Gazeta Krakowska » Magazyn Rodzinny » Bracia bliźniacy zakochani po uszy w teatrze i Krakowie

Bracia bliźniacy zakochani po uszy w teatrze i Krakowie

Data dodania: 2010-11-05 13:50:12 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-11-05 13:53:23

Gazeta Krakowska

Małgorzata Durbajło

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Bracia bliźniacy zakochani po uszy w teatrze i Krakowie

Kraków to wielka miłość Bogdana (u góry) i Marka Zabiegajów. Dlatego wiedzę o nim szerzą na całym świecie (© Wojciech Matusik)

Różnią ich tylko dzieci - jeden ma córkę, a drugi syna. O szczególnej mocy bliźniaczej więzi, o robieniu w konia profesorów i kolegów, a nawet sympatii, o podglądaniu tancerek za kulisami Teatru Muzycznego, oraz cieniach i blaskach podobieństwa, a także o chęci spłacenia długu wobec ukochanego Krakowa Bogdan i Marek Zabiegajowie opowiadają Małgorzacie Durbajło

Bogdan Zabiegaj
krytyk teatralny, dziennikarz, wieloletni rzecznik prasowy Starego Teatru i teatru Kolejarza, współzałożyciel teatru Stygmator


Od samego początku idziemy wspólną drogą. Najpierw ta sama podstawówka, potem technikum chemiczne, wreszcie - też razem - kończyliśmy filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zawsze mieliśmy takie same pasje. A że wychowaliśmy się niemal na podwórku Teatru Muzycznego w Krakowie, bardzo szybko naszą miłością stał się też teatr. W dzieciństwie byliśmy jak dwie krople wody, dlatego niejednokrotnie wykorzystywaliśmy nasze podobieństwo. Na szkolnych zajęciach jeden za drugiego chodził do odpowiedzi.
∨ Czytaj dalej
Podobnie w przysłowiowego konia robiliśmy też wykładowców na studiach. Zawsze tworzyliśmy zgrany duet.

Gdzie odleciał Czarny Anioł?

Mamy taki sam gust w kwestii płci pięknej. Kiedyś Marek umówił się z dwiema dziewczynami jednocześnie. Poprosił mnie, abym poszedł na randkę z jedną z nich, podając się oczywiście za niego. Poszedłem na to spotkanie i zakochałem się. A ona w ogóle nie poznała, że ma do czynienia z kimś innym. Gdy dowiedziała się, że padła ofiarą oszustwa, już więcej nie chciała mnie widzieć.
Gdy pracowałem jako rzecznik Starego Teatru, Marek grał w teatrze Kolejarza. Zaprosił mnie na jedno z przedstawień. Oczekiwałem na rozpoczęcie sztuki w foyer, gdy po drugim dzwonku dobiegła do mnie zdenerwowana kobieta i zaczęła krzyczeć: "Przecież za chwilę wchodzi pan na scenę! Do garderoby, natychmiast!". Przestraszony, uciekłem stamtąd. Ochłonąłem dopiero na ulicy. Po spektaklu okazało się, że zaatakowała mnie sama pani dyrektor, nieświadoma tego, że Marek ma brata bliźniaka. Rozbawiona tą sytuacją, zaproponowała mi stanowisko rzecznika prasowego. Tak bez protekcji, tylko dzięki podobieństwu do brata, dostałem fajną pracę.

Najtrudniejszym dla mnie etapem był czas, gdy założyliśmy rodziny i musieliśmy się rozdzielić. Ślub wzięliśmy w tym samym roku. Z tego samego roku są też nasze dzieci. Oczywiście, że dom i nowa rodzina stały się najważniejsze. Długo jednak nie mogłem przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Kiedy szedłem ulicą i zauważyłem coś, co zwróciło moją uwagę, nie miałem do kogo powiedzieć: "Popatrz, Marek, jakie ładne, jakie brzydkie, jakie fajne". A do tej pory zawsze wymienialiśmy takie uwagi między sobą. Ciężko było przetrwać ten czas, zwłaszcza że wtedy telefon nie był tak powszechny jak dziś.

Swoimi pasjami staraliśmy się zarazić nasze dzieci. Mój syn poszedł w dziennikarskie ślady, został fotoreporterem. W dzieciństwie niejednokrotnie miał kłopot i mylił sobie tatę z wujkiem. Pewnego dnia został w domu sam. Zakazaliśmy mu z żoną wpuszczać kogokolwiek obcego. W tym czasie Marek postanowił zajrzeć do nas na chwilkę. Długo prosił pod drzwiami, aby Sebastian wpuścił go do środka. Sąsiedzi natomiast mieli ciężki orzech do zgryzienia, gdy zastanawiali się, co to za ojciec, którego własny syn nie chce wpuścić do domu.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

kurs uwodzenia

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

boskalaura (gość), 12.02.12, 08:22:50

Jeśli bycie w związku jest dla was ważną sprawą, ale macie kłopoty ze znalezieniem tej drugiej osoby polecam wam osobiście szkolenia z uwodzenia prowadzone przez Wyższą Szkołę Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego (www.wyzszaszkolauwodzenia.pl). Jest to najlepsza tego typu szkoła w Polsce, o które uczestnicy mają bardzo dobre opinie. Ja jestem bardzo zadowolona z efektów, przestałam bać się kontaktu z mężczyzną i każdego potrafię uwieść :) wiele się w moim życiu zmieniło na plus po tym szkoleniu, wam też na pewno pomogą

odpowiedzi (0)

skomentuj

ach jakze moj Stary

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

bartekbterazwstanach (gość), 31.01.12, 03:08:43

...tam gral w Jaselkach i Panu Twardowskim i innych, ach.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Teatr Kolejarza

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Anka z Bosackiej13 (gość), 29.10.11, 23:07:36

Bliżnicy z mojej ul.Bosackiej!Wspaniała jest swiadomość,ze są jeszcze Pasjonaci,którzy chcieli ocalić pamięć magicznego miejsca,jakim był Teatr Kolejarza.Tylko gdzie mozna kupić Waszą ksiązkę,dzięki ktorej znowu ma się 13,14 lat?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.