- Dostałem w powiekę kamieniem, który prysnął spod przejeżdżającego samochodu. Mogłem przecież stracić oko - mówi Józef Mijaczewski. - Tak źle zrobionego remontu nie widziałem nigdy - denerwuje się mężczyzna.
Tydzień temu wzdłuż ul. Jasnej kładziona była instalacja gazowa. Po wykopie został tylko ślad w postaci ciemniejszego asfaltu. - Gazownicy położyli łaty idealnie. Nie trzeba było po nich niczego poprawiać.
Po co tu weszli drogowcy? Tylko zepsuli naszą ulicę - pan Józef nie kryje oburzenia.
Około 200-metrowy odcinek ul. Jasnej został "wzmocniony". Położono na niej około trzycentymetrową nakładkę asfaltową i posypano ją kamieniami.
- Przy okazji zasypali studzienki kanalizacyjne i podnieśli poziom ulicy tak, że teraz woda po deszczach wpływać będzie nam na podwórka - żalą się mieszkańcy.
Muldy przy dojeździe do ul. Rabsztyńskiej pozostały, tylko że przykryto je nowym asfaltem.
Agnieszka Stefańska wybrała się wczoraj z synkiem Mateuszem na spacer. - Nie da się tędy iść. Co chwilę dostaję ostrym kamieniem po nodze. Gdy kamyk uderzy Mateuszka, to może zrobić mu krzywdę - mówi kobieta.
Ul. Jasna jest drogą powiatową. Nie udało nam się wczoraj dodzwonić do dyrekcji Zarządu Dróg Powiatowych w Olkuszu po komentarz. Jeden z pracowników stwierdził tylko, że drogę wykonano z zachowaniem wszystkich norm, a kamienie przestaną pryskać za... kilka tygodni. A co, jeżeli w tym czasie komuś stanie się krzywda?