Gazeta Krakowska » Polecamy » Wybaczyli, bo wybaczyć można. Zapomnieć nie wolno. Nigdy!

Wybaczyli, bo wybaczyć można. Zapomnieć nie wolno. Nigdy!

Data dodania: 2010-01-30 14:30:13 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-02-04 11:36:43

Gazeta Krakowska

Barbara Sobańska

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Wybaczyli, bo wybaczyć można. Zapomnieć nie wolno. Nigdy!

Józef Rosołowski przeżył dziewięć miesięcy w jednym z najcięższych obozów III Rzeszy - Mauthausen w Austrii. Miał wtedy zaledwie 16 lat (© Adam Wojnar)

W życiu przeszli więcej niż wiele. Przeżyli obóz koncentracyjny. Dziś jest ich już coraz mniej, ale spotykają się z sobą. Są dla siebie drugą, a czasem nawet pierwszą, rodziną. Rozumieją się bez słów. Tymi, którzy nie mogą już samodzielnie funkcjonować opiekują się młodzi wolontariusze z całego świata. Ale jest ich ciągle za mało - pisze Barbara Sobańska

Odkąd pamięta, jej znakiem rozpoznawczym jest numer wytatuowany na przedramieniu: 70072. Nie imię. Nie nazwisko. Nazywa się Lidia Maksymowicz. Do obozu trafiła jako trzyletnia dziewczynka. Od razu oddzielono ją od matki, ale przez pierwsze dwa tygodnie spotykały się ukradkiem, mama przez druty podawała jej a to kawałek chleba, a to cebulę czy ziemniaka. Jedzenie było największym dobrem.

Potem kontakt się urwał.
∨ Czytaj dalej
Babcia i dziadek, których przywieziono tym samym transportem - bydlęcym, czerwonym wagonem, od razu zostali zgładzeni. Nie nadawali się do pracy. Lidia wydoroślała błyskawicznie, jak wszystkie dzieci w obozie.

- To była zwierzęca walka o byt - mówi Lidia. - Najlepiej było się zaszyć w kącie pryczy, żeby nikt nie zauważył, że istniejesz. Ale esesmanki z najodleglejszych zakamarków wyciągały dzieci na apel - wspólny, z dorosłymi. Najgorsze były właśnie one i psy. I doktor Mengele, który przychodził i wybierał sobie dzieci do eksperymentów.

- Godziłam się z obozem, z tą rzeczywistością, w której śmierć nie była niczym szczególnym, bo bez przerwy ktoś obok umierał - mówi Lidia. - Nie wiedziałam, że życie może wyglądać inaczej. Nie wiedziałam, że może być inne. Po wyzwoleniu obozu przygarnęło ją bezdzietne małżeństwo z Mińska Mazowieckiego.

Ochrzcili ją, wpisali do ksiąg parafialnych i w urzędzie stanu cywilnego. W ten sposób narodziła się po raz drugi, bo miała przecież tylko numer. Nauczyła się modlić, śpiewać, mówić. Posługiwała się dotąd wyłącznie obozową gwarą, mieszaniną różnych języków. Nowi rodzice byli dla niej dobrzy, ale nigdy nie przytuliła się do przybranej matki, nie usiadła na kolanach przybranemu ojcu. Była jak tygrys, wiecznie przygotowana na cios. Wyszła za mąż za powstańca warszawskiego, też nieźle poturbowanego przez los.

- Mama ciągle mi powtarzała - pamiętaj, że jesteś z Mińska Białoruskiego, pamiętaj, ile masz lat, jak masz na imię, żebyśmy kiedyś mogły się odnaleźć - wspomina Lidia. Miała rację. Odnalazły się. Ale dopiero po 18 latach przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż w Hamburgu. Szukały się nawzajem. Matka mieszkała w Doniecku z ojcem Lidii i urodzonymi już po wojnie dwiema siostrami.

Co roku, 14 grudnia, w dzień urodzin Lidii, stawiała na stole tort i szampana. Wierzyła, że jej najstarsze dziecko żyje. Ale na Dworcu Białoruskim w Moskwie, gdzie zebrały się tłumy ludzi - sprawa ta była nagłośniona przez radzieckie media - matka jej nie poznała.

Oczekiwała czteroletniej dziewczynki, a zobaczyła dorosłą, 21-letnią kobietę. Straciła przytomność. Wszyscy zebrani płakali. Uwierzyli, że można się odnaleźć, bo prawie każdy kogoś stracił.
1 2 3 4 5 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

kurs uwodzenia

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

bajjaderka (gość), 01.10.11, 16:14:57

Dla osób, które uważają, iż ich umiejętności nawiązywania kontaktów z płcią przeciwną nie są wystarczające bardzo dobrym sposobem nauki są kursy uwodzenia prowadzone przez Wyższą Szkołę Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego (www.wyzszaszkolauwodzenia.pl), która prowadzi kursy zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Ja dzięki nim nabrałam pewności siebie, stałam się otwarta i bezpośrednia w relacjach z mężczyznami i w końcu potrafię każdego poderwać ;) polecam wam moi drodzy tę szkołę, mają pozytywne opinie i wysokie oceny :)

odpowiedzi (0)

skomentuj

tjyrt6

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

t7jrf7r5 (gość), 31.01.10, 19:12:30

ydjrjrdt6

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.