Strzelanina przed Luwrem w Paryżu. Nożownik zaatakował...

    Strzelanina przed Luwrem w Paryżu. Nożownik zaatakował żołnierza, krzyczał "„Allahu Akbar" [ZDJĘCIA]

    Sylwia Arlak (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Policja i wojsko pod Luwrem
    1/5
    przejdź do galerii

    Policja i wojsko pod Luwrem ©AFP/EAST NEWS

    We Francji znów niespokojnie. Nieznany napastnik, który próbował wtargnąć do paryskiego Luwru zaatakował żołnierza, krzycząc „Allahu Akbar” i uciekł z miejsca zdarzenia. Trwa akcja policji – podaje BBC.
    Do zdarzenia doszło ok. godz. 10 w piątek w pobliżu Luwru. Napastnik próbował dźgnąć nożem żołnierza, który patrolował ulice Paryża. Funkcjonariusz, który przebywał na patrolu wraz z dwoma innymi mężczyznami oddał pięć strzałów i poważnie ranił napastnika. Nie udało się go jednak zatrzymać.


    Źródło: Associated Press/x-news


    Francuskie MSW wydało ostrzeżenie na Twitterze o „poważnym wydarzeniu, zagrażającym bezpieczeństwu.” Rzecznik policji oświadczył, że tuż przed atakiem napastnik wykrzykiwał „Allahu Akbar” („Bóg jest wielki”). Podkreślał jednak, że nie miał on materiałów wybuchowych. Szef paryskiej policji, Michel Cadot dodał, że napastnik najprawdopodobniej działał sam. Po ataku – ze względu na podejrzane zachowanie – zatrzymano jednak jeszcze jedną osobę.

    - Mamy do czynienia z atakiem osoby, która bez wątpienia była agresywna i stanowiła bezpośrednie zagrożenie. Jej słowa świadczą o tym, że chciała przeprowadzić atak terrorystyczny -mówił Michel Cadot. Media informują, że napastnik próbował wejść do Luwru z maczetą (ulubiona broń islamistów) i walizką. Inne, że miał na sobie plecak i dodatkową broń.

    Siły bezpieczeństwa ewakuowały obszar wokół jednego z najsłynniejszych muzeów na świecie – podaje brytyjski „Mirror”. - Powiedzieli nam, że mamy opuścić muzeum – to było naprawdę przerażające – relacjonował 52-letni Kanadyjczyk John O’Shea, który przybył do francuskiej stolicy wraz z żoną i z dziećmi. – Wszyscy mówią, że doszło do ataku terrorystycznego, ale tak naprawdę nikt nie ma pojęcia, co się dzieje – dodał mężczyzna.

    Jak przypomina „The Telegraph” wzmożone patrole na ulicach mają miejsce od stycznia 2015 r., czyli od czasu ataku na magazyn Charlie Hebdo oraz koszerny sklep. Od tego czasu w kraju trwa stan wyjątkowy.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo