Czeka nas podwyżka cen chleba. W młynach brakuje mąki, więc ma to bezpośrednie przełożenie na cenę pieczywa. Podwyżki odczujemy już wkrótce. Wczoraj o 20 groszy podrożał chleb w Gorlicach.
Przyczyny podwyżek możemy upatrywać przede wszystkim w kiepskich warunkach pogodowych. Powodzie, a potem upały spowodowały, że plony zbóż są w tym roku wyjątkowo ubogie. Brakuje surowca do wyrobu mąki.
Irena Jagielska, rzeczniczka firmy Polskie Młyny, które są dostawcą mąki dla tysięcy piekarni, szacuje podwyżki. - Nasz dyrektor wycenił, że mąka podrożeje 25-30 procent. Przełoży się to na cenę chleba, ponieważ głównym jego składnikiem jest ten surowiec - twierdzi rzeczniczka.
Na ten stan narzekają właściciele piekarni. Do tej pory to oni odczuwali skutki podwyżek cen paliwa, prądu, gazu. Chleb nie drożał od dłuższego czasu. Teraz przyszła na niego kolej. Przed weekendem kilogram mąki w młynach kosztował 80 groszy. W poniedziałek było to już 1,2 złotego. Nie zanosi się na to, aby ceny miały zmaleć.
Krystyna Dyląg, prezes Spółdzielni Produkcyjno-Handlowa "Jedność" w Gorlicach, mówi o podwyżkach.
- Mąka stanowi około 30 procent składu chleba. Przez lata nie podnosiliśmy cen, ale nie możemy dłużej, bo przestanie nam się opłacać go produkować. Od poniedziałku jest droższy o 20 groszy, czyli o dziesięć procent - ubolewa prezeska.
Nasi piekarze zapewne pójdą w ślady innych. Jedyną nadzieję dla konsumentów jest fakt, że właściciele piekarni boją się podnosić ceny. Nie chcą, aby przylgnęła do nich metka sprzedawcy najdroższego pieczywa.
Ceny wprowadzane są niezależnie, jednak i tak pojawiają się zarzuty, że jest to zmowa cenowa. Krystyna Dyląg często musi to tłumaczyć odbiorcom chleba.
- Mąka drożeje dla nas wszystkich jednakowo. Każdy piekarz musi więc podnieść ceny, żeby się utrzymać na rynku - tłumaczy prezeska
Podwyżki cen żywności są nieuniknione. Drożeje paliwo, gaz, prąd. Koszty wyprodukowania jedzenia są dużo wyższe niż były. Jednak to właśnie podwyżki cen chleba budzą największe zdenerwowanie klientów. Stojąc w kolejce po bochenek, musimy pamiętać, że piekarz też musi za coś żyć.