Za każdym razem, gdy przywożą do ośrodka sprzęt medyczny, opatrunki, leki i żywność zebraną podczas akcji charytatywnych, narażają się na mandat. Przed przychodnią bowiem stoi znak zakazujący zatrzymywania się przy Olszańskiej. Strażnicy miejscy patrolujący ten obszar karzą kierowców, którzy parkują przed wejściem do przychodni i rozładowują dary.
- Takie sytuacje powtarzają się coraz częściej - rozkłada ręce Zofia Zachara, kierownik przychodni dla bezdomnych. - Sama kilka razy musiałam interweniować, by strażnik tylko pouczył wolontariuszy, a nie wypisywał im mandat. Ale na nic te nasze prośby - dodaje kierownik.
Tak właśnie stało się kilka dni temu.
Wolontariusz z własnej woli zorganizował u siebie na osiedlu zbiórkę leków dla bezdomnych pacjentów i przywiózł je na Olszańską. Podjechał pod budynek i zaczął wnosić pudła do przychodni. W tym samym momencie koło samochodu pojawili się strażnicy miejscy. 100 zł mandatu wolontariusz musiał zapłacić za zatrzymanie się i zaparkowanie samochodu w niedozwolonym miejscu. - Zdenerwowany odjechał z tym kwitkiem, nawet nie zdążyliśmy podziękować mu za leki, dowiedzieć się, skąd jest i jak się nazywa - mówi Zofia Zachara.
Dr Czesław Żurowski, który miał akurat tego dnia dyżur w przychodni, próbował wyjaśniać sytuację z funkcjonariuszami. Prosił o zrozumienie. - Nie kwestionuję działań strażników, wykonują przecież swoją pracę - mówi dr Żurowski. - Nie mogłem ingerować w ich pracę lub wymuszać czegokolwiek. Jedynie poprosiłem ich o wyrozumiałość - podkreśla lekarz.
Mandat jednak został wypisany. Zdaniem Zofii Zachary, znak zakazu na Olszańskiej nie powinien dotyczyć dostawców leków i współpracowników ośrodka zdrowia. - A jeśli zacznę remont budynku? Jak wnosić sprzęt, materiały budowlane? Przecież nie będziemy parkować kilkaset metrów od przychodni. Może ktoś z urzędników mógłby zainteresować się tę sprawą? - nie kryje oburzenia kierownik ośrodka zdrowia dla bezdomnych.
Lekarze z Olszańskiej zaznaczają, że dzięki wsparciu wolontariuszy, bezdomni oraz ubodzy obcokrajowy, którzy nie mają ubezpieczenia, mogą liczyć na bezpłatną opiekę lekarską i darmowe lekarstwa. - Do tej pory nie otrzymywaliśmy kontraktu z NFZ, współpracowaliśmy jedynie z miejskim ośrodkiem pomocy, dlatego dla nas liczy się każda złotówka i każda pomoc. A ten znak nam tylko utrudnia pracę - wyjaśnia Zofia Zachara.
Sposób na kontrowersyjne oznakowanie znalazł Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu Infrastruktury i Transportu. - Dyrekcja przychodni powinna skontaktować się z nami i poprosić o zmianę oznakowania przy Olszańskiej. Uzgodnimy szczegóły, jaka powinna pojawić się tablica i kogo znak zakazu nie będzie dotyczył - wyjaśnia Bartlewicz. - Nie powinno być żadnych kłopotów w tej sprawie, zazwyczaj robimy to szybko i sprawnie.
Co na to straż miejska? Funkcjonariusze tłumaczą, że wypisywanie mandatów kierowcom nie wynika z ich złośliwości. Są zasypywani interwencjami o nieprawidłowym parkowaniu aut od mieszkańców ulicy Olszańskiej. Marek Anioł, rzecznik straży, podliczył, że 90 proc. patroli udaje się w ten rejon po zgłoszeniu interwencji. - Musimy reagować. Strażnik ma prawo pouczyć kierowcę, wypisać mandat, albo wysłać sprawę do sądu. Jaką wybierze karę - to jego suwerenna decyzja- kwituje Anioł.