PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

środa 08 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Piotr, Jan, Hieronim

Z policjantem w cztery oczy

Z policjantem w cztery oczy

(© Michał Ostałowski)

Gazeta Krakowska Przemek Franczak

2010-07-30 16:01:36, aktualizacja: 2010-08-03 16:06:45

Z Waldemarem Szafranem z krakowskiej drogówki rozmawia Przemek Franczak

Jak nazywacie w swoim slangu łapanego na wykroczeniu kierowcę? Klient, płatnik, jeleń?
(śmiech) Nie stosujemy takich określeń. Mówimy normalnie: kierujący, uczestnik ruchu.

Jakoś wierzyć mi się nie chce.
Naprawdę. Mogę za to panu powiedzieć, jak ja kiedyś nazwałem policjantów z drogówki.

Proszę, to może być nawet ciekawe.
Najlepszy lek na sklerozę.

Dlaczego?
Bo gdy ludzie nas widzą przy drodze, od razu wszystko im się przypomina.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Że pasów nie zapięli, świateł nie włączyli, że mają komórkę przy uchu.

W wakacje leczycie najwięcej kierowców?
Pracy zawsze jest dużo. Wakacje różnią się tym, że mamy mnóstwo kierowców przyjezdnych, którzy czują się zagubieni w obcym mieście. Nie patrzą na znaki, tylko na nawigację satelitarną, więc pakują się na zakazach, popełniają różne głupstwa.

Obali Pan stereotyp, że kobiety są gorszymi kierowcami od mężczyzn?
Nie ma reguły. Ja na przykład miałem częstszy kontakt z gorzej jeżdżącymi mężczyznami. Kobiecie jednak czasem ciężko wytłumaczyć, jakie wykroczenie popełniła na drodze.

Bo nie zna przepisów?
Zna, ale interpretuje je na swój własny sposób. Zatrzymałem kiedyś kobietę, która wyprzedzała na zakazie. Była przekonana, że skoro na dwupasmowej drodze jedzie lewym pasem i mija pojazd jadący po jej prawej, to nie wykonuje manewru wyprzedzania. Długo musiałem wyprowadzać ją z błędu. Skończyło się na pouczeniu.

Gdzie jest granica między pouczeniem a mandatem?
To zależy od policjanta. Są oczywiście wykroczenia bezwzględnie karane, jak te, które bezpośrednio zagrażają bezpieczeństwu ruchu drogowego. Tam rozmowa zaczyna się na mandacie i kończy na mandacie. W pewnych przypadkach mamy prawo pouczyć kierowcę i odstąpić od kary.

Jak więc zmiękczyć funkcjonariusza?
(śmiech) Powiem tak: jeśli widzimy, że ktoś przejeżdża obok patrolu i z uśmiechem na ustach, mimo naszej obecności, popełnia wykroczenie, to nawet za błahą rzecz czeka go mandat i punkty karne.

Bezczelni nie mają szans?
Żadnych. Wie pan, akcja budzi reakcję. Jeśli pan się do mnie uśmiechnie, to ja też się uśmiechnę. I vice versa. Z kimś, kto wychodzi z auta nabuzowany, rozmowa jest o wiele trudniejsza. Również dla niego. Teraz takich przypadków jest coraz więcej, bo młodzi ludzie jeżdżą dobrymi samochodami i wszędzie strasznie się spieszą. Wkurzają się, że ktoś ma czelność ich zatrzymywać. Startują do nas z pretensjami, że są biznesmenami i przez nas przepadnie im umowa na kilkaset milionów złotych. Niektórzy bywają nieprzyjemni.

Zadaje Pan sobie wtedy pytanie, czy mówią prawdę z tymi umowami?
To ich problem. Mogli tak zaplanować podróż, żeby zdążyć bez łamania przepisów. Zresztą umówmy się, że gdyby ktoś faktycznie miał do wzięcia paręset milionów, to nie gnałby na ostatnią chwilę.

Jakie blagi są jeszcze w modzie?
Dawniej często zapewniano mnie, że "jestem chory, mam biegunkę", teraz słyszę, że "GPS mi kazał", "alarm zadzwonił, że mi dom okradają". Ja najbardziej jednak lubię to: "Bo was nie widziałem. Jakbym was widział, tobym jechał powoli".

W wymówkach przodują pijani?
Niestety. Nietrzeźwi kierowcy to ciągle prawdziwa plaga. Wymyślają przeróżne rzeczy. Często winny jest płyn do płukania ust, lekarstwa, sfermentowane owoce, czekoladki z likierem.

Alkomat może się pomylić?
Nie. Jeśli ktoś nam mówi, że coś jadł, to odczekujemy kilkanaście minut i wtedy odczyt jest prawidłowy. Co ciekawe, bardzo dużo nietrzeźwych kierowców zatrzymywanych jest w poniedziałek rano. To ludzie nieświadomi, że są pijani. Imprezowali w sobotę, w niedzielę podleczyli się z drinkiem i w poniedziałek jest katastrofa. To kierowcy z pozoru Bogu ducha winni, ale litości nie ma. Pijany za kółkiem to odbezpieczona bomba.

Podobno teraz najwięcej łapiecie pijanych rowerzystów.
Dziwi się pan? Rynek, Kazimierz, rowery stoją oparte o kawiarniane ogródki. Piwko, piwko i do domu. A rowerzysta jest takim samym uczestnikiem ruchu i stanowi poważne zagrożenie. Na chodniku potrąci starszą osobę, na ulicy spowoduje kraksę. Nie powinno być przyzwolenia na pijanych rowerzystów.

Opowiada Pan policyjne historie na imprezach?
Pewnie.

Zamieniam się w słuch.
Kilkanaście lat temu kierowałem ruchem pod Jubilatem. Światła działały, ale żeby zwiększyć płynność ruchu, wypuszczałem samochody na czerwonym. Siłą rzeczy ci na zielonym stali. W pewnym momencie zacząłem się cofać i nagle poczułem coś pod kolanem. Odwracam się, a tuż za mną na środku skrzyżowania stoi samochód i blokuje całe aleje. Za kierownicą sympatyczna, starsza pani."Co pani tu robi?! " - krzyczę do niej, a ona mi pokazuje zielone światło. Pytam więc: "A jak pani myśli, po co ja tu jestem? ", a ona niewzruszona odpowiada: "Pan wybaczy, ale tego to ja nie wiem".

I co Pan wtedy zrobił?
A co mogłem zrobić? Roześmiałem się, zatrzymałem ruch i pozwoliłem jej przejechać, tak mnie rozbawiła. Innym razem na środku skrzyżowania zatrzymał się TIR. Wysiadł z niego kierowca, podszedł do mnie z mapą i pyta: "Przepraszam, jak na Przemyśl? ". Proszę mi wierzyć, że opowieści policjantów z drogówki starczyłoby na grubą zabawną książkę.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 03.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama