Gazeta Krakowska » Magazyn Rodzinny » Dziadek wychodzi z cienia

Dziadek wychodzi z cienia

Data dodania: 2011-01-24 14:27:02 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-01-26 14:10:45

4KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Dziadek wychodzi z cienia

(© Fot. archiwum)

Pisze książki i wiersze, działa w świecie sportu, pomaga niepełnosprawnym, uczy studentów fizjoterapii, prowadzi mały gabinet masażu, ale to wnuki są dla niego najważniejsze. O dziadku XXI wieku, Kazimierzu Niemierce, człowieku orkiestrze, który trzy lata temu przeprowadził się do Krakowa, o tym jak wnuki mobilizują go do działania - pisze Małgorzata Durbajło.

Dziadku, ja nie chcę do Bułgarii, chcę do ciebie! - piękniejszych słów dziadek chyba usłyszeć nie może. Kazimierz Niemierka słyszy je od swoich wnuków bardzo często. Wspólnie z żoną - babcią Zosią, stworzył im w Krakowie dom, w którym wnuki spędzają czas chętniej niż na wakacjach w zagranicznych kurortach. Nic dziwnego, z takim dziadkiem nie mają szans na nudę.

Dzień Babci i Dziadka: złóż życzenia!

Marta i Hania, najstarsze wnuczki, zgodnie przyznają, że ich dziadek jest wyjątkowy.
∨ Czytaj dalej
Aleksander skończył dopiero trzy latka, ale zawsze zapewnia: - To ciebie kocham najbardziej na świecie, dziadziu.
Roczny Antoś, niewiele jeszcze z tego wszystkiego rozumie, ale po jego uśmiechniętej buzi i wyciągniętych szeroko w stronę dziadka rączkach nietrudno wywnioskować, że kocha go równie mocno.
Człowiek orkiestra

Pięć lat temu Kazimierz Niemierka po latach pracy w górnictwie przeszedł na emeryturę. Ale to nie przeszkodziło mu w aktywności. Były lekkoatleta, z szafą pełną pucharów i medali, nadal angażuje się w działalność klubów sportowych - zarówno w Krakowie, jak i na Śląsku. Kiedyś prowadził ośrodek wypoczynkowy dla młodzieży w Sławie, dziś uczy studentów fizjoterapii. Drzemie w nim artystyczna dusza, więc wspólnie z sąsiadami stworzył koło poetyckie przy Towarzystwie Przyjaciół Grębałowa.

Niestrudzenie działa w fundacji Mimo Wszystko. Jest jej najstarszym wolontariuszem. W domu prowadzi niewielki gabinet masażu. Gdy dodać do tego, że kocha muzykę i śpiew, a w jego salonie centralne miejsce zajmuje pianino, to spokojnie można mu przypisać określenie człowiek orkiestra.
Z Wałbrzycha do Krakowa

Kazimierz Niemierka pochodzi z Podlasia. Większą część swojego życia spędził jednak w górniczym Wałbrzychu. Trzy lata temu przeprowadził się z żoną do Krakowa. Zamieszkali w rodzinnym domu pani Zofii.

- Oboje przeszliśmy na emeryturę - mówi. - Dom Zosi stał pusty. Trzeba było więc coś z tym zrobić. Podjęliśmy decyzję - sprzedajemy piękne mieszkanie w Wałbrzychu i przeprowadzamy się pod Wawel.
Mieli jeden ważny cel. Chcieli stworzyć swoim dzieciom i wnukom takie miejsce, do którego zawsze będą chciały wracać. Ta myśl przyświecała im, kiedy rozpoczęli remont domu. A do zrobienia było niemało. - Trzeba było wymienić wszystkie okna, cieknący dach, wyremontować wszystkie pomieszczenia - wylicza pani Zofia, a pan Kazimierz z uśmiechem dodaje: - Ale żona, umysł ścisły, zadbała o to, aby wszystko poszło sprawnie.

Z Wałbrzycha, poza pianinem, nie zabrali żadnych mebli. I tak stworzyli swoim dzieciom i wnukom prawdziwy azyl, do którego lubią wracać. - Wszyscy zjeżdżają się zawsze jednocześnie - mówi Kazimierz Niemierka. - Tak jest w każde ferie czy wakacje. Próbowaliśmy z żoną jakoś ten "turnus" rozdzielić, ale się nie dało. Wnuki są zgodne, że chcą być u dziadków razem. I to nas cieszy najbardziej.

Taczki nad limuzynę
Pan Kazimierz przyznaje, że to on jest od rozpieszczania wnuków. Gdyby nie żona, pewnie weszłyby mu na głowę. - Co też czasem się zdarza - śmieje się. Pani Zosia jest od utrzymywania porządku i ładu. Gdy wnuki odwiedzają dziadków, to ona dba o to, aby niczego im nie brakowało. Dziadek Kazimierz natomiast zapewnia im rozrywki, o jakie trudno na co dzień u rodziców.

Wnuki to jego oczka w głowie. Czego dziadek nie zrobi, aby tylko były szczęśliwe. A ich i tak cieszą drobnostki. Byle w towarzystwie dziadka. - Nie ma takiej limuzyny na świecie, która byłaby lepsza od taczek pełnych skoszonej trawy. Dziadek sadza na nich swoje skarby i wozi po całym ogrodzie - opowiada. - A ile one mają przy tym radości i zabawy! Nie da tego żadna gra komputerowa.

Pan Kazimierz jest szczęśliwy, gdy dom tętni życiem. Dlatego robi wszystko, aby wnuków nie zawieść i pozostawać w dobrej formie. Ma jeden sposób na to, aby cieszyć się dobrym zdrowiem: - Każdy dzień wspólnie z Zosią zaczynamy od gimnastyki - mówi. - Ćwiczymy sobie powoli, nikt nas nie pogania, nigdzie się nie spieszymy. Pół godziny dziennie to podstawa. I dzięki temu na zdrowie narzekać dziś nie musimy, a ja mam siłę do biegania z dzieciakami po całym ogrodzie.

Potomek Fontany
Widzi je nieczęsto, bo dwie wnuczki mieszkają w Warszawie, najmłodszy wnuk Antoś we Wrocławiu. A Aleksander aż w Turynie. Choć dziadek wszystkich kocha jednakowo, przyznaje, że za małym Alessandro, tęskni najbardziej.

- Mam powód do dumy. Oluś jest potomkiem Baltazara Fontany. Moja córka Kasia wyszła za mąż za Włocha - opowiada pan Kazimierz. - Młodzi brali ślub w kościele św. Anny w Krakowie. A bogaty wystrój wnętrza kolegiata zawdzięcza właśnie Baltazarowi Fontanie. I tak po nitce do kłębka doszliśmy do tego, że mój zięć jest potomkiem słynnego rzeźbiarza. A teraz mogę chwalić się, że i mój wnuk należy do tej rodziny.

Aby być w stałym kontakcie z córką, zięciem i wnukiem pan Kazimierz oswoił się z komputerem. Nieobcy mu Internet, Skype i rozmowy przez internetową kamerkę. - Wiele muszę się jeszcze nauczyć, ale przyznaję, że komputer daje mi sporą frajdę - podkreśla.

Wielojęzyczna rodzina
Ponieważ jedna z córek wyszła za Włocha, a druga za Francuza, rodzina pana Kazimierza zrobiła się wielokulturowa. Dziadek z dumą patrzy na to, jak rosną mu mali poligloci. W domu małego Antosia mówi się po francusku, angielsku i po polsku. Alessandro natomiast mówi w języku włoskim i polskim. - Mały świetnie wykorzystuje tę swoją dwujęzyczność - opowiada pani Zofia. - Jak mama zadaje mu pytanie po polsku, to on z filuternym uśmiechem odpowiada po włosku. I odwrotnie.

Wnuki mobilizują pana Kazimierza do działania. Chce, żeby były dumne z dziadka. Nie potrafiłby spędzić swojej emerytury na siedzeniu w ciepłych kapciach przed telewizorem. - Gdy trzy lata temu przyszło nam przeprowadzić się do Krakowa, przez kilka pierwszych dni nie mogłem znaleźć sobie miejsca - wspomina. - Chodziłem z kąta w kąt, snułem się jak cień, aż żona zaczęła się o mnie martwić. W Wałbrzychu miałem tyle do roboty. Wszędzie mnie było pełno. A tu nagle pustka.

Ale długo to nie trwało. Szybko znalazł sobie miejsca, w których mógł działać. I szybko poznał ludzi, którzy zaczęli wypełniać ten chwilowy zastój. - Kaziu dziś zna w mieście więcej osób niż ja - mówi pani Zofia.

Najpiękniejszy prezent
Najwspanialszy dzień dziadka w swoim życiu przeżył rok temu. Na świat przyszedł mały Antoine. Teraz świętuje swoje pierwsze urodziny. - Antoś pewnie zostanie szefem firmy gastronomicznej - żartuje pan Kazimierz. - Małe dzieci są często niejadkami, a on je za dwóch. Ma dopiero roczek, a waży już prawie tyle, ile jego włoski kuzyn w wieku trzech lat - cieszy się dumny dziadek.

Pan Kazimierz, jak sam mówi, wrasta powoli w Kraków. Ale na ukochany Śląsk nadal go ciągnie. Dlatego przynajmniej raz w miesiącu musi odwiedzić stare kąty. - Przy okazji mam doskonały pretekst do tego, żeby zaglądnąć do Wrocławia i nacieszyć się najmłodszym skarbem - przyznaje.

W domu w Grębałowie na małego Antosia czeka już pokoik z pięknym łóżeczkiem i kołyską. Dziadek przygotował wszystko sam. Nie może już doczekać się ferii. Antoś spędzi u dziadków cały tydzień. Przyjadą też Marta i Hania, dziewczynki najstarszej córki, która mieszka w Warszawie. - Potem, gdy stęsknione mamy powiedzą, że czas wracać, znów będzie mi smutno - wzdycha dziadek. Ale szybko znajdzie sobie zajęcie, żeby o smutku zapomnieć. A wnuki? Na pewno znowu tu przyjadą.


Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

kondracik

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kurs uwodzenia (gość), 29.07.11, 11:17:52

Dla osób, które mają kłopoty z nawiązywaniem relacji damsko-męskich, nie cechuje ich otwartość, przebojowość i pewność siebie polecam świetną metodę nauki, mianowicie kursy uwodzenia w Wyższej Szkole Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego (www.wyzszaszkolauwodzenia.pl). Potrafią wiele nauczyć, zmienić postępowanie i poglądy na różne sprawy. Dzięki nim wiem, dlaczego dawniej uwodzenie w ogóle mi nie wychodziło, teraz jest zupełnie inaczej ;) naprawdę warto skorzystać, mają dobre opinie i recenzje branżowe :)

odpowiedzi (0)

skomentuj

Lansik kazia sadysty !

zgłoś 0 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Do bolu pamietliwy (gość), 10.07.11, 20:01:55

Moze bys sie tak przy okazji pochwalil jak ciezko pracowales w gornictwie na swoja emeryturke i jaki z ciebie spec od gornictwa.Ganialo sie po boiskach,jezdzilo sie po wszelkich obozach sportowych i zeglarskich a stawka dolowa leciala kaziowi do kieszeni.Natomiast prosci gornicy dolowi zapierdzielali na kazia- trutnia.Dzisiaj na wnukach tez stosujesz te metody wychowawcze i przywiazujesz na cala noc do drzewa rekami do tylu aby sie nie mogly oganiac od komarow ? No kaziu,pokaz cale swoje oblicze i polewaj woda a nie lej wody odpierdzielajac lansik w nowym srodowisku.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 2

skomentuj

Teraz kochajacy dziadek !

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Brat maltretowanego (gość), 05.07.11, 20:30:32

J/W Natomiast na obozie zeglarskim w Radzyniu przywiazywal obce dzieci do drzewa i polewal woda aby jeszcze lepiej komary gryzly.To byly metody wychowawcze "kochajacego dziadka kazia" Masz szczescie ruska kanalio,zes mi w rece nie wpadl,bo cyferblat bylby ustawiony na odpowiednia godzine.Widok spuchnietego brata mam jeszcze dzisiaj przed oczyma sadysto niemierka ! PS Pewnie zdajesz sobie sprawe co ci jest zyczone kanalio ?!

odpowiedzi (0)

skomentuj

cKFIqVKpvbJjKgBYUSt

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

pYnCKyHUCZo (gość), 22.02.11, 06:27:34

D0UQrR dpyqhprrpmxb, [url=http://etdswjpmkeyf.com/]etdswjpmkeyf[/url], [link=http://wdmymepyxqqk.com/]wdmymepyxqqk[/link], http://ebhzzfbnrnou.com/

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.