PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

czwartek 09 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Apolonia, Eryka, Cyryl

Gazeta Krakowska » Podhale » Artykuł

Na Podhalu są setki ujęć wody, których nikt nie bada

Gazeta Krakowska Józef Słowik

2010-03-11 06:00:20, aktualizacja: 2010-03-11 06:00:20

Zanieczyszczenie ujęcia wody w Rogoźniku pokazało, jak wielkim problemem na Podhalu są niezarejestrowane spółki wodne. Według ostrożnych szacunków takich miejsc może być nawet kilkaset, a gospodarstw czerpiących z nich wodę - tysiące. Sanepid nie sprawuje kontroli nad takimi ujęciami, nie bada wody, ludzie nie wiedzą zatem co piją.

Ujęcie wody w Rogoźniku, może być jednym nawet z kilkuset takich istniejących na terenie całego Podhala. Według tzw. katastru wodnego na terenie chociażby powiatu nowotarskiego jest ujętych 50 spółek wodnych, które są właścicielami ujęć. Najwięcej procentowo działa ich na terenie Orawy. Nikt nie wie natomiast ile jest miejsc poboru wody bez żadnego nadzoru sanitarnego. Według szacunków może ich być nawet kilkaset.
∨ Czytaj dalej
Reklama


- Dla nas to jest ogromny problem - przyznaje Jolanta Bakalarz, dyrektorka Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Nowym Targu. - Proszę sobie wyobrazić, że nawet nie miałam komu wysłać decyzji o zamknięciu ujęcia, bo tam nie ma żadnej odpowiedzialnej za to osoby. Trzeba było z tą informacją chodzić dosłownie od domu do domu.

Dyrektorka nie ukrywa, że zarejestrowanie spółki wodnej, która nadzorowałaby nie tylko teren ujęcia, ale również zbierała drobne udziały, które pozwoliłyby na pokrycie comiesięcznych badań laboratoryjnych wody wynika z braku świadomości społecznej, jak ważne są badania wody. Niestety można to przypłacić zdrowiem.

Badania próbek wody na ujęciu w Rogoźniku, już po tym jak trafiły do niego poubojowe odpady, wykazały przekroczenie wszelkim norm. Stwierdzono ogromne ilości pałeczek bakterii coli .
- To ujęcie nie miało żadnego zamknięcia, nie było też ogrodzone - twierdzi Bakalarz. - Mógł się tam dostać każdy.

Stanisław Szeliga, wicewójt gminy Nowy Targ, przyznaje że problem niezarejestrowanych ujęć występuje nie tylko w Rogoźniku, ale i w innych miejscowościach gminy. Tymczasem - jak się okazuje - koszty utrzymywania źródła są na prawdę nie wielkie. Najpierw jednak do sanepidu musi trafić decyzja o zarejestrowaniu spółki wodnej, która będzie nadzorowała ujęcie. Koszt badań wody raz w miesiącu to 400 zł. Co po rozbiciu nawet na kilkadziesiąt gospodarstw, to zaledwie kilkuzłotowa kwota.

Bronisław Bublik jest członkiem legalnie działającej spółki wodnej w Krościenku. Jak mówi rocznie za pobór wody jej członkowie płacą po 140 złotych. Z tych pieniędzy wykonywane są nie tylko badania, ale również remontowana jest sieć.

Jak mówi Wojciech Krauzowicz, naczelnik wydziału ochrony środowiska i zasobów naturalnych w nowotarskim starostwie, członkowie spółki wodnej muszą przede wszystkim stworzyć statut. Następnie spółka musi w starostwie zgłosić chęć poboru wody i otrzymać na to pozwolenie. Okres oczekiwania na wydanie decyzji to około dwóch miesięcy. Jej wydanie kosztuje jednorazowo zaledwie 200 zł.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 03.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama