Gazeta Krakowska » Polecamy » Od 15 lat szukają zaginionego syna

Od 15 lat szukają zaginionego syna

Data dodania: 2010-01-15 18:46:20 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-01-15 18:48:21

Gazeta Krakowska

Barbara Sobańska

4KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Od 15 lat szukają zaginionego syna

Helena i Lech Wójtowiczowie nie ustają w poszukiwaniach zaginionego syna. Wyczerpali już wszystkie możliwości, ale ciągle czekają (© Andrzej Banaś)

Styczniowe popołudnie 1995 r. Robert Wójtowicz wychodzi z domu na nowohuckim osiedlu i kieruje się na uczelnię. Styczniowe popołudnie 2010 r. - Roberta ciągle nie ma, do tej pory nie wrócił do domu. Rodzina nigdy nie dostała od niego żadnej wiadomości. Nie wie, gdzie chłopak może być, ani co się z nim dzieje. Ciągle czeka. Wierzy, że wróci. Jej życie wywróciło się do góry nogami - pisze Barbara Sobańska

Każde stuknięcie do drzwi budzi w nich nadzieję. Może to Robert wraca? Każdego dnia czekają na to stuknięcie. Bezskutecznie. Od 15 lat. Nie poddają się jednak.

W zadbanym saloniku na ścianie między dwiema paprotkami wisi zdjęcie 23-letniego Roberta. Dziś powinien mieć 38 lat. Nie wiedzą, jak wygląda. Nie wiedzą, gdzie przebywa. Nie wiedzą, czy żyje. Ciągle czekają - na Roberta albo na jakąkolwiek informację o swoim synu i bracie.
∨ Czytaj dalej
Matka, Helena Wójtowicz, odwrócona do okna, ociera cisnące się do oczu łzy. Nie może mówić. Ojciec, Lech Wójtowicz, nerwowo tłumaczy, że Robert nie zginął ot tak, że ktoś musiał mu w tym pomóc.

Jak kamień w wodę
Robert zwyczajnie wyszedł na zajęcia. Studiował psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przeniósł się na ten kierunek z Wojskowej Akademii Medycznej, bo chciał być lekarzem, ale w cywilu. Na Akademię Medyczną się nie udało, więc wybrał psychologię.

- Dwudziestu kandydatów startowało na jedno miejsce, miał chłopak głowę na karku - mówi ojciec. - Najpierw chciał zostać pilotem, skończył nawet technikum w Dęblinie, ale wybrał medycynę, żeby służyć ludziom. Robert był spokojnym chłopakiem. Dużo czytał, należał do duszpasterstwa akademickiego, nie miał dziewczyny.


- Nigdzie nie chodził, siedział w domu i uczył się - mówi matka łamiącym się głosem. - Dlatego od razu się zaniepokoiłam, gdy wieczorem nie wrócił do domu. W sobotę rano zaczęliśmy wydzwaniać po znajomych, szpitalach, na policję. Ale zgłoszenie przyjęli dopiero w poniedziałek, bo mówili, że może został u dziewczyny, żeby jeszcze poczekać.

Ojciec natychmiast wrócił z kontraktu z Rosji i rozpoczął poszukiwania na własną rękę. Szukał syna po dworcach, po różnych ujotowskich instytutach, przepytał środowisko akademickie i studenckie. Nic. Jak kamień w wodę.
1 2 3 4 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

japonka (gość), 28.07.11, 16:40:13

A co jeżeli ktoś go porwał?
Chciałabym bardzo, żeby go odnaleźli zywego lub martwego bo czekanie jest najgorsze...
A co do Jackowskiego to cos mówili w interwencji ale nie chce mówić bo dokładnie nie pamietam....
Współczucia dla rodziny... ;(

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jackowski

zgłoś 0 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ika (gość), 03.07.11, 18:22:36

A co jasnowidz Krzysztof Jackowski mówił na temat tego chłopaka? On jest bardzo skuteczny zwłaszcza w odszukiwaniu zwłok.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 1

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

krakowianka (gość), 19.06.10, 17:36:49

Też myślę, że nie żyje. Gdyby nie było go kilka lat, to można by sugerować porwanie, klasztor (gdzieś czytałam, że Robert miał taką naturę i byłoby to prawdopodobne), ale kilkanaście lat, to już - niestety - za długo. Mam nadzieję, że się mylę. Strasznie współczuję, bo chłopak-ideał.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wspolczuje

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

XD (gość), 15.01.10, 21:48:13

Myle, ze chlopak nie zyje. Przez tyle lat na pewno by sie odezwal.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.