Z Agnieszką Będkowską o miejscach do czytania w MPK rozmawia Piotr Rąpalski
Czyta Pani w tramwaju?
Czytam. W tramwaju, autobusie, gdzie tylko się da. Gdybym do pracy jeździła dorożką, też bym w niej czytała.
Walczy Pani o miejsce?
W żadnym przypadku. Najczęściej czytam na stojąco, bo jeżdżę na trasach gdzie ciężko o miejsce.
Linia na Ruczaj?
A na Ruczaj. Świetna sprawa dla trenujących utrzymywanie równowagi z książką w ręku.
Jaką ma Pani technikę? Czołem opiera się o szybę, czy ręką niczym trąbą słonia owija wokół poręczy?
Fakt. Wymaga to trochę ekwilibrystyki. Staram się ustawić między krzesłami. Jedną ręką chwytam się poręczy za oparciem krzesła, a drugą trzymam książkę.
Strony przewraca Pani nosem?
Można przewracać kartki jednym palcem ręki, którą trzyma się książkę. Wskazującym. Szczęściarze akurat doczytują stronę na przystankach i mogą spokojnie oderwać się w tym momencie od uchwytu. Byle nie od lektury oczywiście.
A stojąc przy tych krzesłach nie denerwuje Pani siedzących osób?
To jest symbioza. Oni nawet troszkę mnie wtedy przytrzymują. Z drugiej strony jeszcze ktoś dociśnie i czyta się bezpiecznie. Nawet na wybojach.
Do jakiej prędkości Pani czyta?
O to jestem spokojna. Autobusy na Ruczaj nie rozwijają zawrotnych prędkości. Gorzej z hamowaniem przy światłach. Trudno, jak tekst się nagle rozmyje, gorzej kiedy człowiek poleci "na Małysza".
I uszkodzi kogoś lub siebie tomiskiem w grubej oprawie.
Takich do tramwaju nie biorę. Współpodróżni mogą czuć się bezpiecznie. Nie zdarzyło mi się nigdy kogoś uszkodzić.
Skoro tak cudownie jest, to po co wyznaczać miejsca dla czytających?
To dobry pomysł na zwrócenie uwagi na osoby czytające w komunikacji miejskiej. Choć czytelnictwo spada, nie jesteśmy wąską grupą białych kruków. (śmiech) Taka akcja ma sprawić, aby ludzie patrzyli na czytających łaskawszym okiem. Kiedy ci się zachwieją i na kogoś wpadną, nie należy wpadać w furię tylko łagodnie przytrzymać.
Ale czy ten pomysł to nie prowokacja?
Nie ma co ukrywać, że trochę tak. Czytający mają mniejsze potrzeby niż kobiety w ciąży, czy weterani wojenni. Równie dobrze miłośnicy robienia na drutach mogą zaapelować o miejsca dla siebie. Przecież oni stojąc dopiero stwarzaliby niebezpieczeństwo.
Mogliby kogoś nabić jak Azję na pal.
Strach pomyśleć. A następnymi chętnymi mogą być kucharze z pizzerii, którzy jadąc do pracy będą chcieli sobie ciasto wyrobić. (śmiech) W ten sposób zgłoszą się kolejne grupy społeczne, a MPK będzie musiało dokładać po dwa wagony do każdego składu. Mimo to akcja mi się podoba, bo w sumie zachęca do czytania w ogóle, a przecież z tym w naszym społeczeństwie coraz bardziej krucho.
Czytamy w komunikacji, bo tylko wtedy mamy czas?
Tak. W całej tej codziennej bieganinie. To czas, który trudno poświęcić na skomplikowane czynności manualne, dlatego trzymanie książki, podążanie oczami za literami i myślenie nadaje się idealnie.
Nie robi sobie Pani makijażu w autobusie?
Widziałam takie sytuacje, ale ja bym się nie odważyła.
Ja nie odważę się czytać na rowerze.
(śmiech) I dobrze. Chyba, że będzie pan miał czujnik odległości od innych pojazdów w kierownicy. Ale tramwaj bezpieczniejszy. Autobus mniej, bo gwałtowniej skręca i hamuje. Ważne, żeby stosować się do regulaminu i jakoś "trzymać się poręczy i uchwytów", a nie tylko książki.
A co Pani najchętniej czyta?
Kryminały.
"Śmierć w korku"? "Morderstwo w Orient Expressie na Ruczaj?".
(śmiech) Kryminały Agathy Christie, ale staram się nie krzyczeć i nie wzdychać. Nie przeżywam książki tak, by na około wszyscy wiedzieli, co czytam.
W tramwaju inni czytają przez ramię. Nie denerwuje to Pani?
Nie. Byle nie poganiali: "może pani przewrócić stronę, bo ja już skończyłem?" (śmiech) Dobre jest to, że widząc tytuł jakiejś książki ktoś może się nią zainteresować i kupić lub wypożyczyć w bibliotece.
Przyszłością są audiobooki? Takie książki do słuchania.
Ja wolę zapach papieru i szelest przewracanych kartek.
Ale w autobusie nocnym bez lampki się nie obejdzie.
Przydałaby się. Może kącik czytelniczy zrobić w tych "lożach" na końcach wagonów. Tam więcej światła i więcej rurek, w które można się z książką wkomponować.
Zdarzyło się Pani zaczytać i nie skaskować biletu?
Mogę jedynie przegapić przystanek, chcąc doczytać rozdział do końca. Kara mi raczej nie grozi, bo mam bilet miesięczny. Choć akurat nie na tę linię.
Dlatego redakcja stawia piętnastominutowy. Ile rozdziałów przeczyta Pani na takim?
Jak nikt nie będzie szturchał, na przykład jakiś kieszonkowiec, czy zagadywał tak jak pan, to myślę, że rozdział albo 10 stron można spokojnie skonsumować.
Już jesteśmy po czasie.
To będzie kara. Wysiadamy, czy redakcja też stawia?
Zobacz zdjęcia ślicznych Małopolanek! Wybierz z nami Miss Lata Małopolski 2011!
Kochasz góry? Wybierz najlepsze schronisko Małopolski
Urządź się w Krakowie! Zobacz, jak to zrobić!
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail
Zapisz się do newslettera!