PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

środa 08 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Piotr, Jan, Hieronim

Strzelanina w Koszycach Małych

Gazeta Krakowska

2010-07-23 16:00:56, aktualizacja: 2010-07-23 16:00:56

Sierżant Grynowicz nie był zadowolony, gdy o pierwszej w nocy zapukał do jego drzwi miejski stróż i przekazał, że policjant musi natychmiast stawić się w pełnym uzbrojeniu na posterunku. Było zimno i padał deszcz, a na domiar złego musiał iść na piechotę, bo nie przysłano dorożki.

Na posterunku okazało się, że natychmiast ma udać się w pogoń za bandytami, którzy ogołocili biuro dzierżawców propinacyjnych, zabierając ze sobą stalową kasę wertheimowską wypełnioną w środku gotówką.

Policjanci natychmiast udali się w pościg. Skierowali się w stronę Koszyc Małych. Świadkowie widzieli bowiem pędzącą tam dorożkę i wóz wyładowany beczkami. Ślad zaprowadził stróżów prawa pod rafinerię Aschera Schwanewelda.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Na dowody zbrodni nie trzeba było długo czekać, bo gdy tylko policjanci zjawili się pod rafinerią, wybiegł im naprzeciw syn Aschera, Salomon, i oddał w ich kierunku kilka strzałów z rewolweru, po czym schował się w zabudowaniach.

Grynowicz próbował nawiązać z młodym Schwaneweldem kontakt słowny, ale ten odparł, że kasy z pieniędzmi nie odda, bo mu ojciec surowo zabronił, czym przyznał się, kto dokonał napadu. Grynowicz postanowił udać się do budynku rafinerii i tam porozmawiać z synem bandyty, ale gdy tylko tam wszedł, został dotkliwie pobity przez domowników, a następnie wyrzucony w stanie nieprzytomności przez okno.

Drugi policjant natychmiast wysłał po pomoc i czuwał, aby nikt nie uciekł. Po jakimś czasie do Koszyc przybyło kilku żandarmów i dwóch policjantów. Otoczyli dom i zaczęli ostrzeliwać się z bandziorami. Po długiej walce aresztowano Aschera Szwanewelda, jego syna Salomona i kilku pomocników. Jak później ustalono, napad miał przebieg iście powieściowy. Około północy ktoś zapukał do drzwi kamienicy, w której mieściło się biuro propinacyjne i mieszkanie stróża, niejakiego Lamota. Gdy Lamot zobaczył kilku mężczyzn ubranych w długie płaszcze, z rewolwerami zatkniętymi za pasy, skapitulował natychmiast i zaprowadził bandytów do pomieszczeń kasy.

Tam napastnicy porozbijali biurka i zabrali wszystkie dokumenty, a następnie wykuli ze ściany stalową kasę pancerną. By zmylić patrole policyjne, bandyci podjechali pod miejsce napadu wozem wyładowanym beczkami, następnie wtaczali owe beczki do środka i po wypełnieniu ich łupami ładowali z powrotem na wóz. W ten sposób zmylili stróża i patrol.

Po dotarciu do Koszyc Ascher Schwaneweld ukrył kasę w swoim domu i postawił na straży syna, a sam udał się do miejscowej karczmy, by tam przeczekać pościg. Rodzinny interes Schwaneweldów okazał się zwykłym przykryciem, pod którym dokonywała się co rusz zbrodnia napadów, gwałtów i grabieży. W trakcie śledztwa bandyci nie chcieli odpowiadać na pytania i kpili ze śledczych. W końcu zostali zamknięci w więzieniu, by tam, jak się wyraził prokurator, "skruszeć i nabrać pokory wobec prawa". Skradzionych pieniędzy nie znaleziono, bowiem Schwaneweldowie nie ujawnili miejsca ich ukrycia. Nie wiadomo dlaczego, ale bandyci zostali zwolnieni z więzienia po kilku tygodniach na mocy specjalnej uchwały Rady Miejskiej.

(za "Pogoń" - zbiory MBP)

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 03.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama