Gazeta Krakowska » Fakty24 » Libiąż: bohater potrzebuje dziś naszej pomocy

Libiąż: bohater potrzebuje dziś naszej pomocy

Data dodania: 2010-03-12 17:09:18 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-03-15 11:29:16

Gazeta Krakowska

Katarzyna Kachel, Anna Górska

13KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Libiąż: bohater potrzebuje dziś naszej pomocy

(© Adam Wojnar)

Patryk Chełczyński właśnie odebrał statuetkę "Samarytanin Roku". Stoi na półce w jego pokoju i czeka, aż będzie mógł sam wziąć ją do rąk. Na razie to niemożliwe. 17-letni chłopiec wymaga stałej opieki. Nie potrafi sam jeść, chodzić. Nie mówi. Tak jest od dwóch lat. Wskoczył wtedy do rzeki, by uratować tonącego kolegę. Wir wciągnął go na samo dno. Głowa chłopca raz po raz uderzała o betonowe płyty. Tak przez 20 minut. Na brzegu opalało się wówczas mnóstwo osób. Nikt nie zareagował.

Od dwóch lat rodzice Patryka nieustannie walczą o jego zdrowie: codzienną, żmudną rehabilitacją oraz zmaganiami z bezdusznym systemem służby zdrowia. Gdyby nie interwencja mediów, przez te wszystkie miesiące Patryk nie miałby szans opuścić swojego domu. PFRON stwierdził bowiem, że chłopcu nie należy się wózek inwalidzki! Dlaczego? Bo nie spełnia absurdalnych urzędniczych kryteriów: nie chodzi do szkoły i nie mieszka w górzystym terenie.

Ostatecznie chłopiec otrzymał wózek. Mama może już teraz zabierać go na tak lubiane przez niego spacery, do ogródka i na zakupy. Jednak Chełczyńscy wciąż muszą się zmagać z kuriozalnymi przepisami. Miesiącami czekają np.
∨ Czytaj dalej
na badanie rezonansem magnetycznym czy wizytę u specjalisty.
W dodatku z jednej wypłaty ojca, który pracuje w kopalni, trudno wyżyć sześcioosobowej rodzinie. Chełczyńscy nie lubią się skarżyć, ale tylko dzięki pomocy sąsiadów, znajomych i księży rodzinie udaje się wiązać koniec z końcem.

Rodzice Patryka wierzą, że wróci do zdrowia. - Nie wyobrażam sobie, by tak się nie stało - mówi Renata Chełczyńska, mama Patryka. - Wiele osób nie dawało naszemu synowi żadnych szans, a przecież zaczyna siadać, wyczuwa też naszą obecność. To spory postęp - dodaje.
Jednak by Patryk mógł robić kolejne postępy, potrzebuje długotrwałej, intensywnej rehabilitacji. Jest ona bardzo kosztowna, a Chełczyńscy nie mogą liczyć na żadne dofinansowanie. Dlatego chłopiec, który naraził życie, by ratować kolegę, potrzebuje naszej pomocy.

1 2 3 4 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Dostał za swoje

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Łobuz (gość), 15.03.10, 21:40:45

Cóż - rozrabiał, łobuzował, do nauki ostatni - sprawiedliwość go dopadła. Może nawet lepiej - potem by kroił na ulicy ludzi z komórek i portfeli. Na szczęście na wózku już nikomu nie zagraża. Bóg jest wielki!

skomentuj

RIPOSTA

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KRÓTKA PIŁKA (gość), 22.12.11, 16:19:39

Jak czytam twój post to się zastanawiam jak tacy debile (lub debilki - bo nie znam twojej płci) mogą mieć dostęp do internetu. Tak naprawdę jeśli już ktoś komuś zagraża to nie Patryk Chełczyński który zachował się jak prawdziwy bohater tylko ktoś tak ograniczony jak ty.

odpowiedzi (0)

skomentuj
« 1 2

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", poniedziałek 14.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy przed Euro 2012 należy usunąć bezdomnych z dworców?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.