PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

środa 08 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Piotr, Jan, Hieronim

W cztery oczy o AGH

W cztery oczy o AGH

(© Urszula Olszowska)

Gazeta Krakowska

2009-10-23 16:00:27, aktualizacja: 2009-10-23 16:00:27

Z prof. Arturem Bębnem, 80-letnim wykładowcą, o górniczych tradycjach i piwie na 90-lecie AGH, rozmawia Anna Modzelewska

Pełno ma Pan kufli w gabinecie. Ile ich jest?
Ponad 450. Po jednej stronie są szklane, a po drugiej ceramiczne. To pamiątki po spotkaniach gwarków, które prowadziłem przez 50 lat. Mają różne kształty. W kolekcji mam kufle-buty, kufle-rogi, a nawet kufle-biusty…

I z każdego Pan pił?
Tak, ale nie z każdego było to łatwe. Często trzeba opracowywać specjalną technikę, żeby sprężone w środku powietrze nie spowodowało wylania piwa na twarz.
∨ Czytaj dalej
Reklama


Lubi Pan polskie piwo?
Uwielbiam. Kiedyś przyjechał do mnie prof. Ludwik Hayovski z Ostrawy i mówił, że nasze piwo jest gorsze od czechosłowackiego. Powiedziałem mu, że jeśli spróbuje ekstra mocnego Okocimia, to zmieni zdanie. Mrugnąłem do studenta okiem, a ten wiedział, o co chodzi i dolał kwaterkę wódki do kufla. Mojemu gościowi zarumieniły się policzki i przyznał mi rację. Wrócił do Ostrawy, chwaląc nasze "mocarne piwo".

Poznał kiedyś tajemnicę "mocarnego" Okocimia?
Tak, cztery lata później jeden z pracowników odwiedził Ostrawę i wyjawił sekret "mocarnego" Okocimia. Przy następnym spotkaniu prof. Hayovski rzucił mi na powitanie: "Bęben, ty je stara ochlasta pijanica, żeś mi wódki do piwa dolał". A ja na to śmiałem się, że przecież razem siedzieliśmy, więc nie mogłem niczego dolać. (śmiech)

Na czym polegają Wasze górnicze karczmy piwne?
To spotkania gwarków, organizowane w okolicach Barbórki. Przy piwie spotykają się rektorzy, profesorowie i studenci. Wspólnie śpiewamy, bawimy się i integrujemy. Odbywa się też tradycyjny "skok przez skórę", czyli pasowanie na gwarka lub studenta górnictwa. Nie zalewamy brzucha piwem. Trzeba znać umiar. (uśmiecha się i nuci: "Nic brzydszego niż piwem niewiasta zalana…")

Jak wygląda taki "skok przez skórę"?
Student skacze z beczki piwa i wtedy zapina mu się w pasie skórę. To oznacza przyjęcie do stanu górniczego. Kiedyś takie skóry służyły górnikom do zjazdów na tyłku do kopalni. Dziś to tylko element tradycji. Po tym rozpoczyna się biesiada.

Urodził się Pan w Turaszówce blisko Krosna i mieszkał przy szybie naftowym. Czy to wpłynęło na wybór zawodu?
Można powiedzieć, że mieszkałem na szybie naftowym. Tato był udziałowcem kopalni ropy naftowej "Kościuszko". Nawet pierwsze swoje zdjęcie mam właśnie z maszyną wiertniczą. Ale ja marzyłem o byciu architektem okrętów. Gdańsk był jednak zniszczony po wojnie, więc poszliśmy z kolegami na AGH. Wybrałem elektromechanikę, żeby nie dyskutować z ojcem o ropie. I tak maszynami górniczymi zajmuję się przez 60 lat aż do dzisiaj.

Ale ostatnią książkę napisał Pan o górnictwie.
Można powiedzieć, że napisałem ją za górników. W czasie studiów miałem praktyki w kopalni jako robotnik. Ciężko pracowałem. Ujęło mnie to, że tam na dole wszyscy dbają o siebie nawzajem i dzielą się tym, co mają, chociażby była to tylko pajda chleba. Zafascynowały mnie stare obyczaje górnicze. I to, że "Górnicza lampa się pali…". Tradycje są wciąż żywe.

Na uczelni mówią, że ma Pan dwie żony: Zofię i AGH. Jak się Panu to udaje?
Chodzi o to, żeby te dwie żony były sobie przyjazne i dało się dzielić między nie czas (śmiech). Zosia jest wspaniała i wyrozumiała. Znamy się od czwartej klasy szkoły powszechnej, czyli 70 lat. Pamiętam, jak ją pierwszy raz zobaczyłem, miała taki piękny warkocz do pasa… Od razu się w niej zakochałem. Bez niej nie dałbym rady osiągnąć wielu rzeczy. Przez te wszystkie lata jest ze mną i mnie wspiera. Gdy tylko mamy wolny czas, to spędzamy go na naszej działce rekreacyjnej w Balicach.

Na emeryturze też Pan nie próżnuje.
Ze względu na wiek jestem na niej dziesięć lat. W tym czasie opracowałem trzy granty, napisałem 60 artykułów i wydałem trzy książki. Dalej wykładam. Ciągle się dokształcam, poznaję nowe technologie, żeby przekazać studentom jak najlepszą wiedzę. Muszę przecież wiedzieć więcej od nich (śmieje się).
Studenci Pana uwielbiają i wspominają po latach. Jak Pan to robi?

Człowiek musi widzieć drugiego człowieka. Trzeba pomagać innym. Jeśli mam spotkanie, to się do niego przygotowuję. A jeśli mogę zrobić coś dobrego dla innych, to staram się to zrobić.

Jakie plany na przyszłość?
Niedługo ukaże się moja nowa książka o anegdotach z AGH. Przez sześć dekad zapisywałem ciekawe historyjki. Powolutku zbieram też materiały i piszę książkę naukową. Chcę dalej pracować na uczelni. Tu czuję się szczęśliwy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Komentarze (1)
Przejdź do dyskusji na forum

Wyświetl od:
Zwiń wszystkie wątki

fajny ten profesor

Bob (gość) 23.10.09, 21:46:23

Pozazdrość, że gość w takim wieku ma takie poczucie humoru i dalej wyklada. Szkoda że na UJ nie ma takich profesorów:/

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Dodaj komentarz

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 03.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama