Mimo to niektóre mniejsze potoki znów wylewają. Potok Kleczanka całkowicie zalał stadion Iskry Klecza, woda wdzierała się również na teren Zespołu Szkół Publicznych w Kleczy Dolnej, ale dzięki sprawnej akcji strażaków i gospodarzy obiektu woda nie wlała się do piwnic szkoły.
Późnym wieczorem w poniedziałek strażacy na szczęście udrożnili przepływ pod ulicą Wałową, więc wczoraj potok Sumnik nie wdarł się do jednego z największych w naszym regionie zakładów produkujących obuwie. Również Zygodówka w Woźnikach mocno straszyła mieszkańców centrum miejscowości, ale strażakom udało się opanować sytuację. - Woźniki i Klecza, to takie miejsca w naszym powiecie, gdzie każde intensywniejsze opady deszczu kończą się podtopieniami - informuje Jerzy Walczak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Wadowicach.
Zagrożony ponownym zatonięciem jest prom "Drogowiec" na Wiśle w Spytkowicach.
Tam rzeka wystąpiła już z brzegów i rozlewa się w okolice wałów. Niedawno starostwu udało się wyciągnąć "Drogowca" z dna Wisły, po tym jak zatonął podczas majowej powodzi. Prom miał właśnie być remontowany. Teraz znów prąd Wisła przybrał na sile. Jeżeli cumy puszczą, "Drogowiec" znów może zatonąć.
W Spytkowicach wystąpiły również lokalne podtopienia kilku domów.
Woda wylewa się tutaj z rowów i potoków. Podobnie jest w Andrychowie i Wieprzu, gdzie woda gwałtownie przybrała w Targaniczance i Wieprzówce.
Z powodu intensywnych opadów deszczu został też podmyty nasyp kolejowy na linii Skawce-Sucha Beskidzka. Od godziny 13 w środę ruch pociągów jadących z powiatu wadowickiego w kierunku Suchej Beskidzkiej został wstrzymany.
Mieszkańcy mają nadzieję, że deszcz w końcu przestanie padać.