Gazeta Krakowska » Magazyn » Jak Chopin tydzień bawił w Krakowie

Jak Chopin tydzień bawił w Krakowie

Data dodania: 2010-03-05 16:00:13 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-03-05 20:52:27

Gazeta Krakowska

(wer)

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Jak Chopin tydzień bawił w Krakowie

"Trójwymiarowa fotografia" przedstawiająca Chopina w salonie księcia Antoniego Radziwiłła, w roku 1829 (© Adam Wojnar)

Kraków mnie zajął tak, że mało chwil na myślenie o domu i Tobie poświęcić mogłem - pisał do przyjaciela, Tytusa Wojciechowskiego rozemocjonowany 19-letni Fryderyk Chopin tuż po powrocie z "małopolskich wojaży". Zarówno list, jak i wiele ciekawych pamiątek po wielkim pianiście i kompozytorze oglądać można na kameralnej wystawie w Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego pt."Chopin i osobiste pamiątki po nim".

Zaaranżowana została ona tak, że wędrując po niej odkrywamy "Kraków 19-letniego Chopina". Ba, dzięki opowieści kustosz Lucyny Bełtowskiej możemy dowiedzieć się, co młodzieniec w naszym mieście porabiał i jak się tu znalazł.

Otóż w drugiej połowie lipca 1819 roku, po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych w Szkole Głównej Muzyki w Warszawie wraz z grupą przyjaciół Chopin udał się w podróż dyliżansem do Wiednia.
∨ Czytaj dalej
Zanim jednak do stolicy Austrii dotarł, zabawił tydzień w Krakowie.

Rolę przewodnika pełnił Romuald Hube. Młodzian zaledwie 6 lat starszy od Fryderyka znał Kraków. Mieszkał tu przez kilka lat. Grupa zatrzymała się w Podgórzu, konkretnie w zajeździe ,,Pod Czarnym Orłem" przy Rynku Podgórskim 13. Stąd Hube poprowadził znajomych na krakowski Rynek, pokazał im Sukiennice, Barbakan i Wawel, gdzie wysłuchali koncertu słynnego wówczas organisty, Wincentego Gorączkiewicza. Odwiedzili też Collegium Maius. Świadczy o tym wpis kompozytora w pamiątkowej Księdze Akademii Krakowskiej.

Kraków był też dla młodych podróżników bazą do wypadów do Ojcowa. Byli zachwyceni krajobrazem, choć mocno zmęczeni i przemoknięci. Chopin pisał do rodziców "choćby dla niczego, dla tej prawdziwej piękności Ojcowa warto było zmoknąć".

W czasie tej wycieczki przydarzył im się wypadek, co również kompozytor opisał rodzicom. "W niedzielę, po obiedzie nająwszy wóz czterokonny krakowski za 4 talary, paradowaliśmy w nim jak najwyborniej. Minąwszy miasto i piękne okolice Krakowa, kazaliśmy naszemu woźnicy jechać prosto do Ojcowa, sądząc, że mieszka tam Pan Indyk, chłop, u którego wszyscy zwykle nocują. (...). Nieszczęście chciało, że Pan Indyk mieszka o milę dalej, a nasz woźnica nieświadomy drogi wjechał w Prądnik rzeczkę(...) i nie można było znaleźć innej drogi, bo na prawo i lewo skały. O godz. 9 wieczorem spotkało nas tak koczujących i niewiedzących co czynić, jakichś dwóch ludzi. Ci ulitowawszy się nad nami, podjęli się przewodniczyć do Pana Indyka. Musieliśmy iść piechotą dobre pół mili, po rosie, pośród mnóstwa skał i ostrych kamieni".

W końcu jednak doszli i młody Fryderyk mógł osuszyć zmarznięte stopy...czapkami krakowskimi. "Każden więc z moich kolegów rozbiera się i suszy przy ogniu roznieconym na kominku przez poczciwą Panię Indykową. Ja tylko usiadłszy w kąciku, mokry po kolana, medytuję czy się rozbierać i suszyć czy nie: aż tu widzę jak Pani Indykowa zbliża się do pobliskiej komory na pościel, tchnięty zbawiennym duchem idę za nią i spostrzegam na stole mnóstwo wełnianych czapek krakowskich. Czapki są podwójne, niczym szlafmyce. Zdesperowany kupuję jedną za złoty, rozrzynam na dwoje, zdejmuję buty, owijam nogi a przywiązawszy dobrze, tym sposobem oswobadzam się z niechybnego przeziębienia. Przybliżywszy się do kominka napiłem się wina, naśmiałem z poczciwymi kolebusiami, a tymczasem Pani Indykowa posłała nam na ziemi, gdzieśmy wybornie się przespali" - relacjonował rodzinie kompozytor.

Grupa odwiedziła też modną i wtedy Wieliczkę. Jej zwiedzanie wyglądało zupełnie inaczej niż obecnie. Zamiast schodami czy windą do kopalni spuszczano się na linie. W ten sposób Chopin i jego koledzy "zjechali" pod ziemię 24 lipca, o czym świadczy wpis do Księgi Gości Kopalni.

Jest też na wystawie muzyczny owoc pobytu artysty pod Wawelem - Rondo a'la Krakowiak F-dur, na fortepian i orkiestrę dedykowane Annie z Sapiehów Czartoryskiej.

Chopin poznał bliżej tę rodzinę dzięki księżnie Marcelinie z Radziwiłłów Czartoryskiej. Była jego ulubioną, bo najzdolniejszą uczennicą. Z racji swojego urodzenia nie mogła poświęcić się karierze muzycznej, ale grywała w salonach. Kiedy zamieszkała w Willi Decjusza, w swoim salonie uczyła młodych krakowian, jak grać Chopina. Kiedyś nawet wysłała muzykowi zaproszenie na bal. Nie przyjechał. Bywał natomiast częstym gościem u księcia Antoniego Radziwiłła. Grywał w jego salonie koło Ostrowa Wielkopolskiego, co zobaczyć można na jednej z fotografii oraz jej trójwymiarowym powiększeniu. Dzięki niemu grający wirtuoz "wita wchodzących na wystawę".

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.