Planeta Kepler 22-b, zwana Ziemią 2.0, nie mogła zostać odkryta w lepszym - z naszego polskiego punktu widzenia - momencie.
Oto w sytuacji potężnego geopolitycznego kryzysu, w środku bezpardonowej konfrontacji zwolenników niemieckich zaborów z oświeconymi kowbojami prawicy głośno sprzeciwiającym się zamykaniu polskich Indian w rezerwatach znalazło się miejsce, z którego spojrzenie na Rzeczpospolitą narzuca poprawną narrację i przywraca właściwą perspektywę. No, przynajmniej dla jednej strony narodowego sporu.
Nie trzeba dodawać, że obcy to pogląd dla Herr Radka (proszę wymawiać z takim szwargoczącym "rrrr"), gotowego wszak opchnąć naszą wolność za kilogram frankfurterek. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy chcą Herr Rrrradka postawić przed Trybunałem Stanu za ordynarne podlizywanie się Frau Angeli, a potem wykonać na nim przywróconą specjalnie z tej okazji do kodeksu karnego karę śmierci.
Surowa sankcja ma mieć charakter odstraszający - żeby przez przypadek innym przestępcom na stanowisku ministra spraw zagranicznych nie przyszło do głowy przebąkiwanie o silniejszej europejskiej integracji, czyli de facto wyrzeknięcie się niepodległości. Dezintegracja - to jest to, zresztą słowo jak ulał pasuje do kosmicznej tematyki.
Ano właśnie. Ziemia 2.0 jest trochę daleko, jakieś - bagatelka - 600 lat świetlnych od nas i jak powiedział pewien naukowiec ku rozpaczy budującej już tam w myślach letniskowy domek telewizyjnej dziennikarki, nigdy tam nie dolecimy. I nawet napęd neutrinowy może być bezradny, niestety. W tej odległości najbardziej jednak fascynujące jest to, że jeśli ktoś tam mieszka i ma możliwość obserwowania wydarzeń dziejących się na Ziemi 1.0, to w przypadku Polski wyświetlają mu się obrazy ledwie pogrunwaldzkie. Początek XV wieku, no, nie chce być inaczej. Żadnych Herr Rrrradków, żadnych wasalnych hołdów składanych Niemcom, bo historia najnowsza dopiero co w Kosmos wraz ze światłem wyruszyła i na Ziemię 2.0 dotrze za pi razy drzwi sześćset lat.
Dziś więc widok z Keplera 22-b nie ma nic wspólnego z ostatnią zdradą narodową, tam ona się jeszcze nie wydarzyła, tam o Rrrradku nikt nie słyszał, może nawet jego ród nie wziął jeszcze swojego początku. Tam, tak, tak, dopiero dajemy łupnia Krzyżakom. Przed nami wojna trzynastoletnia, ostateczne spuszczenie Zakonowi łomotu w bitwie na Zalewie Wiślanym, uczynienie z jego państwa polskiego lenna i zmuszenie wielkiego mistrza do składania hołdu naszemu władcy. Nie odwrotnie, Herr Rrrradek, nie odwrotnie!
Pewnie niektóre środowiska się w tym miejscu rozmarzą, że pięknie byłoby móc w takie miejsce wysłać Herr Rrrradka celem pobrania przezeń nauk, czym jest polski patriotyzm, albo samemu tam się teleportować i odnaleźć raj na Ziemi (2.0). Z dala od traumatycznych wydarzeń współczesności kolejne pokolenia mogłyby w spokoju śledzić pokręcone losy ojczyzny na Ziemi 1.0.
Rozkwit i upadek demokracji szlacheckiej, unię - tfu, że też nie mogli tego inaczej nazwać - z Litwą, szarże husarii, Beresteczka i Wiednie, Targowice i powstania. I tak aż do wydarzeń w historii Polski najbardziej gorszących. Zdrady w Magdalence, knowań Okrągłego Stołu i ostatecznie - zaprzedania się obcym mocarstwom. Wszystko po to, co by sobie wiedzę o największych wrogach Polski utrwalić.
Niestety, Ziemia 2.0 jest trochę za daleko, więc skazani jesteśmy na marsze niepodległościowopodobne organizowane w coraz dziwniejszych terminach.
Na Keplera 22-b można przenieść siędziś jedynie siłą wyobraźni i to odpowiednia opcja dla tych, którzy chcą oderwać się od chorej polskiej rzeczywistości. 22 stopni Celsjusza i zero polityki - to brzmi nieźle. Ziemio obiecana 2.0 - nadchodzimy.
Miss Polonia z dawnych lat. Zobacz galerię kandydatek!
Wybieramy najpiękniejszą sportsmenkę Małopolski! Weź udział w plebiscycie!
"Super pies, super kot"! Zobacz zwierzaki zgłoszone w plebiscycie i oddaj głos!
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!