Gazeta Krakowska » Fakty24 » Podobin: samobójstwo przez szkolny mobbing

Podobin: samobójstwo przez szkolny mobbing

Data dodania: 2011-10-01 16:00:01 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-10-02 09:53:10

11KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Podobin: samobójstwo przez szkolny mobbing

(© fot. archiwum)

Do problemów zawodowych w szkole dołączyła depresja. Bernadetta G. nie widziała kochającej rodziny, nowego domu, przyszłości, tylko pretensje dyrektorki. W Podobinie (pow. limanowski) dopiero po śmierci Bernadetty zaczęto głośno mówić o tym, o czym wszyscy wiedzieli od dawna. Dyrektorka została oskarżona o mobbing. Wójt dał jej pracę w gminie. Zajmuje się... szkołą - pisze Katarzyna Janiszewska.

Czytaj także: Trzy kobiety pomogły schwytać zboczeńca



W sobotę siostra nauczycielki, Helena, miała iść na śpiewanie kolęd do zakładu pracy. W mieście kupiła brązową spódnicę. Podobała jej się lila, ale była za ciasna. Spotkały się w poniedziałek. Bernadka chwaliła, że ładna, elegancka: weź przymierz. W środę poszła zamienić spódnicę na czarną…

Listy
W małej wiosce ludzie się znają, wszystko o sobie wiedzą. Kto gdzie mieszka, kto z kim ma romans, kto bogaty, kto bez pracy.
∨ Czytaj dalej
O sytuacji w szkole też pewnie wiedzieli. Choć na przykład wójt mówi teraz, że on nie. Bo żadne oficjalne pismo w tej sprawie do gminy nie wpłynęło. Więc gdyby jeszcze ktoś nie wiedział, to nauczycielka zostawiła trzy listy. Ręcznie pisane, każdy w kopercie, elegancko zaadresowanej.

Do męża: "Kochany mężu, jakoś sobie poradzisz beze mnie, chłopcy ci pomogą". I dalej - gdzie jakie konto, jaki PIN do karty, które rachunki opłacić.
Do dyrektorki szkoły: że ma żal, ogromny, o takie traktowanie.
Do wizytatorki z pytaniem: "Czy to ja musiałam być tego wszystkiego ofiarą?".

Szkoła
Całe życie 47-letniej Bernadetty G., to była szkoła. Przepracowała w niej 25 lat. Lubiła uczyć. Zawsze sumienna, obowiązkowa. Wieczorami przygotowywała się do lekcji, nieraz do drugiej, trzeciej w nocy. Perfekcjonistka. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Więc kiedy we wtorek nie przyszła do pracy, cała szkoła bardzo się dziwiła. Żeby tak nagle? I to bez powiadomienia? W domu nikt nic nie wie, a tu dzieci w przedszkolu przecież na nią czekają...

Rodzina
Z mężem znali się od dzieciństwa. Mieszkali w tej samej wsi. Ona po jednej stronie góry, on - po drugiej. Janowi wszystko się w Bernadecie podobało. Że taka spokojna, wrażliwa, pracowita. W styczniu obchodzili 22. rocznicę ślubu. Nie robili nigdy hucznej fety, z zapraszaniem gości i prezentami. Tylko po prostu, kameralnie, mąż z żoną składali sobie życzenia.Tak było i teraz. W niedzielę życzyli sobie zdrowia. Bo w zasadzie więcej im do szczęścia nie było trzeba. Synowie udani, dobrze się uczą. Cieszyli się, że być może niedługo będą bawić wnuki. Nowy dom już stoi. Piętrowy, na górce, pomalowany na różowo, wyróżnia się w okolicy. Pracy przy budowie był ogrom. Co tylko się dało, robili własnymi rękami. Mąż: wylewki, kafelki, malowanie. Żona nadała ostateczny szlif: meble, firanki, dodatki. Wszystko wybierali razem, o wszystkim decydowali wspólnie. Teraz mogli już spokojnie usiąść i z tego życiowego dorobku być dumni.

Dzień przed

Poniedziałek był bardzo pracowity. Jan odebrał żonę ze szkoły. Pojechali do siostry. Bernadetta często do niej wpadała, jak tylko miała okienko w lekcjach. Wypili kawę, zjedli ciasto. Pogadali, o wszystkim i o niczym: o pogodzie, dzieciach, brązowej spódnicy, co ją sobie Helena kupiła na zakładowe kolędowanie. Bernadetta chwaliła, że ładna i elegancka, kazała siostrze mierzyć. Później zawiozła męża do mechanika, miał odebrać drugie auto z zakładu.

Sama zrobiła w tym czasie zakupy. Jak zwykle: chleb, mleko, wędlinę. Żeby w lodówce nie było pusto. Wieczorem wyprasowała mężowi koszule. Jutro miał jechać do Jeleniej Góry, do pracy. - Po co aż tyle koszul? - dziwił się Jan. - Na niedzielę nie wracasz, musisz jakoś wyglądać, przecież nie niesiesz, tylko wieziesz autem - przekonywała.

Żadnych znaków

We wtorek rano prószył drobny śnieżek. Bernadetta wstała o godz. 5, żeby wyprawić męża w drogę. Zrobiła kanapki, odprowadziła do garażu, pomogła znieść torbę. Pożegnali się. Normalnie, jak zawsze. Nie stało się nic, co dawałoby do myślenia. Żadnych znaków, o których teraz rodzina mogłaby mówić: no tak, była jakaś zmieniona, inna, teraz rozumiem, gdybym zauważył wcześniej… Bo czy człowiek w obliczu śmierci, jaką chce sobie zadać, może myśleć o zrobieniu mężowi kanapek? O tym, żeby uprać, uprasować koszule? Po co to wszystko?
1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Straszna tragedia - oby byla przestroga dla innych moltretujacych swoich podwladnych

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Corka goralki z Podobina (gość), 24.04.12, 00:25:22

Moja mama pochodzi z Podobina. Ja spedzalam tam wakacje jako dziecko. Piekna gorska miejscowosc. Nie moge uwierzyc, ze doszlo tam do takiej tragedii. Widze jednak, ze reka reke myje. Te urzedasy w gminie powinni byc zwolnieni, bo jedni daja drugim prace po znajomosci, a tu pania nauczycielke dali na nizsze stanowisko bez zadnych podstaw. Doslownie mafia...natomiast winna temu dyrektorka dostala promocje. Szok co sie w tej Polsce dzieje. Nie zaluje, ze wyjechalam.

Szczere wyrazy wspolczucia dla Pana Jana i jego rodziny.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Artykuł i komentarze

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kasia (gość), 23.04.12, 23:03:40

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/region-podkrakowski/1207511-za-droga-integracja.html

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zgłaszanie

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

XXX (gość), 23.04.12, 22:58:44

Co to da, że zgłosi się do kuratorium i związków skoro nikt nam nie może pomóc . Takie rozwiązania się słyszy najlepiej znaleźć pracę gdzieś indziej. Szukam pracy od kilkunastu lat i nic. Tak pragnę żyć i pracować normalnie. Ci co zrobili coś nie tak zaraz przeniesiono , o przepraszam nie przeniesiono załatwiono im prace w innej placówce. Dobry nauczyciel nie jest mile widziany.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wiem co to mobbing

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wanda (gość), 09.10.11, 10:05:49

Pracowałam w firmie gdzie był mobbing.Pracownicy są zastraszani ,ale dzielnie znoszą upokorzenia.Mam swoje lata ,o pracę trudno więc myślałam,że jakoś to zniosę skoro inni znoszą.Nabywiłam się depresji ,nie spałam całe noce z myślą co czeka mnie w pracy.Zwolniłam się,bo zdrowie jest ważniejsze.Znalazłam inną pracę ,mniej płatną,ale bez stresu.Każdemu radzę jeżeli nie idzie nic zmienić lepiej zarabiać mniej.
>Szkoda że nauczycielka nie spróbowała w przedszkolu ,bo może polubiła by pracę z mniejszymi dziećmi.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Podobin: samobójstwo przez szkolny mobbing

zgłoś +5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

,,,,, (gość), 07.10.11, 21:24:19

z calym sercem jestem z pokrzywdzonym moja mama kilka lat temu umarla na serce tez przez dyrektorke,mysla ze sa wszystkim i moga traktowac osoby jak chca,pewnie tez by odebrala zycie sobie ale wczesniej serce nie wytrzymalo.

odpowiedzi (0)

ocena: 83%

Tak: 5

Nie: 1

skomentuj

Dlaczego nie zgłaszali wszystkiego do kuratorium

zgłoś +3 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

San (gość), 03.10.11, 16:57:00

Dlaczego nie zgłaszali wizytatorce, jest tyle możliwości , u nas w szkole jak by coś się działo to od razu nauczyciele by zareagowali a tu to wygląda że chcą się pozbyć dyrektorki, bo jak to w Polsce - jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę albo stołek

ocena: 30%

Tak: 3

Nie: 7

skomentuj

pewnie ze tak

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dlaczego??? (gość), 06.10.11, 07:02:58

u was w szkole WSZYSCY BY ZAREAGOWALI I TO OD RAZU, mam DLA CIEBIE dziękuj Bogu że nie doświadczyłeś/aś mobbingu bo ewidentnie nie znasz problemu

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

A świstak zawija sreberka

zgłoś +1 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Gryz (gość), 03.10.11, 14:41:46

Ci nauczyciele nie wiedzą chyba co to jest mobbing , tacy biedni a co robili przez te lata co niby byli mobbowani ? Śmiechu warte

ocena: 14%

Tak: 1

Nie: 6

skomentuj

No nie...

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ktosik (gość), 21.04.12, 08:33:49

Obyś nigdy nie doświadczył mobbingu. To chyba Ty nie wiesz co to jest mobbing. Jak działa i jakie wyzwala emocje. Jestem w podobnej sytuacji jak śp. Bernadeta i zostałam z tym sama! Wszyscy widzą co się dzieje, ale nikt nie chce pomóc, a ze mnie się robi wariata. Ludzie tak boja się o pracę i zemsty dyr., że wolą spuścić głowy, siedzieć cicho i pozwalać się gnoić.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

hohg (gość), 05.10.11, 17:14:51


oni nie wiedzą , i ty to akurat wiesz szkoda słow na takie komentarze

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 3

Nie: 0

skomentuj

Dziwię się, ze w dzisiejszych czasch ludzie ,,,,tak bardzo sie boją dyrektorow,,,

zgłoś +7 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

HENRYK (gość), 01.10.11, 18:28:42

przeciez dyrektora wybieraja oni sami a uklady mozna rozerwac tylko trzeba sie wybrać wyzej, poza teran gminy. Jak mogly milczec nauczycielki, nie zrozumiem tego nigdy,,,,ludzie sami sobie winni,,,,,Nalezy reagowac na zło, na wszelkie wmówienia, pokretki, nie dac soba manipulowac,,,,,,,-natychmiast, NIE BOJCIE SIE LUDZIE,,,

odpowiedzi (0)

ocena: 70%

Tak: 7

Nie: 3

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.