Gazeta Krakowska » Magazyn Rodzinny » Prawnik, który został piekarzem i "Arabka" z Warmii i Mazur

Prawnik, który został piekarzem i "Arabka" z Warmii i Mazur

Data dodania: 2010-07-16 16:32:17 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-07-16 16:34:27

Gazeta Krakowska

Barbara Sobańska

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Prawnik, który został piekarzem i "Arabka" z Warmii i Mazur

Maria i Kazimierz Czekajowie niespełna dwa tygodnie temu, 5 lipca br., obchodzili trzydziestolecie ślubu (© Andrzej Banaś)

On to wulkan energii, człowiek, który nim pomyśli, to już zrobi. Ona jest stonowana, bardzo dokładna i obowiązkowa. On spokoju też potrzebuje, ale o tym wie chyba tylko ona jedna. Za to część jego słynnych wybryków to pomysły jej autorstwa. O swoim życiu i pasjach Maria i Kazimierz Czekajowie opowiadają Barbarze Sobańskiej

Maria Czekaj
Ukończyła filologię serbsko-chorwacką na Uniwersytecie Jagiellońskim, pracowała jako nauczycielka języka polskiego, przez 16 lat była wicedyrektorką i dyrektorką Szkoły Podstawo-wej nr 24 w Krakowie. Po przeprowadzce do gminy Zabierzów uczestniczy w uruchomieniu szkoły podstawowej w Zelkowie

Swoje rodzime tereny - Warmię i Mazury - odkryłam dzięki mężowi. On był ich bardzo ciekaw.
∨ Czytaj dalej
Jeździmy tam co roku spacerować po pierwotnych niemalże lasach i nieuczęszczanych ścieżkach, a Kaziu oddaje się jednej ze swoich pasji - łowi ryby. To chyba jedyny moment, kiedy siedzi spokojnie i nie miota dziesięcioma pomysłami na minutę. Pobijał tam z moim szwagrem rekordy świata w połowie okoni.

Udało im się naraz złowić 130 sztuk! Oczywiście ja je potem czyszczę - a okoń do skrobania jest piekielnie trudny! - przyrządzam i smażę. Druga rzecz, przy której nieco się wycisza to róże - ochoczo pielęgnuje je przy naszym domku w górach.

Pasji ma mnóstwo. Największa to chyba działalność samorządowa. Jego ojciec wiele lat był radnym Krakowa, więc wyrósł w takiej atmosferze. Lubi pomagać innym i nie oczekuje żadnej wdzięczności.
W dalszej kolejności interesuje się lotnictwem i koleją. No i oczywiście piekarnią. Poświęcił ją dzisiejszy arcybiskup Kazimierz Nycz w towarzystwie m.in. ówczesnego… zastępcy prokuratora krajowego Kazimierza Krasnego. Nazwał ją pięknie "Domem Chleba".

Nie byłam więc zachwycona, gdy nie tak dawno Kaziu zgodził się, żeby zrobić w niej sesję dla Playboya. W roli głównej występowała córka wicenaczel-nego. Te kilka zdjęć, które widzimy w piśmie, robiono prawie całą noc. Zresztą tematem była "Nocna praca" i Kaziu dla sztuki spalił 30 chlebów. Prosiłam, żeby przynajmniej nigdzie nie pisano, że to w naszej piekarni. Nic z tego. Nie gniewałam się jednak zbyt długo, bo gdy numer się ukazał, akurat byliśmy w drodze na wakacje do Australii.

Kaziu to wulkan energii, człowiek, który nim pomyśli, to już zrobi. Czasem jestem tym przerażona, ale zwykle to ryzyko się opłaca, bo wychodzi na jego. Spokoju też potrzebuje, ale o tym wiem chyba tylko ja jedna. Lubimy sobie razem pomilczeć.

Poderwał mnie na "Przeminęło z wiatrem". Zdobył bilety do kina Kijów, potem odprowadził do domu i po drodze oznajmił: "Wiesz, jesteś już na piątym roku, trzeba coś pomyśleć, może byśmy tak byli razem". Gdy przyjaciółka spytała mnie, jak było, powiedziałam: "On mi się chyba oświadczył". Potrzymałam go w niepewności ze cztery miesiące i w lipcu, zaraz po obronie, pobraliśmy się.

Całe lata mieszkaliśmy w Starym Prokocimiu, ale za nasze miejsce na ziemi uważamy Zabierzów. W tej właśnie gminie budujemy dom. Właściwie to ja zajmuję się wszystkim, Kaziu postawił tylko jeden warunek: pośrodku domu chcę mieć wielki piec chlebowy. I zamierza wypiekać domowy chleb. Pewnie mu się uda. W piekarni ten niedoszły prokurator wymyśla udane nowe receptury pieczenia chleba i innych wypieków, korzysta też ze starych historycznych przepisów.

W taki oto sposób odtworzył słynne precelki krakowskie, którymi zajadali się rycerze pod Grunwaldem! Właśnie teraz znów dotarły na pola Grunwaldu z okazji 600-lecia zwycięskiej bitwy. Z nim po prostu nie można się nudzić!
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

130 okoni

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ahaaa (gość), 22.11.10, 14:56:54

130 okoni wyjęli, a ona je oskrobała. wyczyn. a potem się ludzie dziwią, czemu w wodach warmińsko-mazurskiego jest coraz mniej ryb. zwalają na kormorany, kłusowników i rybaków, a to sami wędkarze wyjadają ryby ze swoich wód. wyjmie taki 130 okoni, a za rok rozkłada ręce na bezrybnej wodzie: ryby gdzieś się wyniosły!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.