkoleniu z uwodzenia i ich praca zrobiła na mnie duże wrażenie :) potrafią swobodnie podejść do każdego uczestnika i pomóc mu rozwiązać jego problem. Są naprawdę godni polecenia

odpowiedzi (0)

skomentuj

bo masz za co

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

katarzyna (gość), 28.12.11, 01:33:21

Masz mnóstwo kasy! Ta organizacja to dla ciebie złota żyła, co? Nie płacisz podatków i zyjesz jak lord. najwyższy czas zlikwidowac Świąteczną Orkiestrę i połowę podobnych różnych fundacji i stowarzyszeń, które dla siebie generują krocie, gromadzą różnych kombinatorów, którzy żerują na ludzkiej łatwowierności. prowadzą dziłalnośc i nie płaca podatków. Ty specjalisto od wyłudzania publicznego grosza i życia na koszt publiczny! Ty jąkąło, kaleko! Gromadzisz wokół siebie podobnych oszustów, przewalacie pieniądze niby darowizny. Kontrole podatkowe przekupione albo ogłupione, nie znalazły waszych przekretów? masz w kieszeni politykierów którzy dają ci darowizny, a które potem im gotówką zwracasz. Ządamy rzetelnej i wnikliwej kontroli twojej działalności, ty polski kacyku, specjalisto od nicnierobienia, Nikt cię nie chciał zatrudnic, więc wymyśliłeś ta organizacje pozarządową i zyjesz jak boss. pracowałam z tobą to wiem

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Zobacz także:

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.