Bezrobocie w Unii Europejskiej nadal rośnie. W lutym stopa bezrobocia w 27 krajach wyniosła 9,6 proc. - wynika z danych opublikowanych wczoraj przez Eurostat. To o 0,1 proc. więcej niż w styczniu i o 1,3 proc., licząc rok do roku.
Nieco gorzej z pracą jest w strefie euro, gdzie stopa bezrobocia w lutym była o 0,4 proc. większa niż w pozostałych krajach członkowskich i osiągnęła dwucyfrowy wynik 10 proc.
Zdaniem ekonomistów w najbliższych miesiącach nie można się spodziewać zbyt dużego spadku bezrobocia. Oczywiście latem na pewno ono spadnie, ale tylko dzięki temu, że ruszyły prace sezonowe.
I nie ma to żadnego związku z poprawą koniunktury gospodarczej. - Pod koniec roku jednak bezrobocie znów wzrośnie. Na koniec roku będzie ono na pewno wyższe niż w grudniu 2009 r. - mówi prof. Elżbieta Kryńska , ekonomistka z Uniwersytetu Łódzkiego. - Jest to związane z tym, że obecnie mamy do czynienia z odbiciem fali kryzysu.
To oznacza, że tam, gdzie był największy spadek PKB w ubiegłym roku, dziś mamy największy wzrost bezrobocia - dodaje. Zdaniem ekonomistki poprawy sytuacji na europejskim rynku pracy można spodziewać się dopiero w drugiej połowie 2011 r.
W lutym najwyższą stopę bezrobocia odnotowano na Łotwie (21,7 proc.), w Hiszpanii (19,0 proc.) i na Słowacji (14,2 proc.). Najmniej osób bez pracy było w Holandii, gdzie stopa bezrobocia wyniosła 4 proc., Austrii (5 proc.) oraz Luksemburgu (5,5 proc.). W pozostałych krajach Unii Europejskiej stopa bezrobocia wyniosło od 6 do 10 proc.
Zdaniem prof. Krzysztofa Rybińskiego ze Szkoły Głównej Handlowej bezrobocie wzrosło najbardziej w tych krajach, w których jest nieuporządkowany rynek pracy. - Zwłaszcza tam, gdzie kodeks pracy jest mało elastyczny, a związki zawodowe zbyt silne - tłumaczy Rybiński.
W takiej sytuacji pracodawcy boją się podpisywać z pracownikami stałe umowy o pracę, bo obawiają się, że gdy firma wpadnie w finansowe tarapaty, będzie im trudno zwolnić te osoby, które w danym momencie nie są w firmie niezbędne. To jest np. jedną z przyczyn tak gwałtownego wzrostu bezrobocia w Hiszpanii. - W tym kraju do tej pory chętniej zawierano z pracownikami umowy na czas określony niż na stałe. Te kontrakty teraz się pokończyły, a pracodawcy z uwagi na kryzys boją się je przedłużać - tłumaczy Kryńska. Niepokojąca jest także sytuacja Grecji. I chociaż Eurostat jeszcze ani razu w tym roku nie podał stopy bezrobocia w tym kraju (w grudniu ubiegłego roku wynosiła ona 10,2 proc.), to ekonomiści spodziewają się wkrótce sporego wzrostu liczby osób bez pracy. - Grecję czeka kolejny rok recesji, a co się z tym wiąże: także wieloletniego wzrostu bezrobocia.
To są koszty nieprzeprowadzania reform przez ostatnie 30 lat - mówi Rybiński. Jednak ze zwolnieniami w tym kraju mogą wiązać się poważne kłopoty, bo miejsca pracy są chronione, a związki zawodowe bardzo silne. - Nie można spodziewać się, że w kraju, w którym ludzie wychodzą na ulicę w obronie czternastek, nie będzie protestów, kiedy dojdzie do zwolnień - dodaje Rybiński.
Wschodnia Europa także z niepokojem patrzy na kurczenie się miejsc pracy w Irlandii, która do tej pory była najczęstszym kierunkiem emigracyjnym.
W tym kraju obecnie bez pracy pozostaje przeszło 13 proc. społeczeństwa. Eksperci jednak uważają, że nie doprowadzi to do masowych powrotów Polaków z emigracji. - Nasi emigranci nie mają do czego wracać. Po 2004 r. do pracy za granicę wyjechało pokolenie wyżu demograficznego. Te osoby to największe ofiary niedopasowania systemu edukacji do potrzeb rynku pracy - mówi prof. Krystyna Iglicka z Centrum Stosunków Międzynarodowych. Zdecydowanie łatwiej o prace dla nich za granicą, bo pracują tam w tych zawodach, których nie chcą wykonywać miejscowi. - Zwłaszcza że Irlandia ma szansę bardzo szybko wrócić na ścieżkę wzrostu gospodarczego - dodaje Kryńska.
Według ostatniego Barometru Manpowera w najbliższych miesiącach najwięcej pracy będzie w Polsce. Poza naszym krajem zwiększenie zatrudnienia planują tylko Norwegia i Szwecja. Jednak plany skandynawskich przedsiębiorców są ostrożniejsze niż polskich - tam zwiększenie zatrudnienia planuje zaledwie 6 proc. firm. Najgorzej wygląda sytuacja w Hiszpanii i we Włoszech, gdzie częściej będzie się zwalniać, niż zatrudniać. W tych krajach redukcję zatrudnienia planuje aż 11 proc. przedsiębiorców.
Zdaniem ekonomistów Europa z tak wysokim bezrobociem nie poradzi sobie, jeśli rządy poszczególnych państw nie zadbają o skuteczne pakiety antykryzysowe. - Jestem przekonana, że gdyby tej pomocy nie było, bezrobocie w Unii Europejskiej byłoby jeszcze większe - podsumowuje Kryńska.