2010-07-29 11:35:18, aktualizacja: 2010-07-29 12:35:55
Małopolska ma pięć powodów, żeby z dumą patrzeć na ekstraklasę i I ligę piłkarską: Cracovię, Wisłę, Kolejarza, Sandecję i Bruk-Bet. Kto rokuje najlepiej, jakie zmiany czekają kibiców? Przeczytaj prognozy naszych dziennikarzy.
(© Andrzej Banaś )
Cracovia, czyli Filipiak zmienił politykę
Pieniądze Filipiaka, kontakty Rząsy i talent Ulatowskiego. Te trzy składniki, wstrząśnięte i zmieszane, mają dać Cracovii zupełnie nową jakość. W klubie chcą zapomnieć o ostatnich sezonach i stresującej walce o utrzymanie. W przerwie letniej zmieniła się polityka i zmieniły się cele.
Janusz Filipiak, szef i współwłaściciel "Pasów", skończył z rzucanymi na wiatr obietnicami. Do tej pory co pół roku powtarzał, że dysponuje dużymi pieniędzmi na transfery, ale wydawać je zaczął dopiero teraz. Inwestycje wymusiły jednak nie tylko dwa lata upokorzeń i słabych wyników, lecz przede wszystkim powstanie nowego stadionu. Dynamiczny biznesmen, twórca potęgi ComArchu, nie mógł przecież dopuścić, by wybudowany przez miasto za 157 milionów złotych obiekt stał się areną jego klęski. Filipiak rozszerzył więc krąg zaufanych ludzi, który dotychczas ograniczał się w klubie do jednej osoby - wiceprezesa Jakuba Tabisza. Do roli dyrektora sportowego najął Tomasza Rząsę, który wcześniej przez rok pełnił funkcję jego doradcy, i wymienił szkoleniowca. Doświadczonego, ale trwającego przy swoim zdaniu Oresta Lenczyka zastąpił 37-letnim Rafałem Ulatowskim, trenerem ambitnym i otwartym na pomysły przełożonego, dotyczące np. współpracy ze sponsorowanym przez ComArch TSV 1860 Monachium. Filipiak nie kryje, że lubi się otaczać młodymi ludźmi. Podobnie jest w jego firmie. Oni, zdaje się przekonywać prezes, gwarantują postęp, a jemu z kolei łatwiej jest nimi sterować.
Nowa konfiguracja klubowego układu szybko zaczęła przynosić efekty. Dzięki znajomościom Rząsy krakowianom udało się zrobić dwa głośne transfery. Z NEC Nijmegen ściągnięto Arkadiusza Radomskiego i Saidiego Ntibazonkizę, za którego zapłacono 700 tys. euro. To rekordowa suma w dziejach klubu, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nie będą pieniądze wyrzucone w błoto. 23-letni skrzydłowy to kandydat na gwiazdę ekstraklasy. Ponadto sprowadzono dwóch młodych Serbów, obiecującego Krzysztofa Janusa z GKS Bełchatów, a Rząsa cały czas pracuje nad transferem środkowego obrońcy.
Cracovia się zmienia. Dziś wydaje się, że na lepsze.
Nasza prognoza:
Dwa ostatnie sezony już się nie powtórzą i "Pasy" nie będą walczyć o utrzymanie. Czołówka czeka.
Autor: Przemysław Franczak
Wisła Kraków: zespół po remoncie
Takich zmian w pierwszym zespole przy ul. Reymonta dawno nie widziano. Mają one podnieść jakość drużyny, która będzie walczyć o tytuł mistrza Polski, a i w Europie będzie chciała pokazać się z jak najlepszej strony.
Największe zmiany zaszły w obronie. W przypadku tej formacji można mówić wręcz o rewolucji. Z żelaznego ustawienia defensywy "Białej Gwiazdy" z poprzedniego sezonu w pierwszych dwóch meczach kwalifikacji Ligi Europejskiej w obronie nie zagrał ani jeden piłkarz!
Mariusza Pawełka zastąpił Milan Jovanić. Głowackiego, Marcelo i Alvareza nie ma już w Wiśle, a Piotr Brożek znów jest pomocnikiem. I właśnie gra obrony pozostaje największą zagadką przed startem nowego sezonu. Trener Henryk Kasperczak ma jednak piłkarzy, z których powinien poskładać tę formację. Na razie z najlepszej strony pokazał się nowy nabytek Wisły Erik Cikos, który stylem gry jako żywo przypomina młodego Marcina Baszczyńskiego.
O ile przy obronie można mieć obawy, o tyle siła ofensywna "Białej Gwiazdy" musi robić wrażenie. Niektórzy zastanawiali się, po co Wisła ściąga Macieja Żurawskiego, ale ten już zdołał pokazać, że będzie ogromnym wzmocnieniem. Razem z Pawłem Brożkiem powinni utworzyć jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, atak w ekstraklasie. A przecież trener Kasperczak ma jeszcze Riosa czy Boguskiego do tej formacji.
Również druga linia krakowian wygląda imponująco. Na każdą pozycję w pomocy Wisła dysponuje obecnie dwoma piłkarzami wysokiej klasy. Dlatego Kasperczak będzie musiał jedynie optymalnie wybrać skład i umotywować zawodników.
Ogromnym atutem Wisły powinien być również nowy stadion. Reymonta brakowało wiślakom w poprzednim sezonie najbardziej. Można nawet śmiało założyć, że gdyby "Biała Gwiazda" grała u siebie, a nie w Sosnowcu i na Hutniku, to nie oddałaby tytułu mistrza Polski. Teraz zanosi się na góra jeden mecz ligowy poza własnym stadionem. W pozostałych wiślacy będą już mogli liczyć na wsparcie nawet kilkudziesięciu tysięcy swoich kibiców.
Nasza prognoza:
Wisła znów powalczy o mistrzostwo Polski, a miejsce na podium ma raczej pewne.
Autor: Bartosz Karcz
Kolejarz Stróże bez ułańskiej szarży
Po historycznym awansie Kolejarza w Stróżach kują żelazo, póki gorące. Choć nowy trener Jerzy Kowalik czasu na skonstruowanie drużyny i przygotowania miał bardzo mało, z efektów jest w sumie zadowolony.
- Preferuję grę kombinacyjną, a elementy ćwiczone powoli udaje się przenieść na boisko - mówi nowy trener beniaminka. - Zawodnicy odbierają na moich falach. Cieszy mnie to, że w meczu pucharowym z Termalicą piłkarze fizycznie dobrze się zaprezentowali.
Do kadry doszło kilku nowych graczy, ale nie było wywrócenia składu do góry nogami. Trzon zespołu, który wywalczył awans do I ligi, gra dalej. Kadra jest wyrównana.
- Nie obejdzie się bez rywalizacji - stwierdza Kowalik. - Na każdą pozycję mam dwóch kandydatów. Będzie grał lepszy. Sezon jest długi, musi więc przyjść dołek. Uważam, że lewy obrońca powinien grać na lewej, prawy na prawej, kombinacji nie będzie. Trzeba obracać całą kadrą.
Zespoł uzupełnili m.in byli gracze Sandecji - stoper Rafał Jędrszczyk, pomocnik Marcin Stefanik i Mateusz Broź, którego trener widzi nie w pomocy, ale w napadzie. Przyszło dziesięciu nowych graczy, choć niektórzy już mieli, jak np. Adrian Basta, przygodę z Kolejarzem.
- Nie będziemy wymachiwać szabelką ułańską, bo to się może źle skończyć - zaznacza szkoleniowiec . - I liga to nie zabawa. Pracowałem ze Smudą, Łazarkiem i Kasperczakiem. Preferuję piłkę techniczną. Nie było jeszcze treningu bez piłki. Nie ma biegania po lasach. Tylko piłka i boisko.
Kolejarz zagra systemem 4-4-2 z różnymi kombinacjami - w zależności od tego, z kim przyjdzie mu się zmierzyć. Kadra nie jest jeszcze skompletowana. W ostatniej chwili wypadli z niej Rafał Zawiślan (Sandecja) i bramkarz Piotr Towarnicki.
W tym tygodniu Kolejarz testuje więc jeszcze zawodników. Głównie napastników. Na testach pojawili się Paweł Adamiec z GKS Bełchatów (23 -latek był wypożyczony do Motoru Lublin), Serb Haris Redzepi z NK Karlovac i Nigeryjczyk Longinus Ifeanyi Uwakwe ze Stali Stalowa Wola.
Nasza prognoza
Beniaminek to zawsze niewiadoma. Kolejarz jednak w walce o utrzymanie uczestniczyć nie będzie.
Autor: Rafał Kamieński
Sandecja Nowy Sącz: słowacko-czeska pomoc
Gdy opadł już w Sandecji lament po stracie Macieja Bębenka, Rafała Jędrszczyka i Michała Jonczyka, okazało się, że nowi zawodnicy też biegają po boisku nie od parady. W środku defensywy lukę po Jędrszczyku wypełni Piotr Kulpaka. Zresztą Wójtowicz ma w kadrze jeszcze młodego Damiana Zbozienia, którego Sandecja po długich negocjacjach wyrwała z zespołu ME Legii Warszawa.
W linii pomocy strzałem w dziesiątkę wydaje się pozyskanie Czecha Pavla Eismanna. Zresztą druga linia, odpowiedzialna za konstruowanie akcji i strzelanie goli, będzie się składać niemal wyłącznie z graczy zza południowej granicy (wyjątek to Gawęcki) - Urban, Hlousek, Eismann i Kukol mają w Sandecji "robić grę".
Tradycyjnie kłopoty są w linii ataku. Bramkostrzelnego napastnika znaleźć ciężko, co zresztą potwierdziły gry sparingowe. Gole zdobywali pomocnicy, i to najczęściej ze starej gwardii. Brylował w tym Rudolf Urban. Napastników na razie jest dwóch (nie licząc młodzieży): Arkadiusz Aleksander i Damian Staniszewski, który nadal dochodzi do formy po kontuzji ścięgna Achillesa. Czy to wystarczy, by zachować dobry bilans strzelecki? Sandecja w ubiegłym sezonie strzeliła 55 bramek (więcej miał tylko Widzew - 62).
Trener Dariusz Wójtowicz w sparingach próbował wariantu gry z trzema obrońcami. - To nowoczesny system, ofensywny, ale trzeba go dopracować - mówi trener. - Być może go zastosujemy, lecz będzie to zależało od przeciwnika.
Zanosi się poza tym na ofensywę młodych. Do kadry dołączył Arkadiusz Serafin. Reprezentant Polski do lat 18 w ubiegłym roku przeniósł się do Lecha Poznań, jednak tam w ME i juniorach grał niewiele. Trener teraz dawał mu sporo szans w sparingach, próbując go w pomocy.
Sandecja zresztą nie musi sięgać do innych klubów, bo ma swój narybek. Do kadry dołączyli Sebastian Szczepański i Fabian Fałowski (rocznik 1993), którzy w tym sezonie doszli do półfinału MP juniorów. Do kadry pukają również Kamil Słaby, Bartosz Szeliga i Jakub Wilk.
Nasza prognoza
Tak dobrze jak w ubiegłym sezonie nie będzie. Sandecję zdążyły już poznać wszystkie kluby I ligi.
Autor: Rafał Kamieński
Termalica Bruk-Bet Nieciecza: debiut bez kompleksów
Przed zespołem Termaliki Bruk-Betu Nieciecza historyczny sezon. W sobotę zacznie poznawać, jak smakuje futbol na zapleczu ekstraklasy.
W rywalizacji na tym szczeblu nie jest bez szans. W przerwie letniej władze klubu dokonały kilku transferów. Oprócz jednego znanego zawodnika, który do Nieciecieczy trafił z Lechii Gdańsk (Karol Piątek), zdecydowano się pozyskać piłkarzy z ambicjami i na dorobku. W zespole Termaliki Bruk-Betu mają się promować, piłkarsko dojrzewać, ale też podnosić swoje umiejętności. W rozgrywkach mają pokazać charakter oraz to, że niecieczanie stanowią grupę mentalnie dobranych graczy. Na co będzie stać tak stworzony zespół w pierwszej lidze? Przed trenerem Marcinem Jałochą nie postawiono żadnego celu. Sam sobie go wyznaczył.
- Na zakończenie rundy jesiennej chciałbym, żeby drużyna była w pierwszej ósemce. Zależy mi, by więcej punktów zdobywała, niż traciła - zaznacza.
Dużo w tym przypadku zależy od dobrego startu drużyny. A ten jest trudny. Pierwsze dwa spotkani` niecieczanie grają na wyjazdach z groźnymi przeciwnikami Wartą Poznań i Górnikiem Łęczna. W trzeciej kolejce u siebie mają natomiast podejmować marzące o ekstraklasie Podbeskidzie Bielsko-Biała.
Poprzeczka jest wysoko zawieszona. Niecieczane nieraz jednak pokazali, że im droga dla nich jest bardziej wyboista, tym lepiej potrafią się mobilizować. Beniaminek do pierwszej ligi wchodzi z podniesionym czołem i z ofensywnym stylem. Preferowane przez Jałochę ustawienie 4-4-2 z pewnością nie zostanie mocno zmienione.
Siłą zespołu będzie z pewnością bardzo wyrównana kadra. Wybór właściwego zawodnika na niejedną pozycję to słodkie dylematy dla opiekuna niecieczan. Wśród jego podopiecznych nie brakuje znanych piłkarzy z bogatą przeszłością. Z pewnością wniosą do drużyny doświadczenie, spokój i opanowanie. W zespole są też dobrze zapowiadający się gracze z potencjałem, który ma właśnie eksplodować na pierwszoligowych stadionach.
Nasza prognoza
Beniaminek pod każdym względem jest dobrze przygotowany do sezonu. Stać go na środek tabeli.
Autor: Andrzej Mizera