Gazeta Krakowska » Blogi » Przemek Franczak » Mężczyzna zagubiony na wyprzedażach

Mężczyzna zagubiony na wyprzedażach

Data dodania: 2011-07-15 09:48:13 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-07-15 09:50:26

Gazeta Krakowska

Przemek Franczak

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Mężczyzna zagubiony na wyprzedażach

(© archiwum)

Szukając ostatnio rozrywek wymagających ruchu i wysiłku fizycznego zacząłem uprawiać szoping, ale nie byłem w stanie długo wytrzymać treningowego reżimu. Szybko się zniechęciłem, zupełnie tak samo jak rok temu z dżogingiem; ledwie przebiegłem dwieście metrów, to się zasapałem i uznałem, że to by było na tyle.

Przy szopingu też się można zasapać, zwłaszcza gdy w przymierzalni człowiek próbuje wcisnąć się w za małe dżinsy, ale to niejedyna wada tej umiłowanej przez kobiety i coraz więcej mężczyzn miejskiej dyscypliny sportu. Główny problem polega na tym, że tak jak po wizycie w siłowni sprawdza się wagę, tak po szopingu trzeba rzucić okiem na stan konta. Powiadam wam, złotówki spalają się o wiele szybciej niż kalorie.
∨ Czytaj dalej
No i wreszcie można zrozumieć, dlaczego bankowy wydruk nazwany jest wyciągiem. WYCIĄGIEM. Otóż to.

Zanim jednak połapałem się w tym wszystkim, to jak ta pierwsza lepsza z brzegu głupia ryba złapałem się na wyprzedażowy haczyk. Bo wiecie, teraz są wyprzedaże - po polsku "sale", a przynajmniej wszędzie jest tak napisane. Dzieci lepiej na nie nie zabierajcie, bo rachunków na pewno się w sklepach nie nauczą. Na witrynie jak byk stoi, że przecena 50 procent, a na metce 109 złotych zmienione na 99. Zmyła za zmyłą. I dziwić się potem, że młodzież oblewa hurtem matematykę, skoro na wagary chodzi się teraz do galerii handlowych.

Z drugiej strony, co z tego, że człowiek liczyć umie - choć, chwała Bogu, matmy na maturze zdawać nie musiał, bo by nigdy nie zdał - skoro na zakupowym haju zachowuje się gorzej niż po heroinie. I zamiast jednej pary spodni kupuje cztery, choć wcześniej szukał tylko majtek.

W największej skali ujrzałem to zjawisko w Pekinie, gdzie podczas igrzysk olimpijskich polscy dziennikarze szturmowali tamtejsze domy handlowe. Takie, w których jak dobrze się potargowałeś, to mogłeś kupić niezłej jakości podróbkę koszuli Ralpha Laurena za 10 złotych. Chłopy znad Wisły w tych sklepach głupiały. Rekordzista miał w drodze powrotnej 15 kg nadbagażu. Tyle ciuchów nakupił! A na nie osobną walizę (za 30 złotych). To jednak była konkurencja dla wytrzymałych psychicznie, bo wykłócanie się o cenę z Chińczykami to zajęcie dość męczące (nasz zawsze ładnie uczesany minister od autostrad też może wam coś na ten temat powiedzieć).

W Polsce targów nie ma, trzeba brać co dają, ale jak się wejdzie na wysokie obroty, to ściąganie rzeczy z półek i wieszaków idzie naprawdę gładko. To jeden z tych dziwnych przypadków, gdy człowiek spłukuje się do cna, ale nie może powiedzieć, że został puszczony w skarpetkach. Przecież dopiero teraz ma się w co ubrać.

Ja na haju leciałem niecały kwadrans, co wystarczyło by się nieco zubożyć, ale jednocześnie nie sprowokowało banku do złożenia mi oferty udzielenia kredytu na spłacenie kredytu. Inna sprawa, że dłużej bym tej bieganiny po sklepach nie wytrzymał, bo raz, że zadyszka, a dwa, że w modzie męskiej nadal jest za dużo różowego. Wygląda to tak, jakby część firm odzieżowych chciała, żebyśmy wyglądali jak idioci, a reszta wdrażała program "Ubieraj się jak Olivier Janiak".

A ja już na to wszystko jestem za stary. To znaczy jestem dokładnie w tym wieku, w którym już nikt nie mówi, że jestem młody i utalentowany, bo młodość bezpowrotnie utraciłem i jeno talent mi został. No w każdym razie nie muszę być na czasie i wiedzieć, kto w tym świecie jest hipsterem, kto lalusiem, kto gogusiem i czy utrefiony cekinami t-shirt pasuje do jednorzędowej marynarki (szczęśliwie nie mam ani jednego, ani drugiego).

Żebyście się jednak panie nie martwiły, że wasi mężowie i kochankowie ciągle wolą być Polakami na zagrodzie, a nie Janiakami, uspokajam: w polskich facetach coś drgnęło, coraz więcej z nich rusza w wyprzedażowy bój i tłoczy się w przymierzalniach. Nie wiem, czy to dobrze czy źle, bo szoping to jednak rozdzierająco pusta rozrywka, ale przepowiadam, że już niedługo Polacy staną się wymuskani i metroseksualni na chwałę ojczyzny. Ciekawe tylko, kto za to zapłaci.

Kochasz góry? Wybierz najlepsze schronisko Małopolski

Urządź się w Krakowie! Zobacz, jak to zrobić!

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail

Zapisz się do newslettera!

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

zdziwienie

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Przemysław (gość), 15.07.11, 22:37:20

Panie Przemku, nie dowalił Pan Kaczyńskiemu ani PiSowi w tekscie. Co się stało?

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 18.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy w Krakowie powinno powstać metro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.