Z Marcinem Hanusiakiem, Motocyklistą i apostatą, rozmawia Piotr Rąpalski
Co znaczy "iść na koło" i jeździć z linką na szyi? Jeździć na jednym kole, dla popisów. To drugie to durny wymysł was dziennikarzy. Niby, że niektórzy zakładają sobie strunę od gitary na szyję i przywiązują do kierownicy. Kiedy mają wypadek, to na pewno nie zostaną sparaliżowani, bo im łeb oderwie. To bzdura. Tak nikt nie robi, chyba że zachęcony przez głupie artykuły.
Ile z Ciebie zostanie, jak się wywalisz na motorze przy 300 km/h? Rogówka, więc bez sensu jest mówić o nas jako o dawcach organów.
Po co pchać się w takie niebezpieczeństwo? Takie samo hobby jak wspinanie się na Mount Everest. Jeżdżę, bo lubię i już.
A co robić, żeby przeżyć? Są różne techniki odpowiedniego upadania, ale najważniejszy jest strój. W dżinsach się nie jeździ. Zobacz sobie w internecie, jak wygląda tyłek zdarty do białej kości. Bywa, że kawałki asfaltu wtopią ci się na stałe w skórę. Dlatego jeździ się tylko w ciuchach ze skóry albo z cordury. Możesz się przypiąć do samochodu, przeciągnie cię kawałek, wstajesz, otrzepujesz się i nie ma śladu. Do tego buty. No i kask do ochrony dyńki. Tylko nie taki za 100 zł, bo po upadku przy 30 km/h ci pęknie.
Ile trzeba wydać? Tyle, na ile cenisz swoje życie. Im więcej, tym lepiej. Ja mam stój za jakieś 2 tys. zł. Plus kask za 700 zł.
Ja bym za Ciebie dał więcej. Ale ja miałem tylko tyle (śmiech). Założyłem z kumplami we Wrząsowicach firmę serwisującą i tuningującą motory, to się odkuję (śmiech).
Wozisz dziewczynę? Boi się.
Mądra dziewczyna. Bez wątpienia. Zresztą nie lubię jeździć z pasażerami.
Lepszy motor niż auto? Lepszy, bo w mieście praktyczny. Mniej zużywasz paliwa i nie stoisz w korkach. Nie niszczysz ulic, bo ważysz maksymalnie 250 kilo. Gdyby wszyscy jeździli na motorach i skuterach, nie byłoby korków i wszyscy byliby przyjaciółmi.
Samochód Twój wróg? Najwięcej wypadków z udziałem motocykli powodują kierowcy aut, wymuszający pierwszeństwo. Ale i tak sytuacja się poprawiła. Już specjalnie nie otwierają drzwi, kiedy jedziesz między autami. Nie zajeżdżają drogi. Mają coraz więcej świadomości, że na drodze są też jednoślady.
Sobota rano. Wyjątkowo jesteś trzeźwy. Gdzie jedziesz? (śmiech) Zbieram ekipę i lądujemy w Zakopanem na kawie. Dojeżdżamy, zgodnie z przepisami, w godzinę z hakiem.
A gdzie chciałbyś pojechać? Zwiedzić Bałkany.
Przecież wyrzucili Cię z bałkanistyki. Zawsze lubiłem Bałkany, tylko nie jednego pana bałkanistę.
Na zlotach motorowych dużo się pije. Jeśli jest jednodniowy, to w ogóle. A jak nie, to oczywiście. Ale zloty są zawsze pilnowane przez policję. Pełna kultura. Jest wspólna jazda, zawody w paleniu gumy, siłowaniu się na rękę, w rzucie silnikiem. Ostatnio był zlot w Mnikowie, gdzie rozpoczął się sezon. Zaczyna się od parady motorów w Krakowie. Z ronda Grunwaldzkiego na Liszki, tam w prawo do Mnikowa. Po przyjeździe jest msza.
Ty na mszy? No co ty! Ja się spóźniłem.
Czemu nie chodzisz? Jak niewierzący, w dodatku apostata, może chodzić na mszę? Nie mam wstępu do świątyni.
Apo... co? Apostata. Odstępca od wiary wypisany z Kościoła katolickiego. Zażyczyłem sobie tego.
A co na to ksiądz w parafii? Poszedłem po wypis z księgi chrztu. Wypisały mi siostrzyczki, a później przyszedł naczelny czarodziej i pyta, po co mi to.
Dziwną miał minę, jak powiedziałem, że chcę się wypisać z Kościoła. Mówił, żebym nie poddawał się modzie. Że nie muszę chodzić na msze. To hipokryzja. Zrobiłem to z czystej uczciwości, dla samego siebie. Po co robić sztuczny tłum.
Bo ty jesteś satanistą! Mówią, że jestem. Mamy kapelę, gramy ostrą muzę.
Jak często przebierasz się za wielką krowę, kurę i paradujesz po scenie w bikini? Raz na trzy miesiące. Nie robimy ostatnio za dużo koncertów. Gramy rocka, trochę metalu i punk, w konwencji humorystycznej, stąd te przebrania. Coś innego niż wszystkie inne zespoły. Przebierałem się jeszcze za starą babę, słonia, świnię, klauna i Madonnę.
Wtedy z gołym tyłkiem paradowałeś przed setkami ludzi? Cieszyło ich to. Klaskali, śmiali się, robili filmy. Politykiem raczej już nie zostanę, ale to nie jest moja droga.
O czym jest piosenka "Srogi Yam gdy Yem"? O tym, że nikt nie lubi, jak mu się przeszkadza przy żarciu. Srogi jam gdy jem.
Aha. Pełno motorów tu na Kazimierzu. Jest sporo, choć po 22 nie mogą tu wjeżdżać. Szkoda tylko, że wielu z nich to tzw. zapiekankowcy. Tacy, co wyciągają motor z garażu w sobotę i w sobotę on do niego wraca, żeby czekać do następnej soboty. Tysiąc kilometrów robi w pięć lat. Ja w ciągu roku robię 10-15 tysięcy.
Czemu nie rower? Jest spoko, ale wyprzedzić to możesz tylko śmieciarkę.