Gazeta Krakowska » Rudolf Veiel - człowiek, który zdobył Tarnów dla Hitlera

Rudolf Veiel - człowiek, który zdobył Tarnów dla Hitlera

Data dodania: 2010-09-03 12:37:53 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-03 12:37:53

Gazeta Krakowska

Jerzy Reuter

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Rudolf Veiel - człowiek, który zdobył Tarnów dla Hitlera

Generał Rudolf Veiel dowodził dywizją pancerną, która zajęła Tarnów. To on spotkał się z władzami (© archiwum)

Stało się! Z dawna wyczekiwana wieść obiegła Tarnów. 1 września nad ranem hitlerowskie Niemcy weszły w granice Polski, bez wypowiedzenia wojny, bez żadnego ostrzeżenia. A przecież wypatrywani i od kilku miesięcy oczekiwani niczym straszna burza, która gdy przychodzi daje chwilę oddechu i spokój, by po chwili niweczyć wszystko co na drodze.

Tarnów 1 września 1939 roku wiedział, co może się zdarzyć. Po akcji dywersyjnej na dworcu PKP, po skrytobójczym zamordowaniu dziecka w pociągu jadącym z Krynicy - ktoś poczęstował małą Basię cukierkiem z arszenikiem - ludzie oczekiwali na rozpoczęcie wojny, jak na hasło zbawienne do walki o siebie, o rodziny, ojczyznę i Boga, który przecież nie mógł stać po stronie wroga.

Na tę wieść wszyscy byli przygotowani i czekali , czekali, że już za chwilę, za godzinę, skończy się to wielkie napięcie i przyjdzie rozwiązanie. A jednak ta wieść spowodowała wstrząsające wrażenie. Jedni biegali po mieście i szukali jakichkolwiek wiadomości, inni kryli się w swoich domostwach i czekali z okiem przyklejonym do szyb.
∨ Czytaj dalej
Straganiarze uruchamiali kramy, księża otwierali na oścież kościoły, a na ulicach zaczęli zbierać się młodzi ludzie z plecakami na ramionach, gotowi walczyć, oczekujący na pobór. Jedni uciekali na północ, inni na wschód.

W godzinach przedpołudniowych sklepy wyprzedały wszystkie zapasy soli i mąki. Jak pisał świadek tamtych dramatycznych wydarzeń, ksiądz Jan Bochenek: "Czuć było powagę chwili. Ale czuć było i pewne odprężenie. Niepewność znikła. Wola tężała. Wojna była koniecznością… Wojna była świętą… Wojna o całość naszych granic, wojna o rodzinę polską, o mowę polską. Była gotowość do ofiar, gotowość do poświęcenia. Szli ochotnicy, tysiące zgłaszało się po broń. Zrozumiano, że sprawa będzie ciężka, ale że to musiało przyjść".

Przez kilka pierwszych dni wojny panowała dziwna cisza. Wszyscy w oczekiwaniu na doniesienia o bohaterstwie, wielkich czynach i wygranych bitwach spoglądali w zdumieniu na przepływające ulicami Tarnowa masy ludzkie, tysiące uciekinierów zmierzających na wschód. Ci, którzy jeszcze wczoraj decydowali się na pozostanie w mieście, nagle znikali, pakowali podręczne walizki i wtapiali się w tłumy uciekinierów. Tak wyszła z Tarnowa prawie cała rada miejska z prezydentem Brodzińskim na czele. Ten światły i szlachetny człowiek poszedł poddając się gorączce wojennej i nigdy już do domu nie powrócił, ponoć został zadenuncjowany przez jednego z mieszkańców Tarnowa i skazany przez NKWD na śmierć. Miasto pozostało w zupełnym osamotnieniu.

Pierwsze bomby spadły na dworzec kolejowy, na torowiska, obok mostów. Potem na cmentarz i na młyny Romana i cegielnię Konstancja. Po kilku dniach Niemcy zbombardowali ulicę Narutowicza.

"Jakaś ogólna psychoza ucieczki poczęła ogarniać miasto. Opuszczało się mieszkania bez określonego celu, bez odpowiednich środków lokomocji, opuszczało się w pośpiechu. I dziwna rzecz - było tak, że osoby, które zapewniały, że za nic nie opuszczą miasta, za chwilę uciekały. Było tak, że nie kończono obiadu, ale piechotą uciekano na Lisią Górę, Wolę Rzędzińską czy Rzędzin. Było tak, że w nocy budzono się, zabierano w pośpiechu co było pod ręką i uciekano. Przepłacano miejsca w samochodach, na wozach, brano wózki dziecięce, napełniano granatami i pchano przed sobą." - pisał ksiądz infułat dr Jan Bochenek, świadek tamtych wydarzeń.

W tarnowskich kościołach pochowano wszystkie naczynia kościelne, ale drzwi do świątyń były otwarte całą dobę. Obrazy święte z kościołów podtarnowskich zostały przeniesione do katedry. 6 września ksiądz Bochenek obszedł wszystkie tarnowskie ochronki i szpitalne oddziały. Nie było wyjścia, bo na każde spotkanie wychodziły tylko kobiety z dziećmi. Mężczyźni odeszli.

Wobec narastającej paniki i braku jakiegokolwiek zarządu nad miastem ukonstytuował się skład rady miejskiej. Tymczasowy zarząd miasta zebrał się we czwartek, 7 września. Ponad 30 obywateli miasta spotkało się, by w jakikolwiek sposób przygotować Tarnów na pewny już wtedy wjazd wojsk niemieckich. Przewodniczącym nowego zarządu został były burmistrz Tarnowa Jan Kryplewski, a jego zastępcami inżynier Edward Okoń i Stanisław Komusiński.
« 1 2

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Legenda o Wermahcie szlachetnym.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Yaro (gość), 06.09.10, 00:57:35

"Szlachetny Wemaht". pielęgnuje sie taką legendę w Deutschlandzie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Faszysci w Tarnowie

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Wojtek (gość), 04.09.10, 19:23:08

A co dla Adolfa zdobył słynny dziadzio naszego obecnego Prezesa Rady Ministrów.Ma ktoś odwagę w kraju jednej PO partii publicznie dzisiaj zapytać?
Pozdr

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 18.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy w Krakowie powinno powstać metro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.