PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

wtorek 07 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Romuald, Ryszard, Teodor

Gazeta Krakowska » Magazyn » Artykuł

Dziury robią się z biurokracji

Dziury robią się z biurokracji

Czarna, smolista maź dymi i śmierdzi. Z taczek ląduje prosto w dziurze (© Andrzej Banaś)

Gazeta Krakowska Katarzyna Janiszewska

2010-03-05 16:00:12, aktualizacja: 2010-03-05 16:00:12

W życiu pewne są tylko podatki, śmierć i dziury w drogach! Przynajmniej w Krakowie. Każdego roku po zimie ulice wyglądają jak szwajcarski ser. Załatasz jedną wyrwę, zaraz wyskoczy w innym miejscu. To jak walka z wiatrakami.

Dziury robią się z biurokracji - tak mówią fachowcy, co się na robocie znają. Dziury były, są i będą. Bo być muszą. I na nic się tu zdadzą złorzeczenia kierowców. Ale zacznijmy od końca. Żeby załatać, trzeba najpierw równiutko asfalt piłą wyciąć, tak, żeby krawędzie były proste.

Później wykuć młotem pneumatycznym (uszy od tego hałasu urywa). I cały gruz miotełką, na bok. Po tych wszystkich przygotowaniach nie pozostaje już nic innego, jak wypełnić drogowy ubytek mieszanką kruszywa, lepiszcza i wypełniacza. Potocznie zwaną masą bitumiczną.

Wtorek, godz. 12.30. Pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych naprawiają dziurawy odcinek jezdni przy ul.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Dobrego Pasterza. Od rana jeżdżą po całym mieście. Pięcioosobowa ekipa zużywa w ciągu dnia ok. 6, 7 ton asfaltu.

- Zwykle łatamy dziurę od razu, mamy obliczone, ile materiału potrzeba - opowiada Marek Żelazny, brygadzista. - Ale tu okazało się, że trzeba zdzierać asfalt do spodu, prawie dziewięć centymetrów. Musimy to łatać na dwa razy, wrócić wieczorem i położyć kolejną warstwę.

Wyrównywanie łat to najtrudniejszy etap. Gotowy asfalt, rozgrzany do 180 stopni C przyjeżdża w specjalnym kotle z wytwórni mas bitumicznych. Czarna, smolista maź, gdy tylko wylać ją na taczki, zaczyna dymić i śmierdzi. Z taczek wylewana jest do dziury, teraz jeszcze trzeba przygładzić ją tzw. kopytkiem, przysypać piaskiem i poczekać ok. pięciu godzin aż wszystko się zawiąże i wyschnie.

- Zwykle pracujemy w dzień, w nocy robimy ubytki w torowiskach - opowiada Żelazny. - Pod blokiem nocą nie da się kuć. Bo cisza nocna, zaraz się podnosi larum i policja przyjeżdża.
Te dziury są bardzo złośliwe i podstępne. Jak tylko załatać jedną, zaraz wyskakuje następna. Drogowcy wykazują się iście stoickim spokojem.
- Co robić - wzruszają ramionami - Tak być musi.
strona: 1 z 2 »

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 03.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama