Gazeta Krakowska » Blogi » Przemek Franczak » Dostałem w gębę od żony. I to dwa razy

Dostałem w gębę od żony. I to dwa razy

Data dodania: 2010-07-30 09:18:27 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-07-30 09:19:56

Gazeta Krakowska

Przemek Franczak

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Dostałem w gębę od żony. I to dwa razy

Teoria, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, to kosmiczna bujda. Nawet nie dlatego iż wiadomo, żeśmy wszyscy z Afryki, gdzieś spod Kapsztadu, choć - to tak na marginesie - koncepcja, że Adamów i Ewów (wiem, że inaczej się odmienia, ale Ew jakoś mi nie brzmi) było więcej niż dwoje, trochę mnie uspokoiła.

Skorośmy wszak wzięli początek od kilkuset osobników z wysuniętymi do przodu szczękami, to maleją szanse, że człek to owoc związku kazirodczego, było nie było, dekretowanego biblijnie. Gdzie jednak ten Mars, gdzie ta Wenus? - słusznie zapytacie. Ano, odpowiadam, tam, gdzie być powinny. Daleko (to chyba dobrze, bo jakby się zbliżyły, to zdaje się, że byłoby po nas). I ani mężczyzn, ani kobiet na nich nie było.
∨ Czytaj dalej
Różnice płci? O czym mowa. Świat się zmienia. Jedyne planety, na które faceci nigdy nie dolecą, to menstruacja, ciąża, poród i karmienie piersią. Aha, i wielokrotny orgazm (tego najbardziej szkoda). Za to międzygatunkowa konkwista kobiet jest w stanie podbić każdy męski zakątek.

Słynna planetarna metafora, zaczerpnięta z tytułu wydawniczego hitu (ciemny lud kupił i uwierzył, bo jest leniwy i woli patrzeć na świat cudzymi oczami), jest w stanie potwierdzić każdy funkcjonujący stereotyp. Na Marsie mieszkają zdobywcy, na Wenus ofiary niecierpliwie wyczekujące podboju. Na Marsie wiedzą, do czego służy śrubokręt, na Wenus tylko głupio na jego widok chichoczą. Na Marsie zarabia się pieniądze, na Wenus wydaje. Wiecie, to taka filozofia dla ubogich intelektualnie.

Wejdźcie choćby do pierwszej z brzegu galerii handlowej. Eleganccy kolesie suną od sklepu do sklepu. Z siatkami, siateczkami, pudełkami, bambetlami, butami, klapkami, perfumami, drobiazgami. Wilki wyprzedażowe. Nie dla żon kupują, tylko dla siebie. Sprint do wieszaków to już wcale nie jest domena bohaterek "Seksu w wielkim mieście".

Choć nie chcę generalizować - w Poroninie i jemu podobnych okolicach szoping to zapewne ciągle niemęska konkurencja. Globalnie jednak klasyczny podział ról, którego coraz mniej skutecznie pilnują kultura (z przyzwyczajenia) i religia (w obawie, że świadome własnych możliwości kobiety dokonają dywersji na tyłach rodziny), zanika. Ku chwale zdrowego rozsądku.

Kobiety zaczęły już nawet lać po domach mężów, pewnie w odwecie za wieki ucisku. Leją, i to jak! Wiem na własnym przykładzie. Dwukrotnie biłem się z żoną na pięści - uprzedzę, że dla żartu - i dwukrotnie przyjąłem na szczękę. Bolało. Powiecie, że ze mnie dupa, nie bokser (a raczej pięściarz, bo jak mawia legendarny w pewnych kręgach dziennikarz sportowy Wojciech Gorczyca, bokser to taki pies), i będziecie mieć świętą rację. Ale, na Muhammada Alego, jestem od niej 60 kg cięższy! Kłopot w tym, że pięści ma małe, szybkie i ich nie widziałem.

Płeć wcale nie determinuje zdolności. Statystki pewnie takiemu twierdzeniu zaprzeczą, ale wyrzućcie je czym prędzej do kosza. Bo skoro według nich chłopcy lepiej od dziewczynek uczą się przedmiotów ścisłych, to co zrobić ze Skłodowską-Curie? Usunąć z podręczników? Statystyki rodzą stereotypy, stereotypy rodzą dyskryminację. Jakbyście byli szefami firmy taksówkowej, mieli wolny etat kierowcy i dwóch kandydatów, kobietę i mężczyznę, to kogo byście wybrali? Otóż to. A dziewczyny właśnie zaczynają pukać do Formuły 1.
Dlatego zejdźta z Marsa, zejdźta z Wenus. Na Ziemię. Tu zaczyna być naprawdę normalnie.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Co za slepota

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marsjanin (gość), 27.08.10, 17:27:38

Znalazl kucharz amator rodzynka w ciescie czekoladowym i stwierdzil, ze to ciasto bakaliowe. Brawo. Widac, ze autor w zyciu zauwaza tlyko to, co bedzie moglo potwierdzic w jakims stopniu jego poglady. Zenada.
Statystyki do kosza... U mnie na studiach informatycznych na 96 osob, nie bylo zadnej dzieczyny (niestety), Ano tak - Sklodowska juz dawno umarla.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Przenikliwa i głęboka argumentacja

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Bill (gość), 02.08.10, 08:13:32

Gratuluję głębi i przenikliwości argumentów, od razu widać, że mamy do czynienia z ekspertem od (rzekomego braku) różnic między płciami i mędrcem, który przeniknął naturę ludzką. Świat się faktycznie zmienia. Kiedyś gdzieś w okolicach przedszkola człowiek się uczył odrobiny logiki i języka polskiego; potem nie popełniał tak "błyskotliwych" argumentów jak ten ze Skłodowską-Curie powyżej. Jeśli chodzi o mnie znam wiele kobiet z typowo męskimi cechami. Dorastały w towarzystwie dwóch starszych braci, bawiły się samochodzikami, itp. Ale gdy głębiej podrążyć, to same z zaskoczeniem przyznają, że bawiły się nimi inaczej - w tatę i mamę samochodzik, w przykrywanie, itp.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 18.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy w Krakowie powinno powstać metro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.