Gazeta Krakowska » Pieniądze » "Już za 15 lat porządek w Europie mogą narzucać Chińczycy"

"Już za 15 lat porządek w Europie mogą narzucać Chińczycy"

Data dodania: 2010-10-13 20:38:17 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-10-14 09:19:03

PAP

Karolina Kowalska

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
"Już za 15 lat porządek w Europie mogą narzucać Chińczycy"

Zdaniem prof. Opolskiego nie jesteśmy zieloną wyspą (© archiwum prywatne )

Nie będzie drugiego dna kryzysu, ale czeka nas "kryzys pełzający". Skorzystają na nim nowe potęgi: Z prof. dr. hab. Krzysztofem Opolskim z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Karolina Kowalska.

Czy świat wychodzi już z kryzysu, czy raczej czeka nas jego drugie dno?
Drugie dno nam nie grozi, ale czeka nas coś, co nazywam kryzysem pełzającym, którego ogniska zapalne rozsiane będą w różnych miejscach świata. Kluczowe instytucje finansowe - Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy czy powstające w Europie kolejne instytucje nadzorcze - na pewno nie dopuszczą do kryzysu na skalę globalną. Pytanie tylko: jakim kosztem?

Jakim?
Kosztem zahamowania rozwoju krajów słabo rozwiniętych i ubożenia społeczeństwa, również w Polsce. Kiedyś, podobnie jak inne kraje postsocjalistyczne, nazywani byliśmy rynkiem wschodzącym, emerging market.
∨ Czytaj dalej
Dziś częściej stosowanym określeniem jest: kraj drugiej prędkości.

Co stanie się w tych zapalnych miejscach świata?

Kluczowe wydarzenia rozegrają się na styku USA - Chiny i nowe potęgi gospodarcze, czyli Indie i Brazylia, gdzie waluta jest, jak to się mówi, niedoszacowana, koszty eksportu dużo niższe i duża konkurencja dla krajów słabiej rozwiniętych. Za kilka lat świat będzie inny, niż zakładał to Schuman, tworząc wspólną Europę, bo już dziś tworzą się ruchy protekcjonistyczne. To naturalny mechanizm - w sytuacji zagrożenia chroni się swoją rodzinę, a nie myśli hasłami: Liberté, Egalité, Fraternité (Wolność, Równość, Braterstwo).

Gdzie już dziś widać ten protekcjonizm?
On zawsze występował w bardziej lub mniej ukrytej formie, choćby w Stanach Zjednoczonych, które chroniły wyroby stalowe. Dlatego Europa w pewnym momencie uznała, że będzie stanowiła jeden homogeniczny organizm, w pewnym sensie w kontrze do USA. W myśl tej utopijnej idei olbrzymia w owym czasie dominacja Amerykanów miała zostać zmniejszona. Poziomy między USA a Europą miały wyrównać traktaty lizbońskie, ale cały pomysł okazał się utopią.

Teraz kryzys nadwerężył obydwie potęgi, a Pan wieszczy nadejście trzeciej.
Najpewniej z Chin, Brazylii lub Indii, chyba że pojawią się tam tendencje demokratyczne, wolnościowe, a Chińczycy czy Hindusi zaczną domagać się za swoją pracę zapłaty większej niż trzy miski ryżu. Ale nawet one nie powinny być tak silne, by poważnie zagrozić dynamice rozwoju, bo w tamtejszej kulturze, z jej naturalnym szacunkiem do władzy i jednoznacznych podziałów społecznych, nie ma miejsca na bunt. To kraje autokratyczne, kompletnie różne od Europy, która cały czas żyje echem odrodzenia.

Do tej pory nad Europą nie tylko gospodarczo, ale w pewnym sensie kulturowo dominowały Stany. Na czym polegałaby dominacja państwa tak dla nas obcego jak Chiny?
Przede wszystkim trzeba by mówić o dominacji ekonomicznej, technologicznej i demograficznej, a dopiero potem o dążeniu do pewnej dominacji kulturowej, która jednak byłaby nieunikniona. Dla Europy to wizja przerażająca - dominacja porządku, ładu, pokory, prostoty i pewnej uporządkowanej stratyfikacji społecznej, która podlega prawom boskim lub instytucji, która je narzuciła. Zapanowałby narzucony dobrobyt, bezwzględnie uporządkowany, gdzie ludziom by się żyło w miarę przyzwoicie, ale bez różnic społecznych, ambicji, wyskoków wolnościowych. Co nie znaczy, że nie powstawałyby wielkie wynalazki. Przecież to Chińczycy wynaleźli papier i proch.

Czym wygrywają Chińczycy? Niskimi kosztami produkcji?

Nie tylko. Oni już dziś myślą o nowych rynkach i jeszcze tańszej niż u siebie sile roboczej. Inwestują tam, gdzie USA nawet nie zaglądają, bojąc się utraty pieniędzy na skutek niestabilności politycznej, czyli w Afryce. Znaleźli tam rezerwuar taniej siły roboczej, która zastąpi ich własnych obywateli, gdyby ci zaczęli domagać się zwiększenia pensji.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Samorząd Krajowy bramą i ostoją stoi

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

pieklik (gość), 06.11.10, 00:25:46

W polsce od 10 lat kiedy to towary made in china zaczęły przeważć na rynku wg. niektórych rankingów nawet 50% rynku to włśnie przez Polskę przeleją się tanie towary z Chin do Europy bo Smorząd Krajowy ostoją stoi.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Brawo za calokształt

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

niegrzeczny (gość), 14.10.10, 01:42:27

"Zapanowałby narzucony dobrobyt, bezwzględnie uporządkowany, gdzie ludziom by się żyło w miarę przyzwoicie, ale bez różnic społecznych, ambicji, wyskoków wolnościowych." - socjalizm tak w książkach wygląda, w Chinach mamy troszeczkę inną wersję. Brawo za nienaruszalną wiarę w socjalizm
"To się nazywa przedsiębiorczość indywidualna, prowadząca do zamożności jednostek, a nie kraju." - jednostka która dąży do dobrobytu swojego chcąc nie chcąc poprawia również dobrobyt innych pod warunkiem że nie mamy na myśli złodziejstwa, czyli według jegomościa wszyscy Polacy to złodzieje. Brawo za wiarę w rodaków.
"Jeżeli w Niemczech PKB rośnie o 3,5 proc., to poziom zamożności idzie w górę. Ale żeby podobna tendencja utrzymała się w Polsce, PKB musi wzrosnąć co najmniej o 5 proc. " - tylko że to stwierdzenie prawdziwe był 10 lat temu, teraz już inaczej wygląda przelicznik. Brawo za wiarę w hasła sprzed lat.
"Choć moje prognozy brzmią ponuro," - ja się uśmiałem, więc nie ma co dramatyzować z tak niską samooceną. Brawo zresztą za nią.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.