"Gazeta Krakowska" włączyła się w poszukiwania zaginionego Fina Emila Petrova (20 l.). O jego historii pisaliśmy już wczoraj. W wakacje wybrał się w podróż po Europie. Miał wrócić do rodziny 8 października. W ostatnim mailu do siostry pisał, że jest w Warszawie. Słuch o nim jednak zaginął. Przedwczoraj pojawiły się informacje, że chłopak może być w Krakowie.
Reporterzy "GK" przeprowadzili własne śledztwo, posiłkując się wskazówkami od rodziny. Dotarli do krakowian, którzy są pewni, że widzieli chłopaka w mieście.
Idziemy do restauracji Green Way przy ulicy Mikołajskiej. Jedna z klientek skontaktowała się z siostrą Emila twierdząc, że widziała chłopaka w lokalu w piątek 13 stycznia. - Obejrzałam nagranie z kamery skierowanej na bar, nie ma go na filmie.
- mówi menedżerka Anna Pacułt.
- Niewykluczone jednak, że był w lokalu. Może ktoś inny zamówił mu jedzenie - dodaje.
Sprawdzamy drugi trop. Zakład optyczny przy Grodzkiej. - Jestem pewna, że to był on. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam w telewizji, że szuka go rodzina - opowiada Teresa Gierat, sprzedawczyni. - Przyszedł na początku października. Wyglądał na zagubionego, oszołomionego. Ciężko było się z nim porozumieć. Zamówił okulary. Widziałam go później w okolicy. Kręcił się z bezdomnymi. Ku mojemu zdziwieniu, po tygodniu przyszedł, zapłacił i odebrał. Nie wiem dla kogo, bo nie ubrał ich, tylko włożył do kieszeni.
Chłopak podał się za Ayjui Colina. Miał receptę z Francji (przed przyjazdem do Polski Emil podróżował po Ukrainie, a wcześniej po zachodniej Europie). Mówił po angielsku i francusku. Ubrany był w letnią kurtkę i dres (Emil wyjeżdżał spakowany na letnio-jesienną podróż). Miał też typową dla turystów torebkę z dokumentami, wiszącą na szyi. - Widziałam go raz jeszcze w Galerii Krakowskiej. Grzał się na ławce - dodaje druga sprzedawczyni.
Próbujemy wypytać bezdomnych na Grodzkiej. Kręcą się pod sklepem "Kefirek". - Widziałem go. W grudniu. Parę razy przy nas przystawał - przekonuje Piotr Rybowicz, bezdomny. - Gadał tylko po angielsku. Wysoki chłopak (Emil ma 190 cm wzrostu), ale jakiś taki przygnębiony. Odchodził zawsze w kierunku Stradomia. Ostatnio go już nie ma - dodaje.
Do tej pory rodzina szukała Emila w stolicy. 1 października przysłał siostrze ostatni mail. Pisał w nim, że właśnie przyjechał do Warszawy i wybiera się przez Berlin do domu. Państwo Petrov na razie telefonicznie weryfikują informacje z Krakowa. Nie wykluczają przyjazdu do miasta. - Te informacje to dla nas nadzieja. Jesteśmy jednak przygotowani na to, iż okaże się, że te osoby widziały tylko kogoś podobnego do Emila - mówi siostra chłopaka Emma Petrov. - Może w jakimś miejscu w Krakowie zarejestrowały go kamery. Pójdziemy we wskazane miejsca i poprosimy o nagrania.
Emila szuka już policja i fundacja ITAKA. Więcej informacji na temat zaginionego na stronie www.findingemil.blogspot.com