Data dodania: 2010-08-19 09:33:37 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-08-19 16:01:06
Śledztwo prowadzone przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych przy polskim Urzędzie Lotnictwa Cywilnego mające ustalić przyczynę katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154 dobiega już końca. Jak dowiedziała się "Polska The Times", niebawem można się będzie spodziewać raportu końcowego z jej prac.
zwykły pilot turysta (gość), 19.08.10, 22:00:56
Jak zwykle dziennikarze popisują się ignorancją, ULC nie ma nic wspólnego PKBWL, bo komisja podlega bezpośrednio Ministrowi Infrastruktury i jest niezależnym od ULC organem. Należy się więc zastanowić czy reszta artykułu jest równie rzetelna...
odpowiedzi (0)
skomentujtroll (gość), 19.08.10, 17:29:50
przecież przyczyna była znana jeszcze prze wybuchem a to samobójcza misja 96 osób. A teraz 12 przyczyn a jutro 24 , a pojutrze 36. One w KC PO piją bez przerwy i im sie języki plączą no i te białe myszki. Co za debile.
odpowiedzi (0)
skomentujKRAKUS (gość), 19.08.10, 12:57:42
Znajac jego harakter to ON napewno nalegal na Ladowanie za wszelka cene Bo to ON sterowal marionetka Lechem.K .Wyznawcy pisoTALIBOW i tak w to nie uwierza bo guru juz im wmowil ze czarne nie jest czarne a biale nie jest biale.
odpowiedzi (0)
skomentujpolo (gość), 19.08.10, 12:03:09
Ten zajadły antypisowiec i wróg min. Ziobro, ma również osobiste porachunki z śp. Lechem Kaczyńskim. Jak zatem taki człowiek może nadzorować śledztwo w sprawie tragedii pod Smoleńskiem?
Tylko kilka wybranych informacji o Parulskim jakie można znaleźć w sieci.
Konflikt o nominacje.
W 2008 roku Prezydent Lech Kaczyński podpisał osiem nominacji generalskich.
Rzeczniczka prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Patrycja Hryniewicz przyznała, że prezydent podpisując nominacje chciał uhonorować przede wszystkim oficerów liniowych. Wśród nominowanych na stopień generała jest na przykład dwóch dowódców z misji w Iraku. Jednak z awansami mogli się pożegnać miedzy innymi naczelny prokurator wojskowy pułkownik Krzysztof Parulski,
Rzeczpospolita: 21-07-2008
Wśród kandydatów jest nowy naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski – teraz pułkownik. Jeszcze jako szef Stowarzyszenia Prokuratorów RP uchodził za głównego oponenta PiS-owskiego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
Rzeczpospolita: 12-03- 2009 Ziemkiewicz pisze:
Trzy dni temu "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że Zbigniew Ziobro został przesłuchany w sprawie "ewentualnych nacisków wywieranych na prokuratorów za czasów, gdy był prokuratorem generalnym". Informacja jest tylko pretekstem do zamieszczenia długiej listy zarzutów, wszystkich pochodzących z jednego źródła – od zastępcy szefa prokuratury wojskowej (mianowanego w lutym 2008 roku) płk. Krzysztofa Parulskiego, za czasów rządów PiS zaciekłego krytyka Ziobry.
Rzecz tylko w tym, że żadnego przesłuchania nie było.
Rzeczpospolita: 29-10-2009
Blisko nowej wojny o nominacje.
Szef MON do awansu zaproponował też tych, których prezydent już dwa razy odrzucił.
Na liście ma być zatem m.in. płk Artur Kołosowski, szef sekretariatu szefa Ministerstwa Obrony
Narodowej, płk Krzysztof Parulski itd…..
Rzeczpospolita 27-11-2009
Sędzia na prokuratora generalnego.
Według naszych informacji Woźniak chce odejść z Prokuratury Wojskowej, gdyż nie dogaduje się ze swoim zwierzchnikiem Krzysztofem Parulskim. Naczelny prokurator wojskowy ma mieć kłopot z zaakceptowaniem sytuacji, w której jego podwładny ma wyższy stopień wojskowy niż on. Parulski jest wciąż pułkownikiem, bo prezydent Lech Kaczyński odmówił mu nominacji generalskiej.
Rzeczpospolita 03-12-2009 --(Umorzono niektóre śledztwa przeciwko min. Ziobro)
Były minister podważa podstawę umorzenia sprawy. A śledczy chcą, by był ścigany za mobbing.
Jak ustaliła „Rz”, z umorzeniem nie godzą się Małgorzata Wilkosz-Śliwa, Marek Staszak – były prokurator krajowy – i Krzysztof Parulski, autorzy doniesień.
Rzeczpospolita: Pamiętny 10-04-2010
Prokurator generalny Andrzej Seremet na wniosek ministra sprawiedliwości szefem pięcioosobowego zespołu śledczych mianował naczelnego prokuratora wojskowego Krzysztofa Parulskiego.
Z sieci: 15-08-2010
Awans na stopień generała brygady dostali: dowódca Garnizonu Warszawa płk Wiesław Grudziński, Naczelny Prokurator Wojskowy płk Krzysztof Parulski,
odpowiedzi (0)
skomentujWP (gość), 19.08.10, 10:37:12
Kurier Codzienny Chicago fragment artykułu. Ale w dniu 10 kwietnia roku pamiętnego, wracając do naszych dwóch agentów BOR-u. Nadbiegając od strony lotniska minęli szczątki samolotu "od dziobu". Salonik Prezydenta RP znajdował się, w tylnej, "ogonowej" części samolotu. Dobiegając przez cały obszar porozrzucanych szczątków, ciało Prezydenta RP, po wspomnianym identyfikatorze emitującym sygnale GPS zna leźli bez trudu. W tle mignął jakiś zbliżający się, Rosjanin kręcący filmik swoim telefonem komórkowym - nadciągał od strony "ogona" samolotu, czyli od wschodu (BOR-owcy nadbiegli od zachodu), i jakiś starszy pan spacerowicz. Agenci BOR, odnalazłszy prezydenta, zakryli jego doczesne szczątki swoimi marynarkami. I stanęli po obu stronach w pozycji warty honorowej. Rosjanie, którzy wkrótce nadciągnęli, zaczęli szydzić z głowy państwa polskiego, i chcieli koniecznie obejrzeć zwłoki Lecha Kaczyńskiego. Wówczas agenci BOR-u zaczęli do nich krzyczeć, aby się, nie zbliżali ("Pa szli won!" ) i w końcu byli zmuszeni oddać strzały ostrzegawcze w powietrze. Na filmie nakręconym przez Rosjanina widać wyraźnie m.in. spoza szczątek ogona samolotu rękę w białej koszuli oddającą strzały z pistoletu. Ekipa Rosjan z lotniska została wkrótce odwołana ("mamy nowe rozkazy ) z bezpośredniego miejsca katastrofy. Te nowe rozkazy obejmowały prawdopodobnie zabezpieczenie "wejścia na te ren" i również konfiskaty wszystkich aparatów fotograficznych i kamer dziennikarzy, którzy zdążyli na miejsce. Dwaj agenci BOR-u opuścili swoje posterunki warty honorowej przy zwłokach Prezydenta RP dopiero na rozkaz drogą radiową, i to chyba samego dowódcy BOR, gen. bryg. Mariana Janickiego. (Wcześniej innych rozkazów nie chcieli prawdopodobnie słuchać. W każdym razie tkwili tam, przy zwłokach Lecha Kaczyńskiego bardzo długo - co znowu zgodnie potwierdzają świadkowie.). Co wydarzyło się, potem ? Wieść gminna niesie, że wspomniani dwaj agenci BOR za raz po powrocie do Warszawy zostali zawieszeni w obowiązkach za "nieautoryzowane użycie broni służbowej" !!! Tyle wiadomo. Do dziś, już są pewno obaj "przeniesieni gdzieś daleko" albo wyrzuceni ze służby... O ile przypadkiem nie ze szli już z te go świata, w sposób nieco przyśpieszony. A obu tych żołnierzy należałoby z miejsca awansować i odznaczyć!!! Czy kiedykolwiek poznamy ich imiona i nazwiska?, chyba już niestety nie. Natomiast w pierwszych dniach maja 2010 roku wspomniany czołowy pirotechnik BOR-u Krzysztof P. (zwany "Pikuś" - jego koledzy w BOR dobrze wiedzą o kim piszę ), został obsypany nagrodami przez swego szefa gen. Janickiego. Przyznano mu tytuł "Pirotechnika roku" , awansowano na wyższy stopień wojskowy i przyznano bardzo wysoką nagrodę pieniężną! Jedno było tylko niejasne - za co tak nagle spłynęły na niego te wszystkie nagrody? Jedno jednakże nie wymaga komentarza. Tylko pirotechnik, który wiedział, co wybuchnie w kadłubie prezydenckiego samolotu (bo sam tę bombę skonstruował i tam umieścił), mógł się, bać oczekiwać na płycie lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Bo gdyby jednak piloci Tu-154 M jakimś cudem "dociągnęli" do pasa startowego i ta bomba wybuchła by w momencie uderzenia kół o beton tegoż pasa - z oczekujących osób, podobnie jak i z Jaka 40 i 42 , też nic by nie zostało... czy to w końcu nie było bezpieczniej i pewniej odjechać do Katynia?
odpowiedzi (0)
skomentujReklama
Reklama
Czy w Krakowie powinno powstać metro?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.