Katarzyna Krężel, nowa skrzydłowa "Białej Gwiazdy" (© krzysiek hawrot)
Wojciech Batko
2010-08-26 12:09:36, aktualizacja: 2010-08-26 12:09:36
Sporo musiała podróżować, aż w końcu trafiła na ul. Reymonta w Krakowie. Występowała między innymi w SMS PZKosz Warszawa (potem Łomianki), w ekipie University of Texas, w Tęczy Leszno, a w minionym sezonie w ROW Rybnik. Kończąc rozgrywki ze średnimi: 47,6 w rzutach za dwa punkty, 36,2 w rzutach za trzy punkty, 62,3 w rzutach wolnych oraz 3,4 w zbiórkach.
Teraz 25-letnia Katarzyna Krężel rozpoczęła swoją batalię o jak najlepsze pokazanie się w zespole koszykarek Wisły Can-Pack.
- Propozycja gry w krakowskiej drużynie jest dla mnie niebagatelnym wyzwaniem - nie kryje Katarzyna Krężel. - Jest więc we mnie wiara w powodzenie, inaczej nie byłoby sensu tu przychodzić. Ale też muszę traktować to w kategorii kolejnego kroku na swojej sportowej drodze. I jednocześnie szansy pokazania się w tak utytułowanym zespole oraz powalczenia o bardzo konkretne, wysokie cele.
Nowa koszykarka "Białej Gwiazdy" jest kontynuatorką wspaniałych rodzinnych tradycji. Ale z racji, że jest córką Haliny Kaluty-Krężel, nie ma lekko. Właściwie jest jej dużo trudniej, gdyż wielu od razu porównuje ją do mamy, czyli jednej z najwybitniejszych zawodniczek w historii polskiego i europejskiego basketu.
- Dzieje się tak od dawna i niestety bardzo często - wyjawia Katarzyna. - Owszem, kiedyś to było nawet fajne, z czasem zaczęłam mieć tego dosyć! Uważam bowiem, że takie porównania nie mają sensu. Mama i ja jesteśmy innymi typami kobiet, mamy inne warunki fizyczne, a co za tym idzie, jesteśmy innymi koszykarkami. W pewnych elementach gry mama była lepsza, niektóre ja lepiej wykonuję.
Gramy też na innych pozycjach [Halina Kaluta-Krężel to przede wszystkim rozgrywająca, Katarzyna Krężel jest skrzydłową - przyp. bat]. Oczywiście jestem dumna z mamy i jej sportowej klasy. Cenię sobie jej wskazówki, uwagi czy rady. Lecz sama pracuję na opinię o sobie i niech tak już zostanie!
W nowym sezonie, przynajmniej na początku, kibice mogą mieć trudności z rozpoznawaniem drużyny "Białej Gwiazdy". W porównaniu z sezonem minionym, zmienionej blisko w siedemdziesięciu procentach.
W tym jednak wolno upatrywać szansy m.in. dla Katarzyny Krężel, która tak podchodzi do problemu: - Z jednej strony będę się miała od kogo uczyć. Z drugiej, nie zabraknie okazji do doskonalenia umiejętności, mając przy sobie towarzystwo tak świetnych koszykarek, jakie są w wiślackiej drużynie. Zamierzam dołożyć swoją cegiełkę do sukcesów Wisły, w które nie wątpię. Owszem, myślę też o pierwszej "piątce", ale i tak najważniejsze będzie, żeby prezentować się po prostu dobrze, grać skutecznie i cały czas się rozwijać. Chciałabym po sezonie móc powiedzieć, że razem z Wisłą odniosłam swoje największe sukcesy sportowe.
Gra w ekipie z ul. Reymonta to jedna strona medalu. Druga - to przyszłoroczne finały mistrzostw Europy, których Polska będzie gospodarzem. Kto wie, może z Katarzyną w składzie... Ostatecznie do lipca tego roku nowa wiślaczka pracowała pod kierunkiem selekcjonera Dariusza Maciejewskiego.
- Mam nadzieję, że reprezentacyjny etap jeszcze się dla mnie nie skończył - mówi młoda koszykarka, - Do lipca wszystko było w porządku, i akurat wtedy przyplątały się kłopoty zdrowotne. Dopiero w połowie sierpnia wróciłam do normalnej sprawności. Owszem, selekcjoner kontaktował się ze mną, ale nie było już szans wskoczenia do zespołu na koniec letniej pracy reprezentacji. Muszę więc czekać na kolejną okazję i jeśli ją dostanę, nie będę mogła jej zaprzepaścić!
Tyle nowa koszykarka "Białej Gwiazdy", która choć jest krakowianką, dopiero teraz trafiła do zespołu z ul. Reymonta. Oby więc, w jej przypadku, sprawdziło się powiedzenie, że lepiej późno niż wcale... W każdym razie trzymamy kciuki!
Dynamika i dobrze ułożony rzut
Prezes Towarzystwa, Ludwik Miętta-Mikołajewicz, jako trener koszykówki miał przyjemność pracować z Haliną Kalutą-Krężel. A tak charakteryzuje jej córkę, Katarzynę:
- Jako zawodniczka może imponować bardzo dużą dynamiką i szybkością, co we współczesnej koszykówce jest ogromnym atutem. Posiada też bardzo dobrze ułożony rzut, wynikający ze starannego wyszkolenia technicznego. Ładnie, czyli efektywnie, biega i jest to kolejny atut, który między innymi może zaowocować skutecznością poczynań choćby przy szybkich atakach. Cieszę się więc ogromnie, że Katarzyna wreszcie trafiła do "Białej Gwiazdy". Z jednej strony będzie w Wiśle kontynuowała wspaniałe rodzinne tradycje, a z drugiej - w co nie wątpię - pozyskaliśmy koszykarkę, która powinna się stać istotnym ogniwem nowej, czyli przebudowanej, Wisły. Tak się jakoś układało, że choć, ze względu na mamę Halinę, ma klasyczne wiślackie korzenie, to dopiero teraz zawitała do naszego klubu. A przygodę z koszykówką zaczynała w krakowskiej Koronie.
(bat)