Ujęcie wody w Rogoźniku, może być jednym nawet z kilkuset takich istniejących na terenie całego Podhala. Według tzw. katastru wodnego na terenie chociażby powiatu nowotarskiego jest ujętych 50 spółek wodnych, które są właścicielami ujęć. Najwięcej procentowo działa ich na terenie Orawy. Nikt nie wie natomiast ile jest miejsc poboru wody bez żadnego nadzoru sanitarnego. Według szacunków może ich być nawet kilkaset.
- Dla nas to jest ogromny problem - przyznaje Jolanta Bakalarz, dyrektorka Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Nowym Targu. - Proszę sobie wyobrazić, że nawet nie miałam komu wysłać decyzji o zamknięciu ujęcia, bo tam nie ma żadnej odpowiedzialnej za to osoby. Trzeba było z tą informacją chodzić dosłownie od domu do domu.
Dyrektorka nie ukrywa, że zarejestrowanie spółki wodnej, która nadzorowałaby nie tylko teren ujęcia, ale również zbierała drobne udziały, które pozwoliłyby na pokrycie comiesięcznych badań laboratoryjnych wody wynika z braku świadomości społecznej, jak ważne są badania wody. Niestety można to przypłacić zdrowiem.
Badania próbek wody na ujęciu w Rogoźniku, już po tym jak trafiły do niego poubojowe odpady, wykazały przekroczenie wszelkim norm. Stwierdzono ogromne ilości pałeczek bakterii coli .
- To ujęcie nie miało żadnego zamknięcia, nie było też ogrodzone - twierdzi Bakalarz. - Mógł się tam dostać każdy.
Stanisław Szeliga, wicewójt gminy Nowy Targ, przyznaje że problem niezarejestrowanych ujęć występuje nie tylko w Rogoźniku, ale i w innych miejscowościach gminy. Tymczasem - jak się okazuje - koszty utrzymywania źródła są na prawdę nie wielkie. Najpierw jednak do sanepidu musi trafić decyzja o zarejestrowaniu spółki wodnej, która będzie nadzorowała ujęcie. Koszt badań wody raz w miesiącu to 400 zł. Co po rozbiciu nawet na kilkadziesiąt gospodarstw, to zaledwie kilkuzłotowa kwota.
Bronisław Bublik jest członkiem legalnie działającej spółki wodnej w Krościenku. Jak mówi rocznie za pobór wody jej członkowie płacą po 140 złotych. Z tych pieniędzy wykonywane są nie tylko badania, ale również remontowana jest sieć.
Jak mówi Wojciech Krauzowicz, naczelnik wydziału ochrony środowiska i zasobów naturalnych w nowotarskim starostwie, członkowie spółki wodnej muszą przede wszystkim stworzyć statut. Następnie spółka musi w starostwie zgłosić chęć poboru wody i otrzymać na to pozwolenie. Okres oczekiwania na wydanie decyzji to około dwóch miesięcy. Jej wydanie kosztuje jednorazowo zaledwie 200 zł.