Aptekarska wojna o pacjenta

    Aptekarska wojna o pacjenta

    Dorota Stec-Fus

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Na polskim rynku działa obecnie około 14,5 tysiąca aptek
    1/2

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©fot. Sławomir Kowalski

    Zdrowie. Apteki poprowadzą wyłącznie farmaceuci. Nowe placówki nie będą mogły powstawać obok już istniejących.
    Przepisy, które zrewolucjonizują branżę apteczną, przygotował Parlamentarny Zespół ds. Regulacji Rynku Farmaceutycznego. Zakładają one, że aptekę poprowadzi tylko farmaceuta, który będzie mógł być właścicielem maksymalnie czterech takich placówek. Projekt wprowadza też kryterium geograficzno-demograficzne. Jedna apteka będzie przypadać na 3 tys. mieszkańców w danej gminie a odległość między sąsiadującymi placówkami nie powinna wynieść mniej niż 500 metrów (choć w szczególnych przypadkach będą dopuszczalne odstępstwa od tej reguły).


    Projekt ten wywołał gwałtowny protest sieci aptecznych, które częstokroć należą do nie-farmaceutów i kontrolują nawet po kilkaset placówek, rozmieszczonych nierzadko wręcz jedna obok drugiej. Natomiast właściciele aptek indywidualnych, prowadzonych przez magistrów farmacji skupionych w samorządzie aptekarskim, na takie zapisy czekali od lat, teraz walczą o ich szybkie uchwalenie.

    - Zmiany nie dotkną tych, którzy dziś funkcjonują na rynku. Oznacza to, że niezależnie od wykształcenia, będą oni mogli prowadzić taką samą jak obecnie liczbę aptek - uspokaja Barbara Jękot, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie.

    Prezes izby nie ma wątpliwości, że na nowej regulacji zyska pacjent. Dlaczego? Bo - jak podkreśla - apteki będą w rękach fachowców, dla których jest on nie tylko „chodzącym portfelem”, lecz przede wszystkim chorym, któremu zgodnie z posiadaną wiedzą medyczną trzeba pomóc. A samorząd aptekarski dysponuje narzędziami dyscyplinującymi tych, którzy zasadzie tej będą się sprzeniewierzać. Natomiast kryterium geograficzne miałoby sprawić, że po wysyceniu rynku w dużych miastach, apteki będą zakładane w małych miejscowościach, których mieszkańcy nierzadko muszą przemierzać kilometry, by kupić potrzebne leki.

    Tymczasem szefowie „sieciówek” widzą sprawę zupełnie odmiennie. - To wyrok na sieci, które, podkreślam, w przeważającej większości należą do polskiego kapitału. Jeśli projekt wejdzie w życie w obecnym kształcie, właściciele aptek sieciowych nie będą mogli ich zamykać w mniej rentownym miejscu i otwierać - zgodnie z zasadami rynku - tam, gdzie są bardziej potrzebne, bo jako niefarmaceuci nowej koncesji już nie dostaną - alarmuje Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET i apeluje, by projekt jeszcze raz, bez pośpiechu przedyskutować. Dodaje, że konsekwencją zmiany prawa może być spadek wartości rynkowej placówek, co sprawi, że banki nie będą chciały udzielać kredytów, więc „w konsekwencji apteki zaczną upadać, a ceny leków wzrastać”.

    Ale prezes Jękot nie zgadza się z prognozami Piskorskiego. - Dlaczego pacjent miałby zapłacić więcej!? Przecież ceny leków refundowanych i leków dla seniora są stałe, a pozostałe nie podrożeją, bo nie pozwoli na to olbrzymia konkurencja - przekonuje Barbara Jękot.

    Na polskim rynku działa ok. 14,5 tys. aptek. Ponad 60 proc. to apteki indywidualne lub należące do małych sieci. W rękach dużych sieci, które mają więcej niż 50 punktów, znajduje się ok.14 proc. placówek. Ale pod względem wielkości obrotów sieci mają ponad połowę rynku. Właścicielami ok. 5 tys. „sieciówek” nie są farmaceuci.

    Przepisy ograniczające możliwość koncentracji obowiązują od lat, ale tylko w teorii. Mimo że przedsiębiorca nie może mieć więcej niż 1 proc. aptek w danym województwie, to przepisy te są omijane.

    dorota.stec@dziennik.krakow.pl

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czas na inne branże

    Marcin (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

    W takim razie czekam kiedy Państwo ureguluje inne branże tj. spożywcza, usługowa itp. Określona ilość sklepów na liczbę mieszkańców, odstęp między lokalami. Potem zostaje już tylko uspołecznić i...rozwiń całość

    W takim razie czekam kiedy Państwo ureguluje inne branże tj. spożywcza, usługowa itp. Określona ilość sklepów na liczbę mieszkańców, odstęp między lokalami. Potem zostaje już tylko uspołecznić i będzie jak w PRL GS oraz Społem, a na półkach ocet.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Brak komentarza, luźne uwagi

    Gerwazy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

    Właścicielem apteki może być nawet Marsjanin, jeżeli takowy gdzieś jest (to normalna firma), ale leki ma wydawać i przygotowywać farmaceuta bo ma odpowiednie wykształcenie. Nie bardzo rozumiem tą...rozwiń całość

    Właścicielem apteki może być nawet Marsjanin, jeżeli takowy gdzieś jest (to normalna firma), ale leki ma wydawać i przygotowywać farmaceuta bo ma odpowiednie wykształcenie. Nie bardzo rozumiem tą sytuację. Pytanie kto zyskał, da odpowiedź kto miesza.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo