Nawet najbardziej zażarci przeciwnicy Platformy Obywatelskiej muszą mieć się z pyszna, a drwiny z nieudolności i nieróbstwa rządu Donalda Tuska, nie tyle ością, co wielkim ościskiem powinny stanąć im w gardle.
Oto ruszyła właśnie po szynach maszyna reform, i to nie ospale, ale z kopyta, a projekty potrzebnych ustaw na wyścigi składane są do laski marszałkowskiej (tak naprawdę chodzi o jedną ustawę, ale nie bądźmy drobiazgowi). Swoją drogą określenie "złożenie ustawy do laski marszałkowskiej" jest niebywale zabawne i powadze parlamentu zagraża nie mniej niż poseł Kłopotek, więc może by to zmienić (określenie od razu, a Kłopotka dopiero za cztery lata).
Podejrzewam, że kiedy jeden poseł mówi do drugiego, że idzie złożyć ustawę do laski, to obaj zataczają się ze śmiechu, turlają i rechocą. Nie potępiam tego - mi też się kojarzy.
Zapowiadane przez premiera w exposé przyspieszenie, nasza autorska odpowiedź na trudny czas globalnej recesji i remedium na lokalne bolączki, stało się faktem. Praca wre, setki osób czuwają nad tym, by Polakom nie stała się krzywda, a kryzys nie zajrzał im w oczy. Na razie chodzi o kryzys wartości, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. To dlatego posłowie PO i kancelaria prezydenta niezależnie od siebie pracują nad niecierpiącą zwłoki ustawą dotyczącą obowiązkowego umieszczania orzełka na strojach polskich sportowców.
Naród zgina się w pół w podzięce, z dumą patrząc jak platformiane mróweczki uwijają się przy tym epokowym osiągnięciu myśli prawodawczej. Jakim cudem, pytam dziś sam siebie, pytam historyków, socjologów i psychologów, wytrzymaliśmy i daliśmy sobie radę bez takich zapisów w ustawie przez ostatnie 90 lat?!
Tylko ktoś bardzo złośliwy i ideologicznie niechętny mógłby zarzucić pomysłodawcom, że to tylko duperelny temat zastępczy, który powinien był załatwiany w siódmej kolejności, bo rzekomo po ostatniej aferze z godłem w Polskim Związku Piłki Nożnej, pokrewnym mu organizacjom już nie w głowie rugowanie orzełka z tekstyliów i gotowe są przyszywać go sportowcom nawet na bieliźnie. Ale to nie ludzie tak mówią, to ujadają wilki.
Po cóż dywagować o zagrożeniach, rosnącym długu publicznym, oszczędnościach, przecież to nudy na pudy, skoro raz na zawsze trzeba ustalić siłą autorytetu Sejmu, czy łyżwiarka figurowa powinna jeździć z orzełkiem czy jednak nie, a może w ogóle zawsze powinna startować w stroju orła. Furda z likwidacją przywilejów emerytalnych, no bo co z pływakami? Naszywać godło na kąpielówkach? Obraza! No to może tatuować na piersiach, ale co wtedy z pływaczkami? Czy orzełek powinien być wymalowany też na kuli Majewskiego, młocie Małachowskiego, nartach Stocha?
Ech, tyle problemów, tyle kłód pod nogi rzucanych, które trzeba odsunąć potężnym intelektualnym wysiłkiem. Ale w końcu dadzą radę, popędzą rozentuzjazmowani do laski - z dwoma projektami - a potem będzie pierwsze czytanie, drugie czytanie, dyskusja i głosowanie. Kto mówi, że to strata czasu, ten nie patriota. Najwyżej zepchnie się z porządku obrad jakieś tam mniej palące problemy.
My, obywatele, kłaniamy się w pas, bo wy tym orzełkiem otwieracie oczy niedowiarkom. Że jak się chce, to można. Że nie zawsze na pierwszym miejscu musi być PR-owa para w gwizdek, jeno czasem liczy się też troska o dobre samopoczucie rodaków, którzy podczas telewizyjnych sportowych transmisji muszą mieć prawo do rozpoznania swoich reprezentantów.
Platforma, co miło mi ogłosić, przechodzi więc do historii. W podręcznikach będzie napisane tak: "PO, partia rządząca, położyła ogromne zasługi w walce z wielkim kryzysem szalejącym na początku XXI wieku. Zbudowała orliki i bohatersko utrzymała orzełka na strojach sportowców".
Miss Polonia z dawnych lat. Zobacz galerię najpiękniejszych kandydatek!
"Super pies, super kot"! Zobacz zwierzaki zgłoszone w plebiscycie i oddaj głos!
Mieszkania Kraków. Sprawdź nowy serwis
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!