Pilne
Nowy Sącz. Pomoc na wolności dla byłych więźniów

Nowy Sącz. Pomoc na wolności dla byłych więźniów

Paweł Szeliga

Gazeta Krakowska

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Ponad połowa osadzonych po odsiedzeniu kary znów wraca za kraty. W mieście powstanie ośrodek, który pomoże im wyjść na prostą.
Większość skazanych po przekroczeniu więziennej bramy nie ma szans na pracę. Najczęściej wracają na drogę przestępstwa

Większość skazanych po przekroczeniu więziennej bramy nie ma szans na pracę. Najczęściej wracają na drogę przestępstwa ©Jerzy Cebula

31-letni sądeczanin odsiedział karę za włamania i rozboje. Po trzech miesiącach na wolności, bez pracy i grosza na życie, znów zaczął kraść. Jako recydywista ponownie trafił za kratki.

- Co roku mury naszego zakładu opuszcza czterysta takich osób jak on - mówi ppłk Bogusław Kawończyk, dyrektor sądeckiego więzienia. - Ponad połowa z nich wraca na drogę przestępstwa. Mają małe szanse na ułożenie sobie normalnego życia.

Od połowy listopada to się jednak zmieni. W siedzibie Stowarzyszenia Sursum Corda (ul. Zakościelna 3) uruchomione zostanie Centrum Pomocy Osobom Opuszczającym Zakłady Karne i Ich Rodzinom. Porozumienie w tej sprawie podpisali wczoraj prezes stowarzyszenia Marcin Kałużny, ppłk Kawończyk i prezes Sądu Okręgowego w Nowym Sączu Mieczysław Kamiński. Każdy skazany po odbyciu kary będzie tam mógł liczyć na pomoc psychologa, doradcy zawodowego, kuratora czy prawnika, którzy dyżurować będą na zasadzie wolontariatu.

- Osoba, która opuszcza zakład karny, często nie umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości - podkreśla Krzysztof Jasiński, kurator z Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. - Nie ma pieniędzy i pracy, więc wraca do środowiska, z którego wyszła,zanim popełniła przestępstwo. I popełnia je ponownie choćby po to, by zdobyć pieniądze na życie. A potrzebuje ich, bo gdy zamkną się za nim drzwi więzienia, ma w ręku tylko trochę gotówki na bilet powrotny do domu.

Marcin Kałużny podkreśla, że podanie skazanym ręki po wyjściu na wolność daje dobre rezultaty. Tak się stało ze wspomnianym 31-latkiem, który trzy miesiące po odbyciu kary wrócił za kratki. - Gdy ponownie wyszedł na wolność, trafił do "Chaty" w Mszanie Dolnej, prowadzonej przez naszą Fundację Przymierze Serc - opowiada Marcin Kałużny. - Dostał tam wsparcie i po roku się usamodzielnił. Założył rodzinę i dziś prowadzi normalne życie.

Stowarzyszenie Sursum Corda pozyska z Unii Europejskiej kilkanaście tysięcy złotych na funkcjonowanie centrum. Tyle rocznie może kosztować np. zrobienie zdjęć do dowodu osobistego byłego więźnia, kupienie mu kurtki czy butów. Współpraca z Bankiem Żywności umożliwi przygotowanie paczek z jedzeniem. Jest możliwe, że sponsorzy ułatwią skazanym znalezienie pracy w lokalnych firmach. A nie jest to łatwe, bo pracodawcy zwykle pytają o karalność. Słysząc, że kandydat siedział w więzieniu rezygnują z zatrudnienia go, nawet jeśli jest dobrym fachowcem.

- Dwa lata temu awaria bojlera sprawiła, że woda zalała nasze biura - mówi Marcin Kałużny. - Sześciu osadzonych z sądeckiego więzienia pomagało nam w remoncie. Okazali się świetnymi robotnikami, otwartymi na współpracę. Tacy ludzie potrzebują mądrej pomocy, by wyjść z przestępczego świata, w którym tkwią.

Prawybory samorządowe "Gazety Krakowskiej". Wybierz prezydentów, burmistrzów i wójtów. Najpopularniejsze miasta: Kraków | Tarnów | Nowy Sącz | Chrzanów | Brzesko | Zakopane


Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo