Michał Czekaj. Mówili o nim, że będzie następcą Głowackiego

    Michał Czekaj. Mówili o nim, że będzie następcą Głowackiego

    Bartosz Karcz

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Michał Czekaj rozegrał w barwach Wisły Kraków 37 meczów
    1/2

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Wacław Klag

    Piłka nożna. Zawodnik po przejściach, Michał Czekaj, wraca do futbolu. Właśnie podpisał kontrakt z Rozwojem Katowice, ale nie traci nadziei, że jeszcze trafi do wyższej ligi niż druga.
    Michał Czekaj podpisał półroczny kontrakt z Rozwojem Katowice - ta informacja obiegła wczoraj serwisy internetowe. Choć to tylko II liga, dla byłego piłkarza Wisły Kraków najważniejsze jest to, że w ogóle wraca do gry. 24-latek z radością w głosie podkreśla: - Po tych wszystkich przeżyciach, teraz cieszę się każdym treningiem.

    Przeżycia to liczne kontuzje, które nie tyle zahamowały karierę krakowianina, co sprawiły, że poszła ona w zupełnie innym kierunku, niż wydawało się na jej starcie.

    Był słoneczny dzień 20 sierpnia 2011 roku, gdy trener Robert Maaskant posłał do boju w meczu ekstraklasy z Koroną w Kielcach praktycznie rezerwowy skład. Wszyscy w Wiśle myśleli wtedy o eliminacjach Ligi Mistrzów i czekającym za kilka dni „Białą Gwiazdę” meczu z APOEL-em w Nikozji. Dzięki temu szansę debiutu w ekstraklasie dostał 19-letni wówczas Czekaj - i spisał się bardzo dobrze. Wisła gola nie straciła, a młody piłkarz pokazał, że drzemie w nim spory potencjał.

    Maaskant, a później Kazimierz Moskal mieli dobre zdanie o Michale. Uważali, że w dłuższej perspektywie może stanowić o sile obrony „Białej Gwiazdy”. Mówiło się wręcz, że Wisła wychowała następcę Arkadiusza Głowackiego!

    Owszem, Czekaj popełniał błędy, ale zrzucano to na karb zbierania doświadczenia. Problem w tym, że w ślad za coraz liczniejszymi występami w pierwszej drużynie szły również kontuzje. To wszystko nie tylko spowalniało rozwój Czekaja, ale wręcz sprawiało, że coraz mniej mógł liczyć na prawdziwą karierę w ekstraklasie. Przy kolejnych trenerach Wisły pojawiał się w niej i znikał. Zagrał jeden, dwa mecze i z powrotem wędrował do II drużyny, ale częściej do gabinetów zabiegowych. W ten sposób po występach choćby w Lidze Europy pozostało tylko mgliste wspomnienie.

    Ostatni raz Michał Czekaj zagrał w barwach Wisły 13 sierpnia 2015 roku w Pucharze Polski z Ruchem w Chorzowie. „Biała Gwiazda” mecz przegrała 1:2, a na trenera Moskala gromy spadły m.in. za wystawienie na środku obrony duetu Czekaj - Krystian Kujawa. Jasnym stało się, że czas tego pierwszego w Wiśle dobiega końca. Zwłaszcza że wciąż miał problemy z kolanem.

    Ostatecznie nie wytrzymało ono w marcu 2016 roku. Już drugi raz. - To stało się na treningu drugiej drużyny na stadionie Nadwiślanu - opowiada były wiślak. - Zerwałem więzadła krzyżowe w prawej nodze. Lekarz, który później mnie operował, powiedział, że to musiało się tak skończyć, bo więzadła były w opłakanym stanie. Przeszedłem zabieg, później rehabilitację. Teraz, gdy wychodzę na trening, wreszcie nic mnie nie boli.

    W pełni zdrowy był już jesienią. Na znalezienie nowego klubu musiał jednak poczekać. - Jaki klub będzie brał piłkarza w październiku czy listopadzie? - komentuje Czekaj. - Zdawałem sobie sprawę, że będę musiał poczekać do zimowego okna transferowego. Związałem się z Rozwojem na pół roku i dajemy sobie z klubem czas. Jeśli obie strony będą zadowolone, to w czerwcu zobaczymy, być może umowa zostanie przedłużona. Na razie chcę przede wszystkim grać, bo tego brakowało mi najbardziej.

    Piłkarz przyznaje, że traktuje występy w Rozwoju jako szansę na odbudowanie formy fizycznej i sportowej. - To nie jest oczywiście tak, że ja nic nie robiłem przez ostatnie miesiące - mówi. - Trenowałem indywidualnie, a żeby mieć kontakt również z piłką, trochę pracowałem z chłopcami z krakowskiej SMS. Teraz chcę przejść cały okres przygotowawczy, rozegrać pełną rundę i pomóc Rozwojowi w utrzymaniu w II lidze.

    Pytany, czy marzy jeszcze o powrocie do poważnego futbolu, odpowiada: - Nie ma co wracać do przeszłości. Do tej pory marzyłem, żeby w ogóle do piłki wrócić. A co będzie, to pokaże życie, choć to oczywiste, że każdy chce grać jak najwyżej.

    Czerwiński nie dla Wisły


    Alan Czerwiński nie będzie wiosną grał w Wiśle Kraków. Piłkarz poinformował za pośrednictwem strony internetowej GKS-u Katowice, że zostaje w tym klubie. Wisła poważnie zainteresowała się Czerwińskim po tym, jak wiadomo było, że do Bursasporu odejdzie Boban Jović. Zawodnik GKS-u miał zastąpić Słoweńca na prawej obronie. Wydawało się, że sprawa jest przesądzona, bo Katowice informowały, że wyraziły zgodę na testy medyczne swojego piłkarza w Wiśle. Ostatecznie zawodnik podjął jednak inną decyzję.








    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Historia lubi sie powtarzac !

    sprus (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Zeby z Czekajem nie bylo to samo co ze Stepinskim, a w Wisle placz, zgrzytanie zebow i wskazywanie palcmi winnych .

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    predyspozycje

    as (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    w każdym elemencie piłkarskim jest lepszy od "Główki". szybsza noga, lepszy zwrot, wiekszy zasięg, i szybkość! szkoda że już nie w Wiśle! ale "mądry Polak po szkodzie"!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo