Gazeta Krakowska » Fakty24 » Skąd się wzięły w Krakowie dorożki

Skąd się wzięły w Krakowie dorożki

Data dodania: 2009-08-01 23:44:32 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-08-02 21:45:53

Gazeta Krakowska

Marek Bartosik

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Skąd się wzięły w Krakowie dorożki

Po ostatnich wypadkach władze zakazały dorożkom wjazdu na Rynek Gł. w godz. 12-17. Dorożkarze chcieli w proteście zablokować miasto (© Adam Wojnar)

Tak wiele o koniach i fiakrach nie mówiło się od czasów Gałczyńskiego. Ale teraz dorożkami interesują się głównie prokuratorzy i obrońcy zwierząt.

Gdy w 1980 roku zmarł Jan Kaczara, przypominano anegdoty i legendy o niskim człowieku w okrągłych okularach i czarnym meloniku, do którego dryndy niedługo po wojnie wsiadł Konstanty Ildefons Gałczyński. Posłuchał, jak Kaczara, w odpowiedzi na pytanie: "Pan wolny?", mówi: "Żonaty, ale mogę zawieźć do chaty". Pojechał jego dorożką zaprzężoną w Baśkę albo Miśka "z ulicy Wenecja do Sukiennic".
∨ Czytaj dalej
Potem napisał "Zaczarowaną dorożkę" o fiakrze, który mówi wierszem.
Teraz, po niedawnych dwóch wypadkach na Rynku, krakowskimi dorożkami interesują się prokuratorzy, policjanci, obrońcy zwierząt, weterynarze.

Poranne pucowanie


- To już od dawna jest tylko turystyczny biznes! Jak wszystko dookoła - mówi, machając ręką jeden z woźniców, którzy czekają na klientów na Rynku Głównym.

Niby nic się nie zmieniło od lat. Fiakier musi być przy koniach gdzieś o szóstej rano. Najważniejsze jest, żeby dobrze podsypać im owsa, dołożyć świeżego siana, napoić. Potem trzeba zająć się dorożką. Tyle że dawniej poświęcano na to znacznie mniej czasu. Bo dzisiaj dorożka musi lśnić. W każdym szczególe. A zatem należy wypucować wszystkie elementy drewniane, skórę siedzisk przetrzeć specjalnym płynem do konserwacji. Błyszczeć muszą wszystkie złotości, czyli chromowane i mosiężne elementy. "Karoseria" dorożek bywa nawet woskowana jak limuzyna, bo czasami jest malowana lakierem w wersji metalic.

Rewia powozów


Około godziny 10 dorożka rusza w długą podróż na Rynek. Bywa, że stajnia znajduje się nawet dziesięć kilometrów od tego miejsca. A na Rynku najlepiej widać, po co te wszystkie poranne starania. Wzdłuż linii AB odbywa się prawdziwa rewia powozów. Są dorożki zbliżone kształtem do tradycyjnych. Stoją znacznie obszerniejsze landa, z daszkiem czasami nawet przeszklonym, tak by pasażerowie nawet w deszcz mogli podziwiać kościół Mariacki czy Wawel. Są też kalesze, w których część pasażerska na 6-8 osób łagodnie buja się na skórzanych pasach, na których zawieszona jest dorożka. Niektóre zaprzęgi mają nawet 8 metrów długości.

Jeszcze niedawno, i to wcale nie w czasach Jana Kaczary, tradycyjną niewielką dorożkę ciągnął jeden koń. Dzisiaj muszą być dwa. - Niektórzy chcieliby, aby teraz też było tak jak dawniej, ale konkurencja nie pozwala - tłumaczy Krzysztof Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskich.
1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

odpowiedz

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

marian (gość), 27.01.11, 22:19:29

dziewczyna jako fiakier to wielka pomylka między innymi dorożka pod opieka dziewczyny wjechala do ogródka . Jak ktos inwestuje w sprzęt i konie to dba o ich wygląd i opieke weterynaryjną bo to niejest wydatek 100 zl a rynek kopalnią pieniędzy!!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

dorożki

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Mona (gość), 02.08.09, 08:51:10

Wszystko to pięknie, jak bardzo chciałabym im wierzyć, tylko dlaczego (no może tylko niektórzy, ale właśnie Ci rzucają cień na resztę) nie poją koni, pozwalają im pracować po 15 godzin, stać w upale, a potem na noc prowadzą do miejsca, które ze stajnią nie ma wiele wspólnego? to koń pięknej dziewczyny na koźle zasłabł; jak ten cały słodki artykuł ma się do rzeczywistości? nie chodzi o to, żeby fasada dorożek i koni była ładna, żeby konie miały czerwone uszka i zaplecione ogony, chodzi o prawdziwą dbałość o zwierzę wynikającą z potrzeby serca, którą się okazuje nawet wtedy gdy nikt nie patrzy na ręce, o to, żeby myślący człowiek przechodząc przez Rynek nie czuł wiecznego dyskomfortu patrząc na te piękne zmęczone zwierzęta, o to chodzi, a nie o wypowiadanie pięknych słów przeznaczonych do druku, Panowie Dorożkarze zróbcie coś dla poprawy swojego wizerunku, a nie mówcie, że to robicie, bo jak na razie z własnej woli nic nie zrobiliście, konie dalej stoją w upały, tylko na Floriańskiej nie na Rynku i tylko dlatego, że zmusiło Was do tego miasto, co zrobiliście z własnej inicjatywy? a propos' może ktoś wie co się stało z koniem, który zasłabł? dostał batem czy opiekę weterynaryjną?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.