Gazeta Krakowska » Magazyn » Dlaczego krakowianie mówią, że wychodzą na pole

Dlaczego krakowianie mówią, że wychodzą na pole

Data dodania: 2010-09-17 16:00:09 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-17 22:33:36

Gazeta Krakowska

Marek Lubaś-Harny

6KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Dlaczego krakowianie mówią, że wychodzą na pole

(© Paweł Relikowski)

Przez długi czas dla mnie powiedzieć 'ty bucu" znaczyło mniej więcej tle, co "ty bufonie" czy "ty bubku nadęty". Na szczęście, wytłumaczono mi, że w Krakowie raczej nie powinienem się tak wyrażać. Regionalizmy warto więc poznawać również po to, aby nie narazić się na nieprzyjemności - mówi językoznawca profesor Jerzy Bralczyk.

Panie Profesorze, czy to prawda, że warszawiacy są szczególnie wyczuleni na krakowską mowę i brzmi ona dla nich komicznie?
Myślę, że taki mamy stereotyp i staramy się go potwierdzać. Gdyby w Warszawie na ulicy taką krakowską mowę usłyszeć, być może większość warszawiaków w ogóle nie zauważyłaby różnicy, a nawet jeśli, to nie rozpoznałaby w mówiącym krakowianina. Natomiast jeśli wiemy, że to krakowianin, no to wtedy rozpoznajemy.
∨ Czytaj dalej
Wydaje mi się, że najbardziej to jest słyszalne w tym uproszczeniu "trz" na "cz", to krakowskie "czeba" zamiast "trzeba", albo "czy" zamiast "trzy".

Przyznam się Panu, że ja tego zupełnie nie słyszę.
No widzi pan, a ja, choć parę lat w Krakowie mieszkałem, słyszę. Jeśli chodzi o regionalizmy fleksyjne typu "spaźniać się", albo "zaglądnąć", to może są jeszcze odbierane, ale już nie tak, jak dawniej.

Jeśli są odbierane, to jak? Jako mówienie niepoprawne, wsiowe czy choćby prowincjonalne?
Według mnie "zaglądnąć" jest poprawne, "spaźniać się" także. Kiedy ktoś mnie o to pyta, podkreślam, że tak, że to jest poprawne, regionalne, ale poprawne i dobrze byłoby taką lokalną specyfikę utrzymywać. Jeśli chodzi o słownictwo, to wszystkie te "borówki" na określenie czarnych jagód, "grysik" zamiast kaszy manny czy "sznycel" jako kotlet mielony, już tak nie rażą.

Swoją drogą z tym "sznyclem" to dziwna sprawa. Moja babcia na przykład była Austriaczką, więc powinna dokładnie wiedzieć, co to jest "Schnitzel", a mimo to określała tak wyłącznie mielone, zgodnie z obyczajem małopolskim.
Mnie to nie dziwi. W końcu "kotlet" oznacza po francusku żeberko, a określamy tym słowem potrawy, które z żeberkami nie mają nic wspólnego. Zwłaszcza, że jeśli chodzi o jedzenie, to teraz w restauracjach wymyśla się rozmaite wyszukane nazwy czasem dla całkiem prostych potraw, tak że inwencja językowa w tej dziedzinie już nas nie zaskakuje.

A co ze wychodzeniem "na pole", zamiast po warszawsku "na dwór"? Czy nadal warszawiaków śmieszy?
Myślę, że dziś oba te określenia wydają się nielogiczne, bo ani tam pole, ani tam dwór. Spotkałem się już z taką sytuacją, że dziecko wychowane w rodzinie mieszanej, krakowsko-warszawskiej, mówiło, że wychodzi "na dwór na pole", żeby nikogo nie urazić.

Zgodzi się Pan na interpretację krakowską, że "na pole" idą mieszkańcy dworu, a "na dwór" idą ci, co mieszkają w polu i zmierzają do dworu na odrobek?
Byłoby tak, gdyby nie to, że częściej się "wychodzi" niż "idzie", a trudno mówić o kimś z czworaków, że "wychodzi na dwór" w sensie dworu pańskiego. Wiadomo, że kiedyś "dwór" oznaczał po prostu podwórze. Jakkolwiek było, myślę, że akurat to rozróżnienie ma jeszcze przed sobą dalsze życie.

A zna Pan słowa pochodzące z dialektu krakowskiego, które przyjęły się w całej Polsce?
Słownictwo było tworzone we wszystkich regionach. Są różne koncepcje źródeł języka polskiego. Jedni uważali, że jest on raczej pochodzenia wielkopolskiego, inni, że małopolskiego, a jak było naprawdę, do końca nie wiadomo. Na pewno wielka część słów była najpierw używana na południu Polski i ten proces trwa. O konkretne przykłady tak na poczekaniu trudno, bo to wszystko jest płynne.

Zgodziłby się Pan, że przez Małopolskę docierało dalej słownictwo niemieckie, związane głównie z rzemiosłem, a dziś już zanikające, typu "majzel", "laubzega" czy "waserwaga"?
Wie pan, że chyba nie. Ja jestem z Mazowsza, a zawsze jadałem "kartofle", a tymczasem w Krakowie jada się "ziemniaki", prawda? Trudno powiedzieć, skąd i którędy to przenikało. Wpływy niemieckie były w różnych miastach na długo przed zaborami. Przecież mieszczaństwo w całej Polsce, rzemieślnicy, kupcy, w znacznej mierze było pochodzenia niemieckiego.

Pana zdaniem, używanie regionalizmów w mowie oficjalnej, np. przez polityków, jest zgodne z dobrym mówieniem, czy nie jest?
To jest rzecz pewnego gustu. Mnie regionalizmy na ogół cieszą i jeśli znajdę u kogoś, na przykład u jakiegoś zacnego profesora, jakąś dawną formę, jak choćby wspomniane "oglądnąć", to się cieszę, że ktoś kultywuje taką formę. Mnie się to kojarzy z czymś dawniejszym, a im dłużej żyję, tym bardziej cenię takie wyrażenia, które kiedyś były, a o których później zapomnieliśmy. Lubię to po prostu. Ale też zależy, o jakich regionalizmach mówimy.

No właśnie. Jest takie krakowskie słówko "buc", które wielu warszawiakom wydaje się dość niewinne
O tak, w Krakowie jest to o wiele bardziej obraźliwe niż na Mazowszu. Przyznam się, że przez długi czas także dla mnie powiedzieć komuś "ty bucu" znaczyło mniej więcej tyle, co "ty bufonie" czy "ty bubku nadęty", bez żadnych odniesień seksualnych. Na szczęście, wytłumaczono mi, że w Krakowie raczej nie powinienem się tak wyrażać. Regionalizmy warto więc poznawać również po to, aby się nie narazić na nieprzyjemności.

Brutalne zbrodnie, zuchwałe kradzieże, tragiczne wypadki. Zobacz, jak wygląda prawda o kryminalnej Małopolsce

60 tysięcy złotych do wygrania. Sprawdź jak. Wejdź na www.szumowski.eu

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Dlaczego na Pole , dlaczego na dwór

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

adam architektura@sapo.pt (gość), 28.12.11, 19:53:43

Wiem napewno , że moi zamozni pradziadkowie którzy zamieszkiwali zabudowania dworskie w poludniowej Polsce (przelom XIX i XX w.) Wychodzili na pole .
Z tego tez wnoszę że naturalnym dla osob zamożnych nie związanych bezpośrednio z gospodarowaniem ziemi , było wychodzenie w pole lub na pole. Ludzi takich jednek proporcjonalnie nie było aż tak wielu, w tamtych latach, dlatego można domniemywać iż określenia "na pole" zaczęto stosować również w uboższych domach mieszczańskich (dulszczyzna) gdzie na siłę chciano utożsamić się z klasą społeczną która żeby odetchnąć i zrelaksować się wychodziła na łono natury w pole , czy do pobliskiego (podmiejskiego) lasu (w Krakowie np las Olszy). Dla dzieci z bogatych gospodarstw otczających dwory, duża atrakcją było wyjście do dworu, zabawa w zabudowaniach dworskich i podglądanie "Państwa" podczas ich zajęć wokół domu. Dwory te bardzo często,( niegdyś na przedmieściach np Krakowa) , dzisiaj znajdują się głęboko w strukturze miasta. Potomkowie tych, którzy niegdyś uprawiali ziemię w tych folwarkach dziś są od pokoleń rodowitymi np krakowianami. (miast powiększyło się wielokrotnie). Myślę że formuła "na pole" jest jednak związana z miejscem, które w danej społeczności utożsamiano z relaksem, zabawą i odpoczynkiem od codziennej pracy.
W Krakowie w połowie XIX wieku chodziło się na pola, do pobliskich lasków , na Bielany i w stronę Ojcowskich pol , skał i łąk.
W zasadniczej większości Polski, szczególnie poza mieszczańskimi skupiskami , gdzie dominował wiejski sposób urbanizacji, icharakterystyczne dla wsi zajęcia w polu- jedyna atrakcja była wyprawa do pobliskiej miejscowości, na dwór, lub do kościoła na odpust.

Pozdrawiam
adam

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Chałtura, ot co.

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

smetek (gość), 23.09.10, 14:06:28

Dziennikarstwo, profesorskie tytuły a poziom gazdy. Napisało się coś byle napisać, powiedziało coś byle powiedzieć. Bylejakość aby zaistnieć, jak to w Polsce.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Pole Dwór

zgłoś +1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kaczor (gość), 23.09.10, 08:01:45

Powtarzając za pewnym znznym piewcą Krakowa: mieszkańcy Krakowa jako że zamieszkują królewskie miasto mieszkają na dworze, a zatem wychodząc idą na pole, natomiast pozostała część Polski mieszkając na polu mogą iść tylko na dwór

odpowiedzi (0)

ocena: 33%

Tak: 1

Nie: 2

skomentuj

nic pan profesor

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

M (gość), 21.09.10, 12:52:35

nie wyjasnil, mimo, ze naglowek sugerowal odkrycie tajemnicy

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Dlaczego krakowianie mówią, że wychodzą na pole

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

:-) (gość), 20.09.10, 13:32:18

Bo nie stać ich na drabinę, która jest potrzebna aby wyjść na dwór.

odpowiedzi (0)

skomentuj

a buc Bronek zabrał 12 milionów

zgłoś +1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

polo (gość), 19.09.10, 23:37:08

PO reklamuje się w Małopolsce przed wyborami , że "dotrzymuje słowa" .Na pewno nie zawiódł Krakowian najważniejszy POwiec , pan Komorowski .
W projekcie budżetu kancelarii prezydenta Komorowskiego na 2011 dotacja na zabytki Krakowa maleje o 12 mln, z 42 do 30 mln zł ( czyli o 30%) Za to wydatki właściwe kancelarii , na samą siebie, rosną ze 116.5 do 139.8 mln - o 23.3 mln zł czyli o 21%. Dwukrotnie , czyli z 5 do 10 milionów wzrosną wydatki na odznaczenia
nie brakuje też PO pieniędzy na takie , niezrozumiałe i kontrowersyjne pomysły jak pomoc zadłużonej Grecji (do czego przecież nie jesteśmy zobowiązani , bo nie jesteśmy w strefie Euro) zapowiedziana 1 września w Brukseli przez prezydenta , czy wydawanie pieniędzy z rezerwy budżetowej na program sprowadzania do Polski emigrantów z Afryki
http://smolensk-2010.pl/2010-05-14-54-pytania-nadal-aktualne-aktualizacja-13-05-2010.html

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 1

Nie: 1

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.