Rozdadzą karty do gry, zepchną przeciwnika z ringu i zawsze znajdą wyjście z labiryntu. Idealni przyjaciele? Nie. To roboty, stworzone przez uczestników II edycji festiwalu robotyki Robocomp, który w sobotę w krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej zgromadził setki fanów inteligentnych urządzeń.
Konstruktorzy, producenci części i zwyczajni entuzjaści. Od chwili rozpoczęcia imprezy każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Twórcy robotów z prawdziwą dumą prezentowali swoje "dzieci", fachowo opisując ich parametry, proces tworzenia i przede wszystkim - umiejętności. - Mój robot to doskonały dodatek do gry w karty.
- z pasją opowiada Maciek Wyżliński z Krakowa. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że Maciek właśnie kończy… szóstą klasę szkoły podstawowej! Przez ostatnich kilka miesięcy uczestniczył w warsztatach robotyki, gdzie błyskawicznie opanował podstawy programowania inteligentnych urządzeń. Jego robot brał udział w kategorii Freestyle, w której oceniana była przede kreatywność i biegłość techniczna.
Największym zainteresowaniem cieszyły się dynamiczne i całkowicie nieprzewidywalne zawody robotów Sumo i Minisumo (różnica polegała, jak w prawdziwej walce, na kategorii wagowej). Na czarnych ringach ustawiano naprzeciw siebie dwa roboty, które na znak sędziego rzucały się na siebie z prawdziwą wściekłością. Walki przebiegały błyskawicznie, po kilku sekundach jeden z robotów leżał już zwykle poza polem.
Brawa publiczności nagradzały konstruktorów i ich dzieła. Podczas finałów widownia była wypełniona, a emocje sięgały zenitu. Na zwycięzców czekały nagrody o łącznej wartości 20 tys. złotych. Zawody toczyły się w kategoriach: Sumo, Minisumo, Linekeeper (robot musiał przejechać trasę trzymając się czarnej linii, wymalowanej na białej planszy, co wcale nie było takie łatwe…), wyścigi robotów kroczących, Freestyle i konkurencjach pokazowych, takich jak wydobycie się z labiryntu.
Dlaczego właśnie roboty? - pytam Mirka Piotrowskiego z Gdyni, którego "Kryminator" właśnie stoczył zwycięską serię walk z "Pretty Kate". - Elektronika zawsze mnie fascynowała. Studiuję automatykę i robotykę. "Kryminatoria" skonstruowałem ze swoim kolegą, Mateuszem Kowalskim. W przyszłości pewnie będę mógł wykorzystać swoje umiejętności w budowie maszyn przemysłowych.
- Ja też w kiedyś będę budował roboty - naszej rozmowie przysłuchiwał się jeden z najmłodszych widzów, ośmioletni Szymon Grzebyk, na Robocampie już drugi raz. - Wtedy roboty poruszały się dużo wolniej - dodaje.
W kategorii robotów kroczących najszybszy okazał się Zebulon, sześcionogi, "pająk", duży, ale zwinny. Nad jego skonstruowaniem pracowała trójka studentów IV roku z krakowskiej AGH: Julia Szymura, Jacek Chmiel i Paweł Bańka. - Budowaliśmy go prawie rok, ale warto było!
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.