Gazeta Krakowska » Pitawal Krakowski » Tytoniowa granda

Tytoniowa granda

Data dodania: 2010-07-30 16:00:46 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-07-30 16:00:46

Gazeta Krakowska

Artur Drożdżak

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Gdy 10 kwietnia 1919 r. w restauracji Pollaka przy pl. Matejki w Krakowie zatrzymano Wiktorię B. i Marię S., okazało się, że w swoich tobołkach miały ukryte 9 kg tytoniu mokrego, lichej jakości, który chciały bez zezwolenia wywieźć z miasta. Zrobił się z tego niezły dym.

Kobiety przyjechały do Krakowa ze wsi koło Przeworska. Przyciśnięte do muru wskazały śledczym, że tytoń kupiły od Franciszka C. zamieszkałego na pl. Biskupim 10 i prowadzącego tam z swą piękniejszą połową sklep spożywczy. Chociaż zatrzymane nie kwestionowały, że znaleziono przy nich tytoń, do winy się nie przyznawały.

- Prawdą jest, że kupiłam w Krakowie 5 kg czarnego tytoniu od nieznanego mi mężczyzny, ale po to, by w cenie nabycia odstępować go we wsi - mówiła 23-letnia Wiktoria B.
∨ Czytaj dalej
W podobnym duchu wypowiadała się 19-letnia Maria Sz. - Jestem niewinna. Kupiłam 4 kg tytoniu dla osób we wsi, które mają ser, jaja i mleko, bo bez tego nikt mi towaru sprzedawać nie chciał. Przed wojną i w czasie wojny prowadziłam sklep, ale karty przemysłowej na taką działalność nie mam. Dopiero się o nią staram - dodała. Policja ruszyła tropem sprzedawcy tytoniu. Zapukano do laboranta aptecznego Franciszka C.

- A sprzedałem tytoń dwóm nieznanym bliżej paniom. U żony Stefanii kupowały mydło, a mnie prosiły, bym im się wystarał o tytoń, to mi za fatygę zapłacą. Ja z kolei miałem go od Mozesa N. z ul. Krakowskiej 37. Jemu płaciłem 380 koron za kilogram towaru - wyznał. Śledczy pojechali pod podany adres i niczym wytrawni palacze machorki wcisnęli swoje nosy w najmniejszy kąt, by wyczuć jej woń. Ale niczego nie dała rewizja u 32-letniego żydowskiego krawca, rodem z Nogajska, który życie pędził w Krakowie i tu handlował czym popadło. On krawiec zakapował swojego imiennika, niejakiego Mozesa W. zamieszkałego przy pl. Wolnica 13.

- Wiedziałem, że on handluje tytoniem. Dał mi próbki i podyktował cenę 370 k. na jeden kilogram. Próbki te pokazałem Franciszkowi C., który uznał je za dobre. Kupiłem 8-9 kg, ale poza tym handlem tytoniowym się nie trudnię - zeznał na policji. Mozes W., żonaty, trójka dzieci, agent handlowy, nie karany, do winy się nie poczuwał.

- Wcale tytoniem nie handluję, bo już od przeszło ośmiu lat jestem zatrudniony w Firmie Kalus, fabryka kuferków, toreb ręcznych i grzebyków jako ajent podróżujący za prowizję i w ten sposób zarabiam na utrzymanie. Znam Mozesa N., bo mieszkam naprzeciwko, ale nigdy mu tytoniu nie sprzedawałem, jego zeznania są z gruntu fałszywe - twierdził.

Prokurator oskarżył pięć osób o "prowadzenie w Krakowie handlu łańcuszkowego przedmiotami zapotrzebowania, a mianowicie tytoniem". Jednał ława skarżonych zaczęła się wykruszać. Wiktoria B. wyszła za mąż i wyjechała w nieznane. Skazano pozostałych. Marię Sz. na pięć dni aresztu, Franciszka C. na siedem, Mozesa N. na dziesięć, ale najsurowiej potraktowano Mozesa W., któremu sąd wymierzył karę 14 dni więzienia i 1000 koron grzywny z zamianą na trzy miesiące paki.

Mozes W. 26 sierpnia 1920 r. prosił o odroczenie kary, bo jak stwierdzało załączone świadectwo lekarskie "przebył czerwonkę, jest chory w następstwie na katar kiszek i potrzebuje odpowiedniej diety i pielęgnacji". W końcu spłacił grzywnę i odsiedział dwa tygodnie. Kary nie odbyła Maria Sz., bo poważnie zachorowała, oraz Mozes N., który uciekł za granicę. Franciszek C. też odsiedział swoje siedem dni, ale dopiero w 1926 r. W aktach jest jeszcze adnotacja, że starał się o paszport, by wyjechać za pracą do Argentyny. Oj, tam pewnie rozwinął skrzydła w tytoniowym biznesie.

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.