PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

sobota 04 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Weronika, Mariusz, Andrzej

Gazeta Krakowska » Kultura » Artykuł

Dominika Ożarowska: robię przypały, ale generalnie mnie lubią

Dominika Ożarowska: robię przypały, ale generalnie mnie lubią

(© Wojtek Matusik)

Gazeta Krakowska Joanna Weryńska

2010-04-02 16:00:32, aktualizacja: 2010-04-02 16:31:37

Z Dominiką Ożarowską, krakowianką, tegoroczną maturzystką, która wydała właśnie debiutancką powieść "Nie uderzy żaden piorun", o tym, dlaczego nie ma czasu chodzić po Plantach i na co przeznaczy pierwsze honorarium autorskie - rozmawia Joanna Weryńska

Robisz coś poza pisaniem? Pytam, bo Twoja książka poraża już samą objętością.
Oglądam filmy, siedzę przed komputerem i śpię.

Ale chyba lubisz czasami połazić sobie po Plantach?
Nie mam na to czasu. Siedzenie przed komputerem i spanie za bardzo mnie absorbuje.

Na co w takim razie planujesz przeznaczyć honorarium za pierwszą powieść?
Na przyszłość. Na przykład wyposażenie mieszkania. Chciałabym mieć kota, projektor i drzewko szczęścia.

Szczęście ci chyba sprzyja. Twoja powieść wywołała prawdziwą burzę. Zbiera różne recenzje. Obok entuzjastycznych pojawiają się nawet opinie, że jest to książka o niczym...
Nie dziwią mnie one ani nie martwią.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Spodziewałam się ich. Moja powieść miała taka być. Miała irytować.

Dlaczego?
To wierny portret współczesnych młodych ludzi, choć niekoniecznie znajomych z mojego najbliższego otoczenia. Zimny, obiektywny zapis, bardziej z punktu widzenia obserwatora niż uczestnika. Bohaterowie książki są raczej wyprani z pozytywnych cech, bo tak jest.

Na dodatek znudzeni wszystkim, od Kościoła po rodziców...
Ta sytuacja by się nie zmieniła, gdyby moi bohaterowie chodzili co tydzień na mszę, wierzyli w oświatę i rozmawiali z mamą o swoich miałkich rozterkach. Tylko książka byłaby wtedy niestrawna.

Główna jej bohaterka, Kuka, miała jakiś pierwowzór?
Tworząc ją myślałam o sobie. Podobnie jak ona mieszkam w bloku, w zwyczajnej krakowskiej dzielnicy. Też mam nieciekawy widok z okna prosto na Biprostal, ale na pewno Kuka to nie ja. Ma znacznie mniej ode mnie dystansu do siebie, wpada w różne schematy. Jest pretensjonalna, popada w maniakalne samouwielbienie, ustawia się w opozycji do tego złego, niewrażliwego świata, co jest głupie, bo sama do niego należy. Robiłam to celowo. Bohaterka musi przekonywać jako reprezentantka tego biednego pokolenia.

Twoja powieść liczy sobie ponad 400 stron. Jak chodząc do szkoły znalazłaś czas, żeby pisać?
Pierwotnie liczyła sobie zresztą więcej. Jakieś 140 stron wycięłam. To było bardzo przyjemne. Jej pierwsze fragmenty napisałam jeszcze w wieku około 15 lat, ale poważniejsze prace wykonałam w wakacje zeszłego roku. Akurat nigdzie nie wyjeżdżałam i nigdzie nie wychodziłam. Cały czas siedziałam w domu, oglądałam telewizję i pisałam.

A żeby skończyć zrobiłaś sobie tydzień wolnego od szkoły.
W szkole i tak nic nie robię. Mogłam sobie odpuścić.

Ale maturę masz już w kieszeni?
Trzeba się postarać, żeby nie zdać nowej matury.

Jesteś typem kujona?
Bardziej cwaniarą i oportunistką. Jak najmniej pracy, jak najlepsze wyniki. Nie tylko w szkole.

Czy Twoja rodzina jest już po lekturze?
Mama tak. Odpowiednio ją przygotowałam, że oczywiście bohaterka nie jest mną, jej znajomi nie są moimi znajomymi, powieściowy ojciec nie jest moim ojcem i tak dalej. I że oczywiście nic nie palę i nie piję. Dzięki temu jej odbiór był zupełnie nieosobisty, to mnie cieszy.

Rzeczywiście jesteś taka bez skazy? Zero alkoholu, imprez, papierosów? Nigdy się nie buntowałaś?
Po prostu nie miałam potrzeby. Moi rodzice uznawali moją niezależność. Jestem bardzo z takiego układu zadowolona. Oni byli od zapewnienia bytu. Przecież dzieci i tak robią swoje. I kształtują się w gromadzie. Rodzina jako taki minimodel społeczeństwa się nie sprawdza. Wychowanie zaczyna się dopiero, jak się dostaje w tyłek w przedszkolu. Dla porównania w podstawówce przyjaźniłam się z dziewczyną, którą rodzice "chowali na intelektualistkę". Miała wielkie możliwości, ale w ramach buntu postanowiła zostać głupia. Takie ukierunkowywanie zawsze mija się z celem. Na mnie większy wpływ od rodziców miało starsze rodzeństwo.
strona: 1 z 2 »

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 03.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama