Data dodania: 2010-09-03 16:00:13 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-08 13:52:27
- Córka często była zazdrosna o firmę. Nie zawsze miałem wystarczająco dużo czasu na wspólne spacery. Dzieci momentami nienawidzą firmy rodziców. Kochają ją dopiero wnuki - mówi dzisiaj Jerzy Mazgaj (© archiwum)
- Ja po prostu miałem dużo wolnej gotówki i mogłem ją natychmiast zainwestować - tak Jerzy Mazgaj opisuje okoliczności, w których postawił największy z tych wielu milowych kroków w drodze do liczonego już w setkach milionów złotych majątku i pewnego miejsca w setce najbogatszych mieszkańców kraju. Ale także do pozycji człowieka, który zarabia na przekonywaniu Polaków, że dobry ser musi kosztować ponad 100 złotych, butelka wina 300, a garnitur przynajmniej pięć tysięcy. I jeszcze jak smakują trufle czy kubańskie cygara. I że na Jasiu Wędrowniczku nie kończy się świat whisky - pisze Marek Bartosik.
Milek (gość), 29.01.11, 09:31:44
by nazywać się germanistą, nie mówiac już o obronie pracy magisterskiej.
Mówiąc wprost, nie ma się co wstydzić, że nie skończyło się studiów, nawet dzisiaj 50% populacji ich nie kończy!
Germanista powinien znać też język, najlepiej niemiecki - brak znajomosci swiadczy, że albo jest sie bardzo opornym na wiedzę, albo studia miały za zadanie wywinięcie się od wojska (lata '80.)
odpowiedzi (0)
skomentujReklama
Reklama
Czy w Krakowie powinno powstać metro?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.