PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

środa 08 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Piotr, Jan, Hieronim

Gazeta Krakowska » Magazyn » Artykuł

Mazgaj - specjalista od luksusów

Mazgaj - specjalista od luksusów

- Córka często była zazdrosna o firmę. Nie zawsze miałem wystarczająco dużo czasu na wspólne spacery. Dzieci momentami nienawidzą firmy rodziców. Kochają ją dopiero wnuki - mówi dzisiaj Jerzy Mazgaj (© archiwum)

Gazeta Krakowska

2010-09-03 16:00:13, aktualizacja: 2010-09-08 13:52:27

- Ja po prostu miałem dużo wolnej gotówki i mogłem ją natychmiast zainwestować - tak Jerzy Mazgaj opisuje okoliczności, w których postawił największy z tych wielu milowych kroków w drodze do liczonego już w setkach milionów złotych majątku i pewnego miejsca w setce najbogatszych mieszkańców kraju. Ale także do pozycji człowieka, który zarabia na przekonywaniu Polaków, że dobry ser musi kosztować ponad 100 złotych, butelka wina 300, a garnitur przynajmniej pięć tysięcy. I jeszcze jak smakują trufle czy kubańskie cygara. I że na Jasiu Wędrowniczku nie kończy się świat whisky - pisze Marek Bartosik.

W 1998 roku tę wolną gotówkę wyłożył by stać się udziałowcem Krakchemii. Znana w Krakowie hurtownia chemiczna w jego rękach wypączkowała w ogólnopolską sieć 28 luksusowych sklepów z żywnością o łącznej powierzchni ponad 80 tysięcy mkw., znanych pod marką Delikatesy Alma.

Gazeciarz w Wiedniu



Jerzy Mazgaj ma dzisiaj 51 lat. Siedzibę swojej flagowej - z kilku jakimi kieruje - firmy przenosi właśnie z pamiętającego czasy głębokiego PRL budynku do nowoczesnego biurowca przy ul. Armii Krajowej. Mieszka w otoczonej parkiem willi, którą w czasie okupacji zbudowano dla Hansa Franka i jego generałów. Raz w tygodniu spotyka się w hotelu Copernicus z innymi najbogatszymi krakowskimi biznesmenami zrzeszonymi w Klubie Biznesu.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Z samochodowych marek ostatnio najbardziej ceni jaguara.

Nie zgadza się z opiniami, że jest w interesach człowiekiem bezwzględnym. - W biznesie trzeba być piranią. Nie żarłoczną, ale zawsze głodną. Dla mnie jest najważniejsze, że zajmuję się tym co bardzo lubię i jeszcze na tym zarabiam - uśmiecha się, ale doskonale pamięta poziom, z jakiego przed laty startował.

Parę lat temu w Wiedniu wybrał się z żoną do opery. Powoli wspinali się po schodach, a w Jerzym Mazgaju odezwały się wspomnienia. - To była niesamowita satysfakcja znowu znaleźć się tam po latach, ale w innej roli i samemu rozdawać napiwki - wspomina.

Bo wcześniej przed tymi schodami kręcił się ponad trzydzieści lat temu i sprzedawał "Die Welt", niemiecką gazetę dla elity, wysiadającym z limuzyn mężczyznom we frakach i kobietom z sobolowymi etolami. Gazeta kosztowała 18 szylingów. Jerzy Mazgaj miał zawsze w kieszeni odliczone w najdrobniejszym bilonie 2 szylingi. To dlatego, że banknot o najmniejszym nominale wart był 20 szylingów. Kiedy Polak wysuwał dłoń pełną drobniaków w kierunku kupującego gazetę, ten patrzył niechętnie i machał ręką na resztę. - Trzech takich klientów znaczyło, że mam już dolara - opowiada o swojej ówczesnej strategii.

Kolejne dolary mógł doliczać do tych 150, jakie na drogę do Wiednia zaraz po maturze dał mu ojciec.

Dzisiaj do Tarnowa jeździ tylko z rodzinnego i zawodowego obowiązku. Do matki, teściów i delikatesów Almy. - Moi koledzy pracowali albo w zakładach mechanicznych, albo azotowych. Rytm życia wyznaczały syreny rozpoczynające kolejne zmiany pracy w tych firmach. To było dla mnie senne, galicyjskie miasteczko, w którym wtedy nic się nie działo - tak zapamiętał Tarnów. I dodaje, że marzył, żeby wyrwać się z bloku na osiedlu Klikowskim.
strona: 1 z 3 »

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Komentarze (6)
Przejdź do dyskusji na forum

Wyświetl od:
Zwiń wszystkie wątki

Ze wsi wyszedł,

Luksusowa gejsza (gość) 16.09.11, 19:32:38

Ale wieś z niego nie!

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Co na to prokuratura?!

Donosiciel (gość) 13.03.11, 20:42:01

"To ty zwykły przemytnik jesteś, a nie byznesmen ..."

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Sloma z butow, a nie luksus

Pil (gość) 03.03.11, 22:12:23

wie kazdy, kto go zna

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Trzeba skończyc studia

Milek (gość) 29.01.11, 09:31:44

by nazywać się germanistą, nie mówiac już o obronie pracy magisterskiej.
Mówiąc wprost, nie ma się co wstydzić, że nie skończyło się studiów, nawet dzisiaj 50% populacji ich nie kończy!
Germanista powinien znać też język, najlepiej niemiecki - brak znajomosci swiadczy, że albo jest sie bardzo opornym na wiedzę, albo studia miały za zadanie wywinięcie się od wojska (lata '80.)

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

specjalista od luksusów

lolek (gość) 19.12.10, 22:04:23

a wlasnych sprzedawcow ze stoisk na święta potraktował jak łazarzy bon 15 procentowy na jakieś jednorazowe zakupy? wstyd

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

A teraz takich ludzi

yorrick (gość) 08.09.10, 22:53:56

kreuje sie na "biznesmenów" - wstyd i żenada
nawet nie trzeba czytac miedzy wierszami jak dorobił sie majątku
obrzydliwość

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Dodaj komentarz

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 03.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama