Gazeta Krakowska » Fakty24 » Były zarząd gorlickiego Glimaru idzie pod sąd

Były zarząd gorlickiego Glimaru idzie pod sąd

Data dodania: 2010-08-17 12:50:59 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-08-17 12:50:59

Gazeta Krakowska

Halina Gajda

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Były zarząd gorlickiego Glimaru idzie pod sąd

Dzisiaj wokół hydrokompleksu porasta wysoka trawa. Czy instalacja kiedykolwiek rozpocznie pracę? (© Halina Gajda)

Akt oskarżenia wraz z uzasadnieniem to lektura, która u czytającego może wywołać dreszczyk emocji. Strona po stronie, zdanie po zdaniu poznajemy historię powstania inwestycji, która w zamyśle miała być kurą znoszącą złote jajka. Hydrokompleks - specjalistyczna instalacja do produkcji rozpuszczalników benzynowych, naftowych i tak zwanych olejów bazowych, skok technologiczny wyprzedzający swoją epokę. Wówczas, a była połowa lat 90. takie instalacje w skali świata można było policzyć na palcach.

Przecież z ropy naftowej można robić wszystko - od składników farb i lakierów po medykamenty, kosmetyki. Trzeba tylko znać technologię i mieć do tego urządzenia. Dla Glimaru rysowała się więc świetlana przyszłość.

Na tym nie koniec. Po ogłoszeniu upadłości w styczniu 2005 roku instalacja miała być magnesem, który szybko przyciągnie inwestorów, którzy postawią upadłą spółkę na nogi. Tak się jednak nie stało, bowiem syndykowi nie udało się jej sprzedać.
∨ Czytaj dalej
Najpierw inwestycję wyceniono na 326 mln złotych, potem na połowę mniej. Mimo to chętny się nie znalazł.

Projekt inwestycji zakładał, że proces technologiczny zostanie opracowany przez firmę Chevron, zaś generalnym wykonawcą prac przy projekcie miała być niemiecka firma Lurgi. Glimar miał być odpowiedzialny za przygotowanie terenu, zbiorników magazynowych, połączeń pomiędzy obiektami. Wydaje się, że zarząd tak bardzo zachłysnął się wizją fantastycznej przyszłości, że oderwał się nieco od rzeczywistości. Już na wstępie uzasadnienia aktu oskarżenia czytamy bowiem, iż koszty, które miał ponieść Glimar w związku z przydzielonymi mu zadaniami, były nieprawidłowo oszacowane. Taka ocena została wydana w oparciu o opinię Instytutu Organizacji z Zarządzania Orgmasz w Warszawie. Znawcy orzekli, iż decyzja o rozpoczęciu budowy hydrokompleksu jak również umowy zawarte z wykonawcą nie dawały podstaw do stwierdzenia, że nawet po terminowym uruchomieniu instalacji rafineria byłaby w stanie spłacić kredyty zaciągnięte na realizację inwestycji i funkcjonować w oparciu o zyski generowane ze sprzedaży produktów z nich pochodzących. To o tyle istotne, że projekt technologiczny inwestycji ewoluował w trakcie opracowywania, a nawet pierwotna dokumentacja, na podstawie której powzięta została decyzja o budowie instalacji, nie uwzględniała wszystkich koniecznych nakładów.

Jednym z największych grzechów ekonomicznych było przyjęcie w analizach cen produktów finalnych, podczas gdy w tym samym czasie zakładano tylko produkcję półproduktów, które - jak wiadomo - są tańsze.

Nie wzięto pod uwagę innych "drobnych" spraw jak zasilania elektrycznego, niezbędnego do procesu produkcji układu powietrza pomiarowego czy oczyszczalni ścieków, modernizacji już istniejących urządzeń rafineryjnych, które miały współpracować z hydrokompleksem. Kolejne pojawiające się niezbędne dla hydrokompleksu inwestycje były po prostu dorzucane do kosztorysu. Stąd ciągle zwiększające się nakłady. W 1997 roku uznano, że potrzeba będzie 272 mln złotych bez kosztów finansowych, m.in. kredytów bankowych, w grudniu 1998 roku było to już 354,4 mln złotych, również bez pozycji, o której mowa powyżej. W maju 2003 roku oceniono inwestycję na 484,3 mln złotych w tym ponad 39 mln tytułem wspomnianych kosztów. Ostateczny koszt przedstawiony w budżecie inwestycji w listopadzie 2004 roku wyniósł ponad 721 mln złotych, w tym niemal 60,5 mln złotych to koszty finansowe. W uzasadnieniu czytamy, iż dopiero takie nakłady gwarantowały opłacalność hydrokompleksu. Owszem, nieuwzględnienie powyższych kwestii dawało lepsze wskaźniki, ale były to tylko liczby na papierze. Rzeczywistość okazała się brutalna - zabrakło pieniędzy na realizację planów, doszło do opóźnień w stosunku do umowy zawartej z wykonawcą, a co za tym poszło - do konieczności zapłacenia kar umownych wykonawcy, czyli koncernowi Lurgi. W grę wchodziły cztery miliony euro z tytułu wzrostu cen urządzeń spowodowanego opóźnieniami w budowie.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

bicie piany kolejny raz

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

obserwator (gość), 18.08.10, 20:56:14

kolejna sensacja by cos napisac rzucic temat a i tak z tego nic nie będzie dyrekcje maja sie ok ludzie sa bez pracy, ci co mieli zarobić zarobili od ministrów poprzez rady nadzorcze na dyrektorach skończywszy, cos w Wysowej zostało bo tam mieli zjazdy i sylwestry,biesiadowali i odjeżdzali, potem z zarządzie znalazła się bratanica posła Knapika bez jakiegokolwiek przygotowania i wiedzy - sprzedała Glimar za przysłowiową czapke gruszek Lotosowi i tam maja sie dobrze, w Gorlicach został smród i nędza, przyszła syndyczka co zrobiła??? nic a na sądzie i prawie sie opierała a Sądy tez na tym samym wózku jadą pozdrawiam wierzących w rozliczenie !!! ja juz nie wierzę w Polsce nie ma afer np afery hazardowej jest tylko samobójstwo Blidy najważniejsze i paliknot!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.